French flag English spanish flag

Dziennik patriotów katolickich
dla reformy monetarnej Kredytu Społecznego

Dlaczego dochodzi do wojen handlowych między krajami ?

Napisał Alain Pilote w dniu piątek, 01 sierpień 2025.

Aby zrekompensować brak siły nabywczej

Dziś każdy słyszał o wojnie taryfowej, którą zainicjował prezydent USA Donald Trump przeciwko niemal każdemu krajowi na świecie. Taryfy te miały bezpośrednie konsekwencje dla tysięcy miejsc pracy w krajach objętych cłami — a same taryfy zmieniają się prawie co tydzień, powodując niepewność na giełdach i w inwestycjach. Nawet w Stanach Zjednoczonych to amerykańscy konsumenci ostatecznie płacą cenę, ponieważ to oni ponoszą koszty wyższych cen spowodowanych tymi cłami importowymi.

Weźmy przykład produktu wyprodukowanego w Kanadzie, który przed wprowadzeniem taryf sprzedawał się w USA za 100 USD. Jeśli zostanie nałożone 25% cło, ten sam produkt teraz sprzedaje się w USA za 125 USD i to amerykańscy konsumenci absorbują ten 25% wzrost. To, co Trump nazywa „cłem", jest w zasadzie podatkiem dla konsumenta.

Wojna celna została po raz pierwszy narzucona przez prezydenta Trumpa sąsiadującym z USA krajom, Kanadzie i Meksykowi. Trump twierdził, że USA były traktowane niesprawiedliwie przez te dwa kraje, ponieważ miały one nadwyżki handlowe (tj. eksportowały do USA więcej niż importowały). Kanada na przykład miała nadwyżkę handlową z USA wynoszącą ponad 100 miliardów dolarów, ale Trump argumentował, że USA „subsydiowały" Kanadę w wysokości 2 bilionów dolarów, że USA nie potrzebowały żadnych kanadyjskich produktów i że bez tego „subsydiowania" Kanada przestałaby istnieć. Zasugerował nawet, że Kanada powinna zostać 51. stanem USA, żeby tego uniknąć. 

W rzeczywistości Kanada nie zmusza USA do kupowania czegokolwiek; Stany Zjednoczone kupują kanadyjskie towary, ponieważ są tańsze (takie jak ropa naftowa) lub ponieważ nie mają zdolności do ich produkcji z powodu braku infrastruktury lub surowców (takich jak potas czy aluminium).

Następnie Stany Zjednoczone nałożyły 25% cła na kanadyjską stal, aluminium i samochody, a także 10% cła na ropę i potas (którego amerykańscy rolnicy pilnie potrzebują jako nawóz). Ale to był dopiero początek — wkrótce reszta świata zostanie dotknięta polityką gospodarczą Trumpa.

2 kwietnia, podczas konferencji w Białym Domu, prezydent Trump oficjalnie ogłosił „Dzień Wyzwolenia", nakładając cła w wysokości od 10% w górę na 185 krajów (w zasadzie cały świat), w szczególności skierowane do Chin, Unii Europejskiej i Wietnamu. Kilka dni później USA nałożyły 145% cła na chiński import, co skłoniło Chiny do odwetu w postaci 125% cła na niektóre towary amerykańskie. W rezultacie wszystko, co wyprodukowano w Chinach, teraz kosztuje w USA ponad dwukrotnie więcej, zniechęcając Amerykanów do kupowania towarów wyprodukowanych w Chinach.

Dlaczego USA rozpoczęły tę totalną wojnę handlową? Celem było przywrócenie fabryk, które zostały przeniesione do innych krajów, a wraz z nimi miejsc pracy, które zostały przeniesione na zewnątrz. Przekaz Trumpa dla firm był jasny: „Jeśli chcecie sprzedawać w USA bez cła, załóżcie tutaj swoje fabryki".

Offshoring

Na papierze brzmi to logicznie — ale w praktyce jest to prawie niemożliwe. Od lat 80. amerykańskie firmy przenosiły produkcję do krajów o niższych kosztach pracy, mniejszej liczbie przepisów i szybszej produkcji. Początkowo do Meksyku, potem do Chin (jeszcze niższe koszty), a teraz do krajów takich jak Bangladesz i Wietnam, gdzie płace są jeszcze niższe. Ten trend doprowadził do utraty milionów miejsc pracy w przemyśle w USA i zwiększonego uzależnienia od globalnych łańcuchów dostaw.

W 2024 r. USA zaimportowały z Chin towary o wartości 439 miliardów dolarów i wyeksportowały tylko 144 miliardy dolarów — co w zasadzie uczyniło Chiny fabryką USA. Inny przykład: tylko 2% odzieży noszonej przez Amerykanów jest produkowane w USA; reszta pochodzi z krajów azjatyckich.

