French flag English spanish flag

Skąd mamy wziąć pieniądze?

Napisał Alain Pilote w dniu sobota, 01 sierpień 2015.

Zawsze to samo pytanie

Kiedy żądamy lepszych programów opieki społecznej, słyszymy: „Wszyscy są za tym i byliby z tego zadowoleni, ale skąd nasz rząd ma wziąć na to pieniądze?".

Nigdy nie usłyszymy: „Skąd mamy wziąć produkty, żeby dać więcej dzieciom, ludziom starszym i niepełnosprawnym?".

A przecież dzieci, rodzice, ludzie starsi i niepełnosprawni żywią się produktami. Pieniądze wypłacane na zasiłki czy emerytury są używane tylko na zakup produktów i usług.

* * *

Kiedy mówimy naszym miejskim radom na temat pilnych nowych inwestycji czy modernizacji, słyszymy odpowiedź: „Wszyscy się z tym zgadzamy. Mamy nawet gotowe plany w naszych szufladach. Ale skąd mamy wziąć na to pieniądze?".

Oni nigdy nie odpowiedzą: „W porządku, ale gdzie znajdziemy inżynierów, siłę roboczą i materiały na te nowe inwestycje czy modernizacje?".

A przecież te projekty mogą zostać zrealizowane przy użyciu materiałów, siły roboczej i inżynierów. Jedyną funkcją pieniędzy jest zezwolenie na użycie tych środków, które już istnieją.

* * *

Na co czeka wasza parafia, jeśli chce zbudować kościół? Na pieniądze! Materiały, architekci, wykonawcy i inni specjaliści budowlani, wszystko jest dostępne. Dowodem na to, iż wszystkie te rzeczy istnieją jest to, że kiedy zacznie się budowa, kościół zostanie ukończony w ciągu roku albo dwóch lat, podczas gdy znalezienie pieniędzy, żeby zapłacić za całą tę pracę zabierze dwadzieścia lat albo więcej.

To samo odnosi się do kuratoriów szkolnych.

* * *

Weźmy młodego człowieka, który chce się zająć rolnictwem. Powie on nam: „Lubię uprawiać rolę, ale skąd wezmę pieniądze, żeby kupić traktor, maszyny rolnicze, zwierzęta hodowlane i nasiona?".

Nigdy nam nie powie: „Wszystko byłoby bardzo dobre, ale skąd wezmę traktor, inwentarz żywy, nasiona itd.?". Wie on doskonale, gdzie znaleźć te rzeczy, ale gdzie znajdzie pieniądze, żeby je kupić?

Tam, gdzie jakieś są

Skąd weźmiemy pieniądze?

Złodziej odpowie: „Weźcie pieniądze stamtąd, gdzie są jakieś, pod warunkiem, że potraficie je zdobyć!". Sztuka złodziejska polega na znalezieniu sposobu zdobycia pieniędzy nie będąc złapanym… jeśli złodziej chce pozostać złodziejem i nie siedzieć w więzieniu.

Wasza miejska rada spotyka się z podobną sytuacją. Musi zdobyć pieniądze stamtąd, gdzie są jakieś. Ale operacja ich pozyskania nosi inną nazwę: zamiast złodziejstwa określana jest mianem „opodatkowania". Sztuka podatkobiorcy polega na tym, żeby zabrać tyle pieniędzy, ile to możliwe, bez likwidacji źródła lub bez drażnienia podatników do takiego stopnia, że wymienią go w następnych wyborach na kogoś innego.

Wyższe poziomy rządu niczym się nie różnią. Nasze rządy prowincjonalne lubią powtarzać, że wszystkie pieniądze, jakie mają, pochodzą z tego, co mogą one wziąć stamtąd, gdzie są jakieś pieniądze: od podatników poprzez opodatkowanie lub od handlarzy pieniędzmi przez pożyczki… z zapewnieniem przyszłych podatków na spłatę odsetek od tych pożyczek.

Rząd federalny, który jest suwerenny w sprawie pieniędzy, zgodnie z konstytucją, zachowuje się w ten sam sposób, ponieważ powtarza, że chciałby rozwinąć programy socjalne, ale finanse państwa nie pozwalają na to, a wzrost podatków na sfinansowanie tych programów nie byłby uzasadniony, gdyż podatnicy są już nimi nadmiernie obciążeni.

