French flag English spanish flag

Dziennik patriotów katolickich
dla reformy monetarnej Kredytu Społecznego

Węgry dają przykład Europie

Napisał Janusz A. Lewicki w dniu czwartek, 01 sierpień 2013.

Viktor Orbán urodził się 31 maja 1963 r. w Székesfehérvárze, pierwszej stolicy Węgier, w kalwiń­skiej, protestanckiej rodzinie. Najpierw rodzina Orbanów mieszkała na wsi Alcsύtdoboz, a potem w pobliskiej wiosce Felcsύt. Jego rodzice byli członkami węgierskiej partii komunistycznej. On sam zo­stał antykomunistą. Młody Viktor szukał korzeni swego buntu w tym, co przekazała mu jego mama. „Moja mama, która była nauczycielką, uczyła mnie zawsze: « Postępuj według tego, jak myślisz. Jeśli czujesz, że coś jest złe – nie rób tego. Jeśli czujesz, że coś należy robić, bo to jest sprawiedliwe – rób to, albo broń tego »". Liceum ukończył w mieście swego urodzenia. W czasie nauki w liceum wraz z kolegami utworzył grupę, która zaczęła douczać się w domu. „W tym czasie zrozumiałem, że intere­suje mnie to, co się dzieje w społeczeństwie. Zacząłem wtedy zdawać sobie sprawę, że historia jest ciemna, rzeczywistość nie taka, jak być powinna, że sprawy idą źle". W sierpniu 1981 r. jako 18-latek przed rozpoczęciem studiów trafił na rok do wojska. Wraz z kolegami zbierał informacje na temat po­wstania „Solidarności" w Polsce. Żyli oni wtedy polskim zrywem. Pobyt w wojsku, gdzie wielokrotnie buntował się przeciw absurdom tam panującym, zasadniczo wpłynął na ukształtowanie się jego anty­komunistycznego światopoglądu. Wtedy też próbowała go zwerbować węgierska komunistyczna służba bezpieczeństwa. „Na szczęście nie mieli czym mnie szantażować. Zdałem sobie sprawę, że gdyby mieli na mnie jakiegoś haka, byłbym bez szans. Ale nie mieli".

W 1982 r. rozpoczął studia na wydziale prawa uniwersytetu w Budapeszcie. Tam wraz z grupą kolegów toczono niezależne dyskusje, które coraz bardziej obnażały zło komunistycznego porządku. Pracę magisterską napisał Orbán na temat polskiej „Solidarności". Zatytułował ją: „Społeczna samoor­ganizacja i ruch społeczny wewnątrz systemu politycznego − przykład Polski".

Wiara

Viktor Orbán został posłem w 1990 r., a w 1993 r. został przewodniczącym Fideszu, który pod jego kierownictwem przeszedł ewolucję od partii liberalnej do konserwatywno-ludowej. Podobnie jak on sam od liberalizmu i antyklerykalizmu do chrześcijaństwa. „Nie otrzymałem żadnego religijnego wy­chowania. Wzrastałem w środowisku niereligijnym" – mówił Orbán. Pochodzi z rodziny protestanckiej (kalwińskiej), ale jego żona, Anikó, z którą wziął ślub cywilny jeszcze na studiach, była już wtedy głę­boko wierzącą katoliczką. Od połowy lat 90. XX w. Orbán zaczął stopniowo zmieniać się w człowieka wierzącego. W 1997 r. wzięli ślub kościelny w dwóch obrządkach, dobrze się do tego przygotowując. Orban stał się wrażliwym na religię i patriotyzm tradycjonalistą.

Jedną z pierwszych podróży po objęciu stanowiska premiera w 1998 r. odbył Orbán do Watykanu, gdzie spotkał się z papieżem Janem Pawłem II. „Papieżowi i kardynałowi Sodano powiedziałem, że Węgry nie kładą akcentu na rozdział Kościoła od państwa. W rozumieniu prawnym już to mamy za sobą. Pytanie dotyczy tego, jak służyć wspólnemu dobru, jak nawiązać współpracę. Nie szukamy tego, w czym interes państwa różni się od interesu kościelnego, ale w czym możemy współpracować".

