French flag English spanish flag

Dziennik patriotów katolickich
dla reformy monetarnej Kredytu Społecznego

Architektura i jej upadek

w dniu czwartek, 01 styczeń 2009.

Architektura odzwierciedla ludzką aktywność, ludzką ambicję, myśl techniczną i ubiera w materię wszystko, co dzieje się w społeczeństwie

To architektura jest matką wszystkich sztuk, bo ona jest najściślej związana z człowiekiem i tworzy dla niego środowisko życia.

Dlatego jest tak ważna i nawet słowo Archi­tektura ma coś w sobie wzniosłego i pięknego, wywodzi się ze starożytnej greki i budzi szacunek.

Jestem architektem, absolwentem Wydziału Architektury Politechniki Wrocław­skiej, i chciała­bym rozpo­cząć dyskusję o Architekturze, ponieważ każdy człowiek ma prawo do dyskusji i nadszedł czas, aby to uświadomić społeczeństwu. Architek­tura jest sprawą publiczną, a nie prywatną. Mimo że czę­sto ziemia, na której budowla ma sta­nąć jest pry­watna, to przestrzeń i perspektywa jest wspólna dla wszystkich. Nie tylko specjaliści mają prawo mówić o Architekturze.

Architektura organizuje wspólną przestrzeń, ona nam służy, ale i jest elementem naszego krajo­brazu, ona stymuluje nasze odczucia, buduje świat, który trwa setki lat, z pokolenia na pokolenie. Architektura też jest świadectwem o nas i musimy być za nią wszyscy odpowiedzialni.

Obecnie znudziła się nam teoria o wspólnej własności i wspólnym dobru społecznym, jednak to są niepodważalne prawdy i muszą być respekto­wane.

Tam, gdzie dobro wspólne jest lekceważone, wkrada się ludzka pycha i źle pojęty indywidu­alizm. Od czasu agresywnego liberalizmu rozwi­nęła się pycha i agresja w architekturze, nie ma­jące nic wspólnego z talentem. Dyktatorem stał się archi­tekt i inwestor. Kultura śmierci, liberalizm bez gra­nic opanował również architekturę lansując brzy­dotę i zniszczenie. Kiedyś tak działo się tylko w bajkach, gdzie zła czarownica mieszkała w czar­nym zamku, cała przyroda wokół była martwa, szara jak spalona ziemia.

Jak zło zostało zwyciężone przez dobro, to czarny zamek został zburzony, a przyroda odżyła i zaczęła lśnić kolorami soczystej zieleni i błękitu nieba. Dzisiaj czujemy się często, jak w tej złej krainie, ponieważ widzimy pochwałę brzydoty, brak kultury projektowej, wyróżnianie antyspołecznych rozwiązań. Ta ciemna filozofia weszła nawet do strefy sacrum, czyli do architektury kościołów.

Często zdarza się, że brak talentu trzeba nad­robić jakimś wygłupem, zaskoczyć, jak w innych sztukach. Obraz artysty czy instalację, kosz­marną sztukę w teatrze zawsze można schować za szafę, zmienić przedstawienie, ale Architektura będzie istnieć, drażnić, psuć okolicę przez pokole­nia.

Dlatego publiczna dyskusja o Architekturze powinna być normą, obowiązkiem obywatelskim, zorganizowanym przez urzędy w taki sposób, aby można było ją przeprowadzić. Realizacja obiektu powinna być poprzedzona otwartą dyskusją pu­bliczną, ale i też dyskusją specjalistyczną.

A więc zacznijmy mówić o Architekturze. Otwie­ram dyskusję.

Wymienię kilka przykładów własnych doznań po powrocie z Kanady z Toronto do mojego miasta Wrocławia w Polsce.

Uderzyła mnie bezmyślność i brak szacunku do otoczenia. Zdziwił mnie wybudowany tuż przy zabytkowym rynku wielokondygnacyjny parking z wieżą w kształcie agresywnych ostrych, trójkątnych rogów. To na silę utrwalenie obecności autora w mieście. Mieszkańcy mówią na ten obiekt: świąty­nia mercedesa. W sercu miasta na pasażu przy średniowiecznym kościele dom towarowy, jak pla­stikowe kolorowe klocki dla dziecka, już wypłowiałe i smutne. Tutaj działanie architekta, to zaznaczanie swojego ja bez pardonu. Autentyczny twórca prze­trwa krytykę i zauważą go wszyscy, ale twórca najpierw musi zauważyć przestrzeń, w którą wcho­dzi.

Przejeżdżałam często wzdłuż nabrzeża rzeki Odry, nad którą stoją budynki Politechniki Wrocław­skiej. Widziałam, że znowu stawiają par­king wielo­kondygnacyjny w miejscu atrakcyjnym i marnują piękną lokalizację. Jakie było moje zdzi­wienie, że ten beznamiętny szary parawan w kó­łeczka, to elewacja budynku dydaktycznego. Kiedy weszłam do środka, to uderzyła mnie brzydota i brak logiki. To taki niemłody hit – architektura bru­talistyczna. Naprawdę dostaje się brutalnego po­rażenia.

Okrągłe okienka, monotonia i brak przestrze­gania zasad projektowych, których uczą na I roku studiów architektury. Zasady te mówiły o zakazie rozwiązań zwanych: budka w budce czy domek w domku. A tak właśnie wygląda wewnątrz ten budy­nek Politechniki. Przerost komunikacji i ambicja schodów prosto z Kraju Rad. Nie wiem, co myślą o tym dziele architektury użytkownicy budynku. To jest sprawdzian dla architektów, może ktoś ich zapyta?