Tam, gdzie nie ma żadnych

Pieniądze dają prawo do używania tego, co może być używane. Konsumentom dają prawo do otrzymania tych produktów, które znajdują się przed nimi na półkach sklepowych, czekając na swój zakup. Rządom dają prawo używania środków produkcji do realizacji prac publicznych.

Kiedy konsumentom brakuje siły nabywczej i kiedy, w tym samym czasie, rządy nie mają wystarczającej ilości pieniędzy na sfinansowanie swoich programów, zarówno konsumenci jak i rządy znajdują się w głupiej sytuacji.

To zdarzyło się w niedawnej przeszłości. Mogliśmy zobaczyć, jak suwerenny rząd kanadyjski – i rządy innych krajów w tym samym czasie – pogrążył się w tej sytuacji na dziesięć lat podczas Depresji (paskudne lata trzydzieste XX w.).

We wszystkich tych latach niedźwiedzie, łosie, jelenie, wiewiórki i wszystkie inne zwierzęta żyjące w lasach nadal korzystały z tego, co mogły w nich znaleźć. Dla nich nie było depresji, ponieważ znajdowały obfite pożywienie w naturalnym środowisku. Wydaje się, że ten rodzaj kryzysu ekonomicznego – chodzić głodnym o pustym żołądku, kiedy hurtownie i składy wypełnione są produktami – jest przywilejem stworzeń wyposażonych w rozum! Dlatego że tylko ludzie cywilizowani zadawali to pytanie: „Gdzie znajdziemy pieniądze?". Zwierzęta nie musiały zawracać sobie głowy tym problemem.

Gdzie znajdziemy pieniądze? Gdzie znajdziemy prawo do używania towarów, które zapełniają magazyny z powodu braku kupujących? Gdzie znajdziemy prawo do większej produkcji dla zaspokojenia wciąż nie zaspokojonych potrzeb, ponieważ ciągle jest tak wielu ludzi, którzy szukają pracy?

Ponieważ ludzie nie mieli pieniędzy w czasie Depresji, rząd nie mógł ich opodatkowywać, żeby jakieś pieniądze zdobyć. Nie mógł także użyć oszczędności ludzi, ponieważ ich nie było. Wydawało się, że nie było żadnego wyjścia.

A jednak pewnego dnia znaleziono wyjście, jakby ktoś użył magicznej różdżki. Kiedy? W dniu, w którym wybuchła II wojna światowa, co było jak cios dla ludzi, którzy głupio chodzili głodni w obliczu obfitości towarów i byli sparaliżowani niespotykanymi możliwościami produkcyjnymi.

W jaki sposób Kanada i inne kraje zachodnie potrafiły wyjść z tego kryzysu bez pieniędzy? Wyszły z niego znajdując pieniądze.

Jak je znalazły, kiedy nigdzie nie było żadnych pieniędzy? Znalazły je tam, gdzie nie było żadnych pieniędzy.

W przeddzień ogłoszenia wojny kanadyjski premier Mackenzie King powiedział, że nie może znaleźć nawet dziesięciu centów dla bezrobotnych. Na drugi dzień po wybuchu wojny znalazł on wszystkie pieniądze potrzebne na przemianę bezrobotnych w żołnierzy czy robotników w fabrykach amunicji.

W sierpniu 1939 roku nie było żadnych pieniędzy; dziesięcioletnia susza pieniędzy. Miesiąc później było pełno pieniędzy i było ich tak dużo jak było potrzeba przez następne sześć lat na finansowanie wojny.

Więc pieniądze pojawiły się tam, gdzie nie było żadnych pieniędzy.

Jest to uderzająca odpowiedź dla wszystkich ortodoksyjnych ekonomistów, którzy nazywali Kredytowców Społecznych głupcami i kłamcami, kiedy ci mówili: „Pieniądze mogą być tworzone pociągnięciem pióra i zbrodnią jest pozostawianie ludzi w nędzy tylko z powodu odmowy tego pociągnięcia".

Przywódcy suwerennych rządów mieli coś, czego musieli się wstydzić i otwarcie żałować. Mogli powiedzieć: „Jakże głupi byliśmy nie robiąc dla bezrobotnych tego, co robimy teraz dla tych samych ludzi, którzy zostali zatrudnieni w najpotężniejszej zorganizowanej rzezi w historii".