W 2000 r. po długim przygotowaniu premier Orbán przystąpił do konfirmacji, która jest znakiem dojrzałości chrześcijańskiej. W czasie ceremonii udzielił odpowiedzi pastorowi: „Jeśli pytasz mnie, dlaczego chcę tej konfirmacji, mam trzy odpowiedzi. Pierwsza: jest teraz późno, dwadzieścia lat za późno. Należało to do mojego życia, zapomniałem o tym. Chcę się odrodzić. Drugi powód: Jezus Chrystus był cały czas w moim życiu, także w czasie, kiedy ja o tym nie wiedziałem. Trzeci: w związku z tym, że Pan Bóg był przez całe moje życie ze mną, kiedy ja nie wiedziałem, że jest ze mną, chcę, żeby został ze mną w przyszłości".

„Od czasu konfirmacji staram się żyć w duchu stwierdzenia, bym żył na Bożą chwałę i dla dobra ludzi. Na język zawodowego polityka przetłumaczyłbym to w ten sposób: budować ojczyznę, tę przez małe'o', czyli kraj narodu węgierskiego na tej ziemi, ale też tę przez duże'O" – Ojczyznę niebieską, Królestwo Boże. To jest wyższy sens i cel tego, co robię" – tak mówił, kiedy był po raz pierwszy pre­mierem.

Jan Paweł II odznaczył w 2004 r. Viktora Orbána, członka Kościoła ewangelicko-reformowanego, Wielkim Krzyżem św. Grzegorza Wielkiego za zasługi na rzecz dobra wspólnego i pojednania.

Fidesz

Fidesz powstał 30 marca 1988 r. jako liberalna niezależna organizacja młodzieżowa. Poglądy za­łożycieli partii ewoluowały z czasem w kierunku konserwatyzmu. Jest to skrót oznaczający Związek Młodych Demokratów (węg. Fiatal Demokratik Szövetsége). W roku 2013 obchodzimy 25-lecie Fide­szu. Pierwsze zebranie odbyło się jawnie w Kolegium Bibó (akademik uniwersytecki). Do organizacji zapisało się 37 osób. Miesiąc później było już tysiąc członków. Organizacja miała antykomunistyczny charakter w ciągle komunistycznych Węgrzech, a jej założenie było przełomem, tym bardziej, że działała jawnie.

Fidesz stworzył na Węgrzech ok. 11 tysięcy klubów i organizacji popierających tę partię. Walczy cały czas z pozostałościami komunizmu na Węgrzech. Był dwukrotnie u władzy: w latach 1988-2002 i od 2010 r. Obecnie posiada dwie trzecie miejsc w parlamencie. Od początku przywódcą partii był Viktor Orbán, który stał się znany dzięki przemówieniu na pogrzebie premiera Imre Nagya i bohaterów rewolucji węgierskiej 1956 r., które wygłosił na Placu Bohaterów w czerwcu 1989 r. w Budapeszcie, kiedy zażądał wolnych wyborów i wycofania z Węgier wojsk sowieckich. Pierwszy raz Fidesz doszedł do władzy w 1998 r. Premierem rządu został Viktor Orbán, który był wtedy najmłodszym premierem w Europie (miał 35 lat). Pomimo sukcesów partia przegrała następne wybory. Władzę na Węgrzech przejęli w 2002 r. socjaliści, którzy rządzili przez dwie kadencje. W 2006 r. miała miejsce znana wpadka socjalistycznego premiera Gyurcsánya, który w niecenzuralnych słowach przyznał się do oszukiwania Węgrów: „Przez ostatnie półtora roku kłamaliśmy rano, wieczorem i w nocy". Taśmy z nagraniem z zamkniętego spotkania zostały nadane przez publiczne radio, co wywołało zamieszki w Budapeszcie.