Nawet gdyby fabryki wróciły do USA, koszty produkcji gwałtownie wzrosłyby — głównie z powodu płac.

W USA średnia stawka godzinowa w przemyśle wynosi około 25 USD. Dla porównania:

• Wietnam: ~3 USD/godzinę

• Indonezja: ~2,50 USD/godzinę

• Bangladesz: poniżej 2 USD/godzinę

IPhone, który kosztuje 1000 USD, może kosztować 3500 USD — ponad trzykrotnie więcej — jeśli zostanie wyprodukowany w USA.

USA chcą przywrócić miejsca pracy, ale odrzucają niskie płace i warunki pracy obserwowane w Azji.

Przenoszenie fabryk jest również kosztowne i czasochłonne. Jedynym sposobem na produkcję tak tanio jak w Azji, byłoby użycie robotów — ale to niczego by nie rozwiązało, ponieważ nie wypłacano by pensji ludności.

W rzeczywistości Stany Zjednoczone nie mogą obecnie obejść się bez Chin — zwłaszcza w przypadku elektroniki i półprzewodników. W rezultacie, kilka tygodni później, prezydent Trump został zmuszony do wycofania się i zniesienia ceł na elektronikę produkowaną w Chinach (np. telefony, komputery). A w maju 2025 r., po negocjacjach w Genewie, Stany Zjednoczone i Chiny zgodziły się obniżyć cła: Stany Zjednoczone obniżyły swoje ze 145% do 30%, a Chiny obniżyły swoje ze 125% do 10%.

Konkurencja o miejsca pracy nie ogranicza się do granic międzynarodowych — ma miejsce również między prowincjami i regionami. Rządy oferują dotacje i zachęty podatkowe, aby przyciągnąć firmy do osadzania się w jednym obszarze, a nie innym. Jaskrawym przykładem jest Afryka, gdzie europejskie produkty (zwłaszcza żywność) są często dotowane podczas produkcji lub eksportu. Dotacje te pozwalają na sprzedaż produktów po cenach niższych niż lokalne koszty produkcji, co osłabia afrykańskich producentów.

Podstawowa przyczyna wojen handlowych

Napięcia w handlu międzynarodowym wynikają głównie z tego, że kraje chcą eksportować więcej niż importują — mówiąc technicznie, aby mieć „korzystny bilans handlowy". Każdy kraj chce sprzedawać za granicą więcej, niż kupuje, aby zarobić walutę obcą i zrekompensować brak krajowej siły nabywczej.

Jednak niemożliwe jest, aby każdy kraj miał korzystny bilans handlowy. Jeśli niektórym krajom udaje się eksportować więcej niż importują, muszą być inne, które robią odwrotnie. Ponieważ wszystkie kraje dążą do sprzedawania więcej niż kupują, nieuchronnie powstają konflikty handlowe — i mogą nawet przerodzić się w konflikt zbrojny.

Głównym powodem, dla którego kraje próbują eksportować więcej i ograniczać import, jest brak wewnętrznej siły nabywczej w obecnym systemie finansowym (zobacz artykuł A nie może kupić  A + B w MICHAELU, wydanie marzec-kwiecień 2024).

Rozwiązanie: dywidenda dla wszystkich

Idealnym podejściem do handlu międzynarodowego jest, aby każdy kraj stał się tak samowystarczalny, jak to możliwe — produkując towary i usługi, których potrzebuje, i importując tylko to, czego nie jest w stanie wyprodukować w kraju.

Jak napisał Louis Even: „Rozwiązanie problemu wymaga, jako podstawowej zasady, aby każdy kraj priorytetowo traktował handel krajowy nad handlem zagranicznym. Może się to zdarzyć tylko wtedy, jeśli każdy kraj potwierdzi swoją suwerenność nad własną polityką pieniężną, tak aby cała lokalna produkcja była konsumowana lokalnie w celu zaspokojenia lokalnych potrzeb. Polityka pieniężna, która emituje krajową siłę nabywczą w odniesieniu do krajowej produkcji, zapewniłaby bezpieczeństwo ekonomiczne ludności i wyeliminowałaby zaciekłą konkurencję na rynkach — zarówno zagranicznych, jak i krajowych".

Będzie to możliwe tylko poprzez uwolnienie się z uścisku międzynarodowych bankierów. Ten dzień — i tylko ten dzień — będzie oznaczał prawdziwy „Dzień Wyzwolenia" dla każdego narodu, w tym Stanów Zjednoczonych. 

O autorze

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com