French flag English spanish flag

Fałszerze Pieniedzy

Napisał Leopold Soucy w dniu niedziela, 01 sierpień 2004.

21 maja 2004 r. w wieku 66 lat zmarł Leopold Soucy, Pielgrzym św. Michała. Był autorem arty­kułów i książek na temat Kredytu Społecznego. W Polsce w 1999 r. ukazała się w wydawnictwie WERS jego książka Fałszerze pieniędzy jako pierwszy tom serii „Wokół doktryny Kredytu Społecznego”. W pierwszym numerze polskiej edycji MICHAELA opublikowaliśmy w 1999 r. fragmenty tej książki. Poniżej publi­kujemy inne z niej wyjątki.

 


 

Pieniądz. Praw­dziwy czy fałszywy?

Prawdę mówiąc, nie wystarcza aby pieniądze były akceptowane jako uniwersalny środek wy­miany. Muszą być tworzone i puszczane w obieg przez suwerenną władzę państwową działającą w imieniu i dla dobra wszystkich obywateli. W demo­kracji, wybrany suwerenny rząd nie może powie­rzyć należnej mu funkcji tworzenia pieniędzy oso­bom prywatnym czy instytucjom prywatnym, gdyż równałoby się to udzieleniu nie wybranej osobie suwerennej władzy.

Co więcej, gdyby prywatna osoba lub instytu­cja wykorzystywała nowo wytworzone pieniądze dla własnych celów, tak jakby pieniądze te były ich własnością, to czyniłoby to z nich fałszywe pienią­dze, bez względu na domniemaną legalność dzia­łania przyznaną przez współwinny rząd.

W demokracji, jedynie wyłoniony w wyborach rząd może działać w imieniu wszystkich ludzi. Two­rzenie pieniądza i kontrolowanie jego obiegu to zadanie rządu podobnie jak administrowanie wy­miarem sprawiedliwości. Każdy, kto tworzy pienią­dze uzurpuje sobie prawo do jednej z funkcji wyło­nionego w powszechnych wyborach rządu. Kiedy zastanowimy się nad wpływem gospodarki na ży­cie społeczne człowieka, zobaczymy od razu, że tworzenie pieniądza i kontrolowanie obrotem pie­niądza należą do najważniejszych zadań rządu.

Konstytucje krajów demokratycznych dają rządom prawo i obowiązek tworzenia pieniędzy oraz regulowania ilości pieniędzy znajdujących się w obrocie. Żaden rząd nie ma prawa zrzekania się tej funkcji na rzecz osób prywatnych czy spółek. Taki krok miałby poważne konsekwencje dla na­rodu.

W każdym przypadku, gdy pieniądze są two­rzone przez osoby prywatne lub instytucje i wyko­rzystywane tak, jak gdyby były ich własnością (na przykład, poprzez pożyczanie pieniędzy na pro­cent) są fałszywymi pieniędzmi. Prawdziwe pienią­dze należą do wszystkich ludzi. Wszelkie pienią­dze, które w momencie ich wytworzenia nie są własnością ludzi są fałszywymi pieniędzmi lub „złodziejskimi pieniędzmi”. „Złodziejskie pieniądze”, bo pozbawiają ludzi owoców ich pracy. „Złodziej­skie pieniądze”, gdyż zadłużają ludzi pracy wobec sektora nieproduktywnego.

Fałszerz jest najgorszym gatunkiem kancia­rza. Używając swoich fałszywych pieniędzy krad­nie, przywłaszcza sobie owoce pracy ludzi. Lecz to nie koniec. Tworząc pieniądze zgodnie ze swoim widzimisię i z myślą jedynie o własnych korzy­ściach, powoduje zamieszanie w gospodarce. Tworząc więcej pieniędzy niż wymaga tego wiel­kość produkcji, wywołuje inflację i oszczędności robotników tracą na wartości. Kiedy ściąga po­życzki zanim udziela nowych, pieniądz staje się towarem deficytowym, co prowadzi do kryzysu.

W erze komputerów rząd nie miałby trudności w tworzeniu pieniędzy i regulowaniu ich ilości tak, aby nigdy nie było inflacji ani kryzysu. Lecz fałsze­rze tworzą pieniądze zgodnie z ich własnymi, ego­istycznymi interesami i gospodarka nigdy nie jest w stanie równowagi. Fałszerstwo jest haniebną i nik­czemną zbrodnią, gdyż godzi w podstawy życia społeczeństwa. Jednym z najważniej­szych celów jest więc zakazanie fał­szerstwa i surowe karanie fałszerzy.