Zmiany

Fidesz wrócił do władzy po spektakularnym zwycięstwie w wyborach w 2010 r., zdobywając ponad dwie trzecie miejsc w parlamencie. Przez osiem lat w opozycji przygotował się bardzo dobrze do przejęcia władzy. Na początek zredukowano liczbę ministrów do ośmiu. W ciągu pierwszego roku rządów zmieniono 365 ustaw i przyjęto w 2011 r. nową konstytucję Węgier. Zmieniono nazwę kraju z Republiki Węgierskiej na Węgry. Rozpoczęto w ten sposób prawdziwą dekomunizację kraju. Rząd Viktora Orbána nie zmienia całego obecnego systemu, ale posługując się jego narzędziami (demokra­cja, system lichwiarski) przeprowadza autentyczne zmiany cywilizacyjne, opierając swoje działania na zasadach chrześcijańskich. Konstytucja węgierska rozpoczyna się słowami: „Boże, błogosław Wę­grów!". Żadna konstytucja kraju europejskiego nie zaczyna się od słowa Bóg.

Polityka gospodarcza Fideszu koncentruje się na wspieraniu klasy średniej, jednocześnie nakładając podatki na duże kon­cerny i banki, głównie zachodnie. Przedtem, podobnie jak w Polsce, instytucje te były przez 10 lat zwolnione z podatków. Największą furię finansjery i jej marionetek w Unii Europejskiej wywołało prze­jęcie kontroli rządu nad bankiem centralnym Węgier. Bank według finansjery ma być niezależny od rządu, ale za to jest zależny od niej, od prywatnych ludzi. Banki centralne 58 krajów w tym Polski i Węgier podlegają prywatnemu Bankowi Rozliczeń Międzynarodowych w Bazylei. Stamtąd są nadzo­rowane. A przecież ma być dokładnie odwrotnie. Bank centralny ma służyć społeczeństwu i ma być przez nie kontrolowany, czyli zależny od społeczeństwa, którego reprezentantem jest rząd. Dlatego bank centralny musi być zależny od rządu i musi realizować jego politykę, a zwłaszcza emisję pienię­dzy bez odsetek na potrzeby tego rządu. Oprócz tego rząd nie może być sterowany z zewnątrz przez międzynarodową finansjerę, jak to się dzieje obecnie w większości krajów świata, tylko musi dbać o dobro swojego społeczeństwa, być, na ile to możliwe, suwerenny w swoich decyzjach i musi odpowia­dać przed społeczeństwem za realizację swoich zadań. A suwerenny będzie wtedy, kiedy będzie su­werennie decydował o emisji niezadłużonego pieniądza (pieniądza bez odsetek) na potrzeby swojego społeczeństwa. Wtedy to rząd węgierski podjął próbę samodzielnego decydowania o tym, co się będzie działo w kraju, którym rządzi. Dlatego tak bardzo jest atakowany przez instytucje Unii Europej­skiej, która powstała przecież po to, by zlikwidować państwa narodowe i utworzyć jedno państwo fede­ralne. A przede wszystkim, jak powiedział premier Orbán, atak Europy na Węgry jest tak wielki, po­nieważ rząd węgierski opiera swoje działania na zasadach chrześcijańskich.

Rząd Viktora Orbána jest na początku tej drogi i nie wiadomo, czy dojdzie on do takiej kontroli nad bankiem centralnym, by się uniezależnić od finansjery światowej. Być może jest to dziś jeszcze nie do osiągnięcia. Nie chciał natomiast wpadać po raz kolejny w pułapkę długu, rezygnując z „pomocy" Mię­dzynarodowego Funduszu Walutowego. Pożyczki z tego prywatnego lichwiarskiego banku są zabój­cze. Za jednego dolara żąda on ośmiu dolarów odsetek. Zmusza przy tym do przyjmowania wielu antychrześcijańskich i ateistycznych ustaw regulujących życie społeczne krajów, którym „pomaga". Viktor Orbán wie, że każdy kraj można podbić długami. Węgry planują zamknięcie biura Międzynaro­dowego Funduszu Walutowego w Budapeszcie jeszcze w roku 2013.

Ekipa Orbána obniżyła też podatki (podatek liniowy maksymalnie 16%) i wprowadziła ulgi proro­dzinne. Rodzina z trojgiem dzieci nie płaci podatków. Podmiotem prawa podatkowego jest dziecko od momentu poczęcia, a nie od momentu narodzenia. Są to innowacje na skalę światową.