Następne miejsce, nad którym ubolewam to perspektywa narożnika ulic Kościuszki i Traugutta. Narożnik w architekturze to ważne miejsce, a tutaj przy tak dalekiej perspektywie stoi smutny, równy, nudny, ciemnobrązowy blok. Czy ktoś protestował, aby coś takiego nie powstało?

Wracając do brutalistycznego nowotworzenia, to ostatni konkurs na muzeum sztuki współczesnej we Wrocławiu pokazał, co jest najbardziej cenione. I nagrodę uzyskał sześcian ciemnoszary, wysma­kowany w skręcie, nawet zgrabny w proporcjach. Wygrywa idea depresji, bo ten czarny nietoperz będzie krył w sobie nowoczesną sztukę, przy oglą­daniu której nieraz można dostać torsji, albo bę­dzie wywoływać emocje oburzenia, wstydu i zaże­nowa­nia. Inaczej to przecież nie jest sztuka. Muszę po­wiedzieć, że architektura w Toronto nie jest tak negatywna. Nie ma wyścigu w wymyślaniu rekor­dów brzydoty. A tutaj jest lansowanie brzydoty przez system nagradzania i popularyzowania tejże. Wierzę, że normalnemu człowiekowi nie wmówi się tego, że brzydkie jest piękne. Doznanie piękna posiada każdy człowiek, odrazy również. Tego nie da się zamienić miejscami.

Cytat, gazeta internetowa:

Krytycy stylu brutalistycznego argumentują, że jest nie­ludzki i nie nawiązuje do kontekstu. Budowle zamiast przyciągać i integrować społeczności, alienują jednostki przytłoczone nieprzyjazną architekturą. Przygniatające masy zbrojonego betonu już z daleka odcinają się od otoczenia, wyglądają obco i groźnie. Co więcej, z suro­wym betonem niezbyt dobrze obchodzi się czas. Poja­wiają się zacieki, beton szybko czernieje. W wiecznie wilgotne porowate struktury wdaje się grzyb lub nawet konstrukcje porastają mchem. W rejonach świata o cięż­szych zimach budowle pękają na skutek mrozu. Dodat­kowo dochodzi argument ekonomiczny – ogrzać tego typu budowle jest bardzo ciężko, a remonty są drogie. Nie dziwi obserwacja, że żadnym innym wyburze­niom nie towarzyszą tak liczne demonstracje radości sąsiadów, jak ma to miejsce w przypadku budowli brutalistycznych.

Wraz z władzą wszechobecnego liberalizmu nowe porządki weszły do architektury sakralnej. Sacrum w Kościele to miejsce przeznaczone dla Boga. Ten cel był wyrażony przez całość budowli. Najważniejszym symbolem dominującym w sa­crum był Krzyż. Plan kościoła opierał się na planie Krzyża. Na środku Krzyża, na jego osi w apsydzie znajdowało się miejsce dla Żywego Boga, Ołtarza i Eucharystii. To serce planu i najważniejsze miej­sce w Domu Bożym. Walka z Krzyżem trwa ciągle i widać z czasem, że Krzyż pełni coraz mniejszą rolę w kościele. Znika z planu, a nieraz na całej budowli go nie ma. Znika z ołtarzy i często cen­tralny obszar we wnętrzu zajęty jest na coś innego, a Eucharystia gdzieś tam dalej z boku, aby się nie narzucać. Proponuje się budowanie kościoła na planie koła czy elipsy, jak cyrk czy teatr, aby ludzie nie tylko widzieli ołtarz, ale żeby mogli się sobie nawzajem przyglądać. Takie widowisko. Wygrywa ideologia świecka. Można zauważyć, że współcze­sne kościoły są demonstracją wizji architekta, nie­koniecznie wierzącego i niestety często pozba­wionego kompletnie talentu. Te braki pogłębiają negatywny wygląd tego najważniejszego obiektu dla nas, wiernych, miejsca Świętego, które po pro­stu dzisiaj nie upiększa okolicy. Nieraz wygląda jak magazyn, nieraz jeszcze gorzej, a nieraz myślę, że te budowle są elementem walki z Kościołem. Czy można się zgodzić na budowanie kościołów w kształcie pogańskich budowli jak piramida, czy jak latający sputnik lub spodek, czy przemysłowy obiekt? A nawet niweluje się do zera zagadnienie, czyli ko­ściół pod ziemią, pod trawą, żeby nie było wcale budowli.

Najgorsze jest to, że nie ma otwartej dyskusji, krytyki, a przecież to są budowle, które powstają dzięki olbrzymiemu wysiłkowi wiernych. Bo my, wierni, chcemy mieć piękny Kościół, bo najważniej­sze sprawy wiążą się z Osobą Boga, Jezusa Chry­stusa, jak wiara, nadzieja i miłość. Nie ma bardziej radosnego przesłania dla człowieka jak katolicki Kościół, który jest otwarty dla każdego człowieka na ziemi, ponieważ jest Jeden Odkupiciel rodzaju ludzkiego, którym jest Jezus Chrystus.

Dlatego podejmijmy dyskusję i upominajmy się o dobrą Architekturę, o prawo do pięknych ko­ściołów, nawiązujących do symbolu zbawienia, jakim jest Krzyż.

Jadwiga Kalinowska

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com