Dzięki władzy, jaką dają mu jego fałszywe pieniądze, fałszerz uniemożli­wia normalne działa­nie systemu demo­kracji. Fałszerz staje się władcą narodu mając jednocześnie w pogardzie wszystkie demokratyczne instytucje. Fałszerstwo to zdrada stanu.

W obecnej erze technologii i auto­matyzacji, wszystkie fizyczne problemy gospodarcze zostały rozwiązane. Sys­tem produkcji bez najmniejszego pro­blemu jest w stanie zapewnić wszelkie towary i usługi, jakich potrzebują kon­sumenci. Jeśli masz jakiekolwiek wąt­pliwości, zajrzyj do dowolnego su­per­marketu. Dopóki konsumenci będą mieli pie­niądze, żeby móc zapłacić, produ­cenci będą ofe­rować swoje towary. Sektor produkcyjny działa tak dobrze, że nie po­winniśmy nigdy martwić się kwe­stiami ekonomicz­nymi. Gospodarka powinna być najmniejszym z naszych zmartwień.

Lecz czy tak właśnie jest? O czym będą roz­mawiać nasi politycy podczas następnej kampanii wyborczej, jeśli nie o gospodarce? Bezrobocie, de­ficyt, zadłużenie narodowe, potrzeba ogranicze­nia usług – oto problemy, których w ogóle by nie było, gdyby nie fałszerze.

Sam fakt, że problemy te istnieją dowodzi ist­nienia fałszerzy, którzy nękają naszą gospodarkę. Przy obecnym systemie produkcji, nikt nie powi­nien martwić się o jutro. Żywność powinna być po­wszechnie dostępna – tak jak woda, podobnie jak inne dobra i usługi. Jedyna rzecz, która nie działa w naszym społeczeństwie tak jak powinna, to po­dział pieniądza, rzecz, która jest najprostsza do kontrolowania. Wszystkie nasze bolączki go­spo­darcze spowodowane są przez fałszerzy i ich fał­szywe pieniądze.

Oto dlaczego musimy bezlitośnie zwalczać każdego, kto tworzy pieniądze i wykorzystuje je tak, jakby należały do niego. Tacy ludzie są zdraj­cami narodu. Są fałszerzami.

Prawdziwe pieniądze i sprawiedliwość

Pomimo wielu przeszkód i kłód rzucanych przez fałszerzy, przemysł osiągnął taki poziom wy­dajności produkcyjnej, że jest w stanie zaspo­koić wielokrotność obecnych potrzeb ludności świata. Jeżeli na świecie są jeszcze tacy, którzy cierpią głód czy nawet umierają z głodu, to nie z braku fi­zycznych możliwości zaspokojenia ich po­trzeb, lecz wskutek braku zdrowego rozsądku u fałsze­rzy, którzy rządzą gospodarką i polityką na­rodów.

Przy dzisiejszym niespójnym systemie „zło­dziejskich pieniędzy”, pozwala się na niszczenie żywności w magazynach, podczas gdy ludzie tuż obok umierają z głodu. Za taką głupotę nie należy winić ludzi w ogóle – wszystko jest wynikiem sku­pienia kompetencji tworzenia pieniędzy w rękach żądnych władzy i oszalałych fałszerzy.

W systemie prawdziwych pieniędzy, nowe pieniądze byłyby rozdzielane pomiędzy konsu­mentów, nikt więc nie umierałby z głodu pośród obfitości dóbr.

To przez pracę człowiek nabywa prawa do własności. Lecz jeśli to praca daje prawo do wła­sności, społeczeństwu przysługuje nadrzędne prawo do zasobów naturalnych i prawa tego nie można przenieść na pewne uprzywilejowane jed­nostki ze szkodą dla innych. Przez sam fakt istnie­nia, każdy obywatel ma właściwe mu prawo do udziału w zasobach natu­ralnych. Jedynym sposo­bem, w jaki społeczeństwo może uznać to prawo jest oddanie człowiekowi części należnych mu zy­sków otrzymywanych z eksploatacji tych zaso­bów. Zasoby te to powietrze, światło słoneczne, woda, ziemia, lasy, rzeki, mo­rza, dzika przyroda itp. Każdy człowiek musi ko­rzystać z eksploatacji tych zasobów.