Kiedy Parlament Europejski skrytykował nową konstytucję Węgier i podkreślił, że Budapeszt powi­nien m.in. zrewidować zapis „życie płodu jest chronione od chwili poczęcia", premier Orbán skomen­tował to krótko: „Węgry nie są podporządkowane Brukseli. Żaden rząd, żadne państwo nie ma prawa mówić nam, jaka ma być węgierska konstytucja".

Podatek dla firm wynosi 10% i jest najniższy w Europie. Ekipa Orbána zadbała również o tych, którzy, podobnie jak w Polsce, wzięli pożyczki w szwajcarskich frankach na zakup mieszkań. Lichwia­rze następnie podwyższyli kurs franka i koszty pożyczki wzrosły o 75%. Orbán zamroził kurs franka dla spłacających pożyczkę na tym poziomie, jaki obowiązywał w momencie jej zaciągania.

Wprowadzono też ustawę ograniczającą powierzchnię nowo budowanych na Węgrzech sklepów do 300 m².

Fidesz budził sprzeciw wśród europejskiej lewicy w związku z konserwatywnymi zapisami w kon­stytucji (m. in. ochroną życia poczętego), a także z ustawą medialną, która ograniczyła dywersyjną rolę mediów opanowanych przez te same siły, które sterują „Gazetą Wyborczą" w Polsce.

11 marca 2013 r. parlament węgierski przyjął 47 poprawek do konstytucji. Według UE stanowią one zagrożenie dla demokracji. Oto niektóre poprawki do konstytucji węgierskiej:

1. małżeństwo to związek między mężczyzną a kobietą. Rodzina to heteroseksualne małżeń­stwo i ich dzieci,

2. prawo do decydowania przez posłów o tym, które organizacje pełniące misję religijną w kraju są Kościołami,

3. zakaz prowadzenia kampanii przedwyborczej w mediach prywatnych (komercyjnych),

4. ograniczenie miejsc finansowanych przez państwo na wydziałach humanistycznych,

5. studenci po uzyskaniu dyplomu mają pracować w kraju dwa razy dłużej niż czas trwania stu­diów. Jeśli wyjadą za granicę, zapłacą za połowę kosztów studiów (jeśli to były studia finan­sowane przez państwo),

6. wszystkie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego sprzed wejścia w życie nowej konstytucji Wę­gier w styczniu 2012 r. przestają obowiązywać. Jest to ograniczenie roli Trybunału.

Rząd Viktora Orbána zrezygnował też z nagród w administracji państwowej ze względu na kryzys, jaki dotknął wszystkie kraje europejskie. Wprowadził podatek od premii w instytucjach państwowych, który wynosi 98%. Ostatnio w Polsce wypłacono olbrzymie premie (ponad 1,3 miliona złotych każda) prezesom spółki państwowej budującej stadion narodowy w Warszawie. Na Węgrzech otrzymaliby oni po 26 tysięcy złotych do ręki. Rząd planuje też zmniejszenie liczby posłów w parlamencie węgierskim z 386 do 200. Ma to nastąpić w 2014 r.

W przeciwieństwie do propagandy antywęgierskiej w Unii Europejskiej albo do przemilczania tego, co się na Węgrzech dzieje, okazuje się, że już prawie cztery lata rządów Fideszu doprowadziło do polepszenia wskaźników makroekonomicznych: zwiększył się produkt krajowy brutto i zmniejszyło zadłużenie, a deficyt budżetowy jest mniejszy od 3%. Bilans handlu zagranicznego jest dodatni.

Fidesz potrzebuje jeszcze co najmniej jednej kadencji, by mógł uporządkować Węgry i wyprowa­dzić je całkowicie z komunizmu, który nie został wykorzeniony w żadnym z krajów obozu sowieckiego do końca. Powrót do wartości chrześcijańskich, które tak podkreśla Viktor Orbán i na których buduje przyszłość swojej ojczyzny, jest wzorem dla Polaków i dla wszystkich krajów Europy.

Janusz A. Lewicki

Przy pisaniu artykułu korzystałem m. in. z książki Igora Janke „Napastnik. Opowieść o Viktorze Orbánie".

O autorze

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com