Poniżej przedstawiamy tłumaczenie francuskiego filmu, w którym katolicka strona internetowa aleteia.org przeprowadziła wywiad z Izoldą Cambournac, doktorem teologii i pasjonatką św. Tomasza z Akwinu. Jest ona autorką książki Heureux comme Dieu, le bonheur selon saint Thomas d'Aquin (Szczęśliwy jak Bóg: Szczęście według św. Tomasza z Akwinu).
Jedno jest pewne: wszyscy pragniemy szczęścia. Nikt nie chce być nieszczęśliwy i nie można nie chcieć szczęścia. Jednak nie wszyscy definiujemy szczęście w ten sam sposób. Dla niektórych jest to sukces; dla innych rodzina lub bogactwo. Według św. Tomasza, jeśli uznamy Boga za ostateczne źródło naszego szczęścia — to, czego naprawdę pragniemy w głębi naszego jestestwa — możemy doświadczyć szczęścia w każdych okolicznościach.
Dla św. Tomasza z Akwinu szczęście polega na posiadaniu najwyższego dobra. Z obiektywnego punktu widzenia, dla wierzącego, najwyższe dobro znajduje się w Bogu, źródle wszelkiego dobra.
Ale jak możemy pojąć lub posiadać Boga? Święty Tomasz wyjaśnia, że poprzez nasz intelekt, możemy pojąć Boga, widząc i kontemplując Go. Prowadzi to do dwóch kluczowych spostrzeżeń:
1. Szczęście nie jest stanem biernym. Jest aktywnym doświadczeniem — aktem widzenia i kontemplowania Boga.
2. Szczęście i radość to nie to samo. Szczęście, dla św. Tomasza, to przede wszystkim wizja Boga. Radość naturalnie wynika z tej wizji.
Na pierwszy rzut oka widzenie Boga może wydawać się nieosiągalne. Jednak w tym ziemskim życiu możemy dostrzegać ślady obecności Boga. Możemy doświadczyć Jego dobroci poprzez stworzenie. Tak jak artysta pozostawia ślad na swoim dziele, Stwórca odciska swój na swoich stworzeniach. Obserwując i podziwiając stworzenie, możemy wrócić do Stwórcy.
Boga można również spotkać poprzez modlitwę. Modlitwa jest przygotowaniem do kontemplacji; jest szkołą pragnienia. Uczy nas tęsknoty za najwyższym dobrem — samym Bogiem. Poprzez modlitwę nasze serca stopniowo uczą się pragnąć dobra, które Bóg chce nam dać.
Czasami szukamy ostatecznego spełnienia w niewłaściwych miejscach. Dążymy do szczęścia w rzeczach, które są rzeczywiście dobre — takich jak rodzina, sukces lub bogactwo — ale są one skończone i nie mogą nas w pełni zaspokoić. Według św. Tomasza, nie są to rzeczy same w sobie złe, ale są ograniczone i wcześniej czy później sprawią, że będziemy chcieli więcej.
Rozczarowanie często pojawia się, gdy oczekujemy, że coś przyniesie trwałe spełnienie, a potem okazuje się, że to nie wystarczy. Na przykład wyobraź sobie zimny styczniowy dzień i że pragniesz usiąść przy kominku. Na początku ciepło jest przyjemne, ale po chwili zaczynasz czuć się zbyt gorąco. Ten dyskomfort jest przypomnieniem, że żadna ziemska przyjemność nie jest w pełni satysfakcjonująca.
Prawdziwe szczęście — takie, za którym bardzo tęsknimy — pochodzi z przebywania w obecności dobra, które całkowicie nas spełnia, bez ograniczeń. Tylko Bóg może to zapewnić. Poprzez nasze małe rozczarowania nasze pragnienie szczęścia wzrasta, a wiara pozwala nam dojrzeć ostateczne dobro, które samo może nas zaspokoić.
Doskonałe szczęście, lub całkowita błogość, nie są osiągalne w tym życiu. Wszyscy instynktownie to wiemy; gdyby było to możliwe, już byśmy to osiągnęli. Jednakże św. Tomasz naucza, że możemy doświadczyć niedoskonałej błogości — co oznacza, że możemy już poczuć smak czegoś z Bożej dobroci.
Chociaż możemy znaleźć radość w małych przyjemnościach codziennego życia, doskonałe szczęście jest możliwe tylko w następnym życiu, kiedy zobaczymy Boga twarzą w twarz.
Isolde Cambournac