Zasoby te można uznać za ogromny kapitał, a każdego człowieka za kapitalistę. W wyniku eks­ploatacji zasobów, część zysków, zwana dywi­dendą, wypłacana jest kapitalistom, właścicielom kapitału. Mimo, że niektóre osoby prywatne mogą nabyć prawa do zasobów naturalnych, by nimi za­rządzać, każdy człowiek wciąż zachowuje wła­ściwe mu prawo do tych zasobów. Tak więc, pry­watni właściciele muszą dzielić część swoich zy­sków z prawdziwymi kapitalistami, prawdziwymi właścicielami, wszystkimi ludźmi.

Możemy spojrzeć na produkt krajowy brutto i oszacować wartość czynników włożonych w jego wyprodukowanie. W przyszłości statystycy opra­cują dokładniejsze metody wyznaczania wartości, jednak podane tu szacunki są wystarczająco dobre i poprawnie odzwierciedlają sposób podziału bo­gactwa tworzonego przez przemysł: bogactwa na­turalne = 10%; postęp naukowy i techniczny = 50%; podział pracy i specjalizacja osiągnięta dzięki organizacji społecznej = 10%; praca i zarządzanie = 10%; inwestycje w przemysł dokonywane przez całe społeczeństwo = 18%; inwestycje w przemysł dokonywane przez przemysłowców z ich własnych oszczędności = 2%; łącznie 100%.

Aby podział tworzonego bogactwa był spra­wiedliwy, 10% należy się pracownikom i zarzą­dzającym; 2% - inwestorom z tytułu ich własnych oszczędności; natomiast 88% powinno zostać po­dzielone pomiędzy wszystkich konsumentów.

Dywidenda ta należy się i musi zostać oddana każdemu obywatelowi żyjącemu w kraju zupełnie bezwarunkowo. Nie ma znaczenia, czy pracowa­łeś, czy nie, czy byłeś chory, czy zdrowy, młody czy bardzo stary. Należy ci się dywidenda.

Byłaby to duża zmiana w stosunku do obec­nego, szalonego systemu, w którym musisz coś robić lub czegoś unikać, aby mieć prawo żyć. Mu­sisz spełnić arbitralnie wyznaczone warunki, aby kwalifikować się, by otrzymać coś, co bezwarun­kowo ci się należy. Słyszę już wielkie krzyki i pro­testy ze strony oszustów, którzy gardzą innymi ludźmi i chcieliby związać ich wszelkimi możliwymi warunkami, zanim daliby im prawo do życia. Oszu­ści ci chcą wolności dla siebie, ale nie dla innych.

Nowoczesne niewolnictwo

Nowoczesną formą niewolnictwa, najbardziej okrutną i godną pogardy z wszystkich, jest niewol­nictwo finansowe. Całe narody dźwigają jarzmo długów. W dawnych czasach właściciele niewolni­ków czerpali korzyści z ich pracy, lecz w zamian zapewniali pożywienie i ochronę. Współcześni właściciele niewolników finansowych odbiorą swoje odsetki i zyski nawet, jeśli spowoduje to głód milio­nów ludzi i nawet palcem nie kiwną, by tego unik­nąć.

Moc finansów jest właśnie tą straszną bestią, o której wspomina Apokalipsa (13,11). Co roku po­święca miliony ludzi na ołtarzu Mamony za po­mocą czystek, chorób, wojen. Ta moc, pisał Pius XI w encyklice Quadragesimo anno, skupiona jest w rękach niewielu osób. Bez ich pozwolenia nikt nawet nie śmie oddychać.

Wysyłamy 10 miliardów dolarów rocznie do Afryki jako pomoc w złagodzeniu panującego tam głodu. W tym samym czasie pożyczkodawcy od­bierają z Afryki dziesiątki miliardów dolarów odse­tek.

Jednak Bóg chce, by wszyscy ludzie byli wolni. Wszyscy mieszkańcy Ziemi zjednoczą się i obalą współczesne niewolnictwo. Niech rządy za­biorą bankom władzę tworzenia pieniędzy!


Fałszerze PieniedzyKsiążkę Leopolda Soucy’ego, do której przedmowę napisał niedawno zmarły ks. biskup Zbigniew Józef Kra­szewski, można kupić w na­szych redakcjach. Koszt książki (format A5, s.64) w Polsce wraz z kosz­tem wysyłki wynosi 12 zł, w Kanadzie i USA $8.

O autorze

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com