Finansowy nonsens

Wojna była niepotrzebna, żeby zdać sobie sprawę z tego, że świat przechodził przez wyłącznie sztuczny kryzys. Kiedy Franklin Delano Roosevelt został po raz pierwszy wybrany prezydentem Stanów Zjednoczonych w 1932 r. zobaczył absurd sytuacji tamtego czasu i powiedział:

„Nigdy nie zaakceptuję tego, żeby 15 milionów ludzi w tym kraju pozostawało bez pracy i przymierało głodem w obliczu spichlerzy wypełnionych trzyletnimi niesprzedanymi plonami".

Roosevelt próbował zaradzić kryzysowi swoimi cokolwiek socjalistycznymi planami (New Deal), podczas gdy powinien wprowadzić system Kredytu Społecznego. Ale ze wszystkim, co dotyczyło finansów, polegał on na swoim ministrze finansów, panu Morgenthau. Pewnego dnia J. J. Harpell z Garden City Press w St. Anne de Bellevue, w prowincji Quebec (przypis wydawcy: pan Harpell był właścicielem drukarni i zatrudniał w niej Louisa Evena, zanim ten ostatni założył swój ruch Kredytu Społecznego) towarzyszył Damienowi Bouchardowi, ministrowi rządu prowincji Quebec, podczas wizyty w Waszyngtonie. Harpell chciał rozmawiać na temat pieniędzy i kredytu z prezydentem Rooseveltem, a ten zapytał go, czy wie coś o biznesie kredytowym. Harpell odpowiedział, że wie całkiem dużo, ale prezydent odparł:

„Cóż, ma pan szczęście i powinien pan spotkać się z panem Morgenthau. Jeśli chodzi o mnie, nie rozumiem absolutnie niczego w tej materii i polegam całkowicie na moim ministrze finansów, który mówi mi, że trzeba postępować ostrożnie w kwestiach monetarnych".

Tak „ostrożnie", że wciąż było 12 milionów bezrobotnych w wielkiej republice amerykańskiej, kiedy w 1939 r. wybuchła II wojna światowa. Bez natychmiastowego przystąpienia do wojny Stany Zjednoczone korzystały ze spowodowanej nią ekonomicznej poprawy, stając się arsenałem dla aliantów. Po Pearl Harbor i przystąpieniu USA do wojny Roosevelt potępił jeszcze raz finansowy nonsens, mówiąc, że nie zezwoli on, aby ten nonsens przeszkodził użyciu wszystkich dostępnych materiałów i siły roboczej w prowadzeniu wojny. Poza tym sama wojna była wynikiem warunków zapoczątkowanych przez ten nonsens finansowy. Francuski ekonomista i bankier Alexandre St. Phalle pisał w 1956 r.:

„Tragiczny upór ortodoksyjnych finansistów, którzy utrzymywali, że pieniądze są towarem, był główną przyczyną Depresji lat 1929-1939. Poważnego kryzysu, ponieważ bezpośrednio spowodował on II wojnę światową".

Z powodu wojny rządy potrafiły odłożyć wyznawanie konwencjonalnych finansów. Wojna była finansowana natychmiast, pieniędzmi księgowymi, tworzonymi przez pociągnięcie pióra w księgach bankowych, bez oczekiwania na złoto. Standard złota i inne święte krowy zostały odłożone na bok w czasie wojny, ponieważ służą one tylko hipnotyzowaniu ludzkości i utrzymywaniu jej w jarzmie baronów wysokiej finansjery.

Wojna została wypowiedziana, więc przeszkoda pieniężna znikła. Dlaczego nie można znaleźć pieniędzy, kiedy, zamiast finansowania rzezi, konieczne jest wyżywienie, ubranie, odpowiednie mieszkanie i opieka lekarska dla dzieci, rodzin i osób starszych?

Pieniądze", pisał Alexandre St. Phalle, „muszą być zgodne z produkcją i dobrami znajdującymi się w obiegu".

Pytanie: „Skąd mamy wziąć pieniądze?", jest dlatego bez znaczenia, kiedy nie istnieje kwestia, gdzie znajdziemy produkty.

O autorze

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com