French flag English spanish flag

Dziennik patriotów katolickich
dla reformy monetarnej Kredytu Społecznego

Wykład z Allardville, cz.4

w dniu czwartek, 01 październik 2009.

Wielka prawda na mojej drodze

Weźmy teraz osobę, która inwestuje pieniądze, mały kapitał liczb – inwestycję liczb w organi­zację. Nawet jeśli ona nie pracuje, to nie ona nadaje wartość tym liczbom, tylko pracownicy. Pracownicy otrzymują swoje zarobki, a „dolar-kapitalista" otrzymuje swoją dywi­dendę. To samo dotyczy wszystkich rzeczy, które zostały wynalezione. To ludzie nadają wartość tym rzeczom: przedsię­biorcy, pracodawcy, pracownicy. Oni otrzymują swoje wypłaty, pensje i za­robki. Ale jeśli chodzi o sam patent, kapitał, który przechodzi z jednego wieku w drugi, którego wszyscy jesteśmy spadko­biercami, to musimy otrzymać naszą dywidendę od tego kapitału. Dywi­dendy od tego kapitału będą rozprowadzone dla wszystkich ludzi, ponieważ każdy w społeczeń­stwie jest współwłaścicielem tego kapitału. Ach! Niektórzy powiedzą: „Pierwsze słyszę. Nigdy przedtem nie słyszałem nikogo, kto by tak mówił. To musi być skażone komuni­zmem!". Jeżeli ktoś daje ci dywidendę, czy nadal będziesz potrzebował dykta­tury państwowej, żeby żyć? Z dywidendą staniesz się dużo bardziej wolnym, niż w Rosji albo gdziekolwiek indziej, jeśli o to chodzi. W Rosji ludzie żyją w dyktaturze państwowej, mu­szą wykonywać to, co każe im robić dyktatura pań­stwowa. Rzą­dzą nimi biurokraci. Włóżcie dywi­dendę do kie­szeni Kanadyjczyków, a staną się oni automatycznie bardziej wolnymi, niż byli dzień przed dywidendą. Komunizm jest przeciwieństwem wolności.

Trzeba to zrozumieć. To dziedzictwo prze­szłych pokoleń, których wszyscy jesteśmy współ­spadkobiercami w tym samym stop­niu, w żaden sposób nie wpłynie na kształt i formę wy­nagrodzeń wypłacanych w postaci za­robków i pensji ludziom, którzy pracują. Ponadto, całkowita suma zarob­ków, pensji i dywidend wypłacana wszystkim lu­dziom, jest tym, co stanowi dystry­bucję całej pro­dukcji wśród wszystkich ludzi. Dalej, dywidenda powinna być wystarczająco duża, żeby zapewniła każ­demu realizację podstawowych potrzeb życio­wych. Nikt nie powinien dziś żyć w ubóstwie w kraju tak bogatym, jak Kanada. Poprzedniego wie­czoru pani Gilberte Côté-Mer­cier mówiła: „Ubó­stwo zostało wykorzenione państwowo, ale jeszcze nie zostało wykorze­nione społecznie". Dlaczego? Po­nieważ, jak dotąd, nie zapoznaliśmy z tym po­mysłem wszyst­kich ludzi, a zwłaszcza naszych ustawodawców. Mu­szą oni zrozumieć, że dzisiaj wszyscy ludzie w społeczeństwie są współspadko­biercami tych wynalazