French flag English spanish flag

Dziennik patriotów katolickich
dla reformy monetarnej Kredytu Społecznego

Sprawiedliwość czyńcie wszyscy bez wyjątku

w dniu czwartek, 01 październik 2009.

Rozważania różańcowe. Bydgoszcz, 19 października 1984 roku

Maryjo, Matko polskiej ziemi, Nadziejo nasza, bolesna Królowo Polski. W naszej dzisiejszej mo­dlitwie różańcowej stajemy przed Tobą my, ludzie pracy oraz oaza Domowego Kościoła. Chcemy trwać przy Twoim Synu w godzinach Jego agonii, spojrzeć na Jego sponiewierane oblicze, chcemy wziąć swój krzyż, krzyż naszej codziennej pracy, naszych znojów, naszych problemów i pójść drogą Chrystusa na Kalwarię.

Nas, których dręczą rany i bóle fizyczne, wspieraj Maryjo. Nam, którzy jesteśmy upokorzeni, pozbawieni nieraz praw i godności ludzkiej, użycz męstwa i wytrwałości. Nam, którzy dokładamy wszelkich starań, aby odnowić oblicze tej ziemi, naszej polskiej ziemi, w duchu Ewangelii, okaż swą matczyną opiekę, Maryjo. Nam, którzy w trudzie i znoju walczymy o prawdę, sprawiedliwość, miłość, pokój i wolność w ojczyźnie naszej, podaj po­mocną dłoń.

Pierwsza tajemnica bolesna: agonia w Ogrójcu

Ojciec Święty Jan Paweł II 23 czerwca 1982 roku zwrócił się do Pani Jasnogórskiej w następu­jących słowach modlitwy: „Dziękuję Ci, o Matko, za wszystkich, którzy pozostają wierni swemu sumie­niu, którzy sami walczą ze słabością i umacniają innych. Dziękuję Ci, Matko, za wszystkich, którzy nie dają się zwyciężyć złu, ale zło zwyciężają do­brem. Tylko ten może zwyciężać zło, kto sam jest bogaty w dobro, kto dba o rozwój i wzbogacenie siebie tymi wartościami, które stanowią o ludzkiej godności dziecka Bożego. Odnawiać dobro i zwy­ciężać zło, to dbać o godność dziecka Bożego, o godność swoją, ludzką. Życie trzeba godnie prze­żyć, bo jest tylko jedno".

Trzeba dzisiaj bardzo dużo mówić o godności czło­wieka, aby zrozumieć, że człowiek przerasta wszystko, co może istnieć na świecie, prócz Boga. Przerasta mądrość całego świata. Zachować god­ność, by móc powiększać dobro, zwyciężać zło – to pozostać wewnętrznie wolnym, nawet w warun­kach zewnętrznego zniewolenia, pozostać sobą w każdej sytuacji życiowej. Jako synowie Boga nie możemy być niewolnikami. Nasze synostwo Boże niesie w sobie dziedzictwo wolności, wolność daną człowiekowi, jako wymiar jego wielkości. Praw­dziwa wolność jest pierwszą cechą człowieczeń­stwa. Ona została ofiarowana przez Boga nie tylko nam, ale i naszym braciom. Stąd obowiązek upo­minania się o nią tam, gdzie jest ona niesłusznie ograniczana. Ale wolność to nie tylko dar Boga, ale to również i zadanie dla nas na całe życie. Prośmy Chrystusa Pana, byśmy zachowali godność dziecka Bożego na każdy dzień.

Druga tajemnica bolesna: biczowanie Pana Jezusa

Zachować godność, by móc powiększać dobro i zwyciężać zło, to kierować się w życiu sprawie­dliwością. Sprawiedliwość wypływa z prawdy i miłości. Im więcej w człowieku jest prawdy i miło­ści, tym więcej i sprawiedliwości. Sprawiedliwość musi iść w parze z miłością, bo bez miłości nie można być w pełni sprawiedliwym. Gdzie brak jest miłości i dobra, tam na ich miejsce wchodzi niena­wiść i przemoc. A kierując się nienawiścią i prze­mocą, nie można mówić o sprawiedliwości. Bo nie ma sprawiedliwości w krajach, gdzie władanie opiera się nie na służbie miłości, ale na przemocy i zniewoleniu. Ważną sprawą dla chrześcijanina jest uświadomienie sobie, że źródłem sprawiedliwości jest sam Bóg. Trudno więc mówić o sprawiedliwo­ści tam, gdzie nie ma miejsca dla Boga i jego przy­kazań, gdzie słowo „Bóg" urzędowo jest elimino­wane z życia narodu. Należy więc zdać sobie sprawę z niesprawiedliwości i krzywdy, jaką czyni się naszemu narodowi, w zdecydowanej większo­ści chrześcijańskiemu, gdy urzędowo ateizuje się go za pieniądze wypracowane również i przez chrześcijan, gdy niszczy się w duszach dzieci i młodzieży te wartości chrześcijańskie, które wszczepiali im od kolebki rodzice, wartości, które zdawały wielokrotnie egzamin w tysiącletnich dziejach naszej historii. Sprawiedliwość czynić i o sprawiedliwość wołać mają obowiązek wszyscy bez wyjątku.

Bo jak powiedział starożytny myśliciel: „Złe czasy, gdy sprawiedliwość nabiera wody w usta". Módlmy się, byśmy w życiu naszym na co dzień kierowali się sprawiedliwością.

Trzecia tajemnica bolesna: cierniem ukoronowanie

Zwyciężać zło dobrem, to zachować wierność prawdzie. Prawda jest bardzo delikatną właściwo­ścią naszego rozumu. Dążenie do prawdy wszcze­pił w człowieka Pan Bóg. Stąd w człowieku jest naturalne dążenie do prawdy i niechęć do kłam­stwa. Prawda, podobnie jak sprawiedliwość, łączy się z miłością, a miłość kosztuje – prawdziwa mi­łość jest ofiarna, stąd i prawda musi kosztować. Prawda zawsze ludzi jednoczy i zespala. Wielkość prawdy przeraża i demaskuje kłamstwa ludzi ma­łych, zalęknionych. Od wieków trwa nieprzerwanie walka z prawdą. Prawda jest jednak nieśmiertelna, a kłamstwo ginie szybką śmiercią. Stąd też, jak powiedział zmarły Prymas kardynał Wyszyński: „Ludzi mówiących w prawdzie nie trzeba wielu. Chrystus wybrał niewielu do głoszenia prawdy, tylko słów kłamstwa musi być dużo, bo kłamstwo jest detaliczne i sklepikarskie, zmienia się jak towar na półkach". Musi być ciągle nowe, musi mieć wiele sług, którzy wedle programu nauczą się go na gwałt w innym kłamstwie. By opanować całą technikę zaprogramowanego kłamstwa, trzeba wielu ludzi. Tak wielu ludzi nie trzeba, by głosić prawdę.

Ludzie znajdą, ludzie przyjdą z daleka, by słów prawdy szukać, bo w ludziach jest naturalna tęsk­nota za prawdą. Musimy nauczyć się odróżniać kłamstwo od prawdy. Nie jest to łatwe w czasach, w których żyjemy. Nie jest to łatwe w czasach, o których powiedział współczesny poeta, że nigdy jeszcze tak okrutnie nie chłostano grzbietów na­szych batem kłamstwa i obłudy. Nie jest łatwo dzisiaj, gdy cenzura wykreśla, zwłaszcza w pi­smach katolickich, słowa prawdziwe i myśli od­ważne, gdy wykreśla nawet słowa księdza Pry­masa, Ojca Świętego. Nie jest łatwo, gdy katoli­kowi nie tylko zabrania się zwalczać poglądy prze­ciwnika, lecz po prostu nie wolno mu bronić prze­konań jego własnych czy przekonań ogólnoludz­kich wobec napaści choćby najbardziej oszczer­czych i krzywdzących. Nie wolno mu prostować fałszu, który inni mają pełną swobodę głosić i roz­szerzać bezkarnie. Nie jest łatwo, gdy w ostatnich dziesiątkach lat w glebę ojczystą zasiewano ziarna kłamstwa i ateizmu. Obowiązek chrześcijanina, to stać przy prawdzie, choćby miała ona wiele kosz­tować. Bo za prawdę się płaci. Tylko plewy nic nie kosztują, za pszeniczne ziarno prawdy trzeba cza­sami zapłacić.

Módlmy się, by nasze życie codzienne było przepełnione prawdą.

Czwarta tajemnica bolesna: dźwiganie krzyża

Aby zwyciężać zło dobrem, trzeba troszczyć się o cnotę męstwa. Cnota męstwa jest przezwy­ciężeniem ludzkiej słabości, zwłaszcza lęku i stra­chu. Chrześcijanin musi pamiętać, że bać się trzeba tylko zdrady Chrystusa za parę srebrników jałowego spokoju.

Chrześcijaninowi nie może wystarczyć tylko samo potępienie zła, kłamstwa, tchórzostwa, znie­walania, nienawiści, przemocy, ale sam musi być prawdziwym świadkiem, rzecznikiem i obrońcą sprawiedliwości, dobra, prawdy, wolności i miłości. O te wartości musi upominać się odważnie dla siebie i dla innych. Prawdziwie roztropnym i spra­wiedliwym, mówił Ojciec Święty, może być tylko człowiek mężny. Biada społeczeństwu – wołał Prymas Tysiąclecia – którego obywatele nie rzą­dzą się męstwem, przestają być wtedy obywate­lami, stają się zwykłymi niewolnikami. Jeżeli oby­watel rezygnuje z cnoty męstwa, staje się niewol­nikiem i wyrządza największą krzywdę sobie, swojej ludzkiej osobowości, rodzinie, grupie zawo­dowej, narodowi, państwu i Kościołowi. Chociaż byłby łatwo pozyskany dla lęku i bojaźni, dla chleba i względów ubocznych. Jeśli władza rządzi zastraszonymi obywatelami, obniża swój autorytet, zubaża życie narodowe, kulturalne i wartości życia zawodowego. Troska więc o męstwo powinna leżeć w interesie zarówno władzy, jak i obywateli.

Prośmy Chrystusa Pana dźwigającego krzyż, abyśmy w naszym codziennym życiu okazywali męstwo w walce o wartości prawdziwie chrześci­jańskie.

Piąta tajemnica bolesna: ukrzyżowanie Chrystusa

Aby zło dobrem zwyciężać i zachować god­ność człowieka, nie wolno walczyć przemocą. Oj­ciec Święty w czasie stanu wojennego w modlitwie do Pani Jasnogórskiej powiedział, że naród nie może rozwijać się prawidłowo, gdy jest pozba­wiony praw, które warunkują jego pełną podmioto­wość, i państwo nie może być mocne siłą żadnej przemocy. Komu nie udało się zwyciężyć sercem i rozumem, usiłuje zwyciężyć przemocą. Każdy przejaw przemocy dowodzi moralnej niższości. Najwspanialsze i najtrwalsze walki, jakie zna ludz­kość, jakie zna historia, to walki ludzkiej myśli; najnędzniejsze i najkrótsze, to walki przemocą. Idea, która potrzebuje broni, by się utrzymać, sama obumiera. Idea, która utrzymuje się tylko przy uży­ciu przemocy, jest wypaczona. Idea, która jest zdolna do życia, podbija sobą; za nią spontanicz­nie idą miliony. „Solidarność" dlatego tak szybko zadziwiła świat, że nie walczyła przemocą, ale na kolanach, z różańcem w ręku, przy polowych ołta­rzach, upominała się o godność ludzkiej pracy, o godność i szacunek dla człowieka. O te wartości wołała bardziej niż o chleb powszedni.

W ostatnim roku swojego życia kardynał Wy­szyński powiedział, że świat pracowniczy na prze­strzeni ostatnich dziesiątek lat doznał wielu zawo­dów, ograniczeń. Ludzie pracy i całe społeczeń­stwo przeżywało w Polsce udrękę podstawowych praw osoby ludzkiej, ograniczenie wolności myśle­nia, światopoglądu, wyznawania Boga, wychowa­nia młodego pokolenia. Wszystko to było tłumione. Na odcinku pracy zależnej stworzono specjalny model ludzi zmuszanych do milczenia i do wydaj­nej pracy. Gdy ten ucisk wszystkich dostatecznie umęczył, powstał zryw ku wolności, powstała „So­lidarność", która udowodniła, że do przebudowy społeczno-gospodarczej wcale nie trzeba zrywać z Bogiem.

Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastra­szenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy.

Ks. Jerzy Popiełuszko

19 października 2009 r. minęła 25 rocznica męczeń­skiej śmierci charyzmatycznego kapłana „Solidarności", księdza Jerzego Popiełuszki. Do dziś nieznane są praw­dziwe okoliczności tej zbrodni totalitarnego systemu kłamstwa. Mimo to proces beatyfikacyjny Sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki zbliża się do końca. Powyżej przypomnieliśmy jego ostatnie słowa, jakie wypowiedział publicznie przed śmiercią w kościele Świętych Braci Męczenników w Bydgoszczy.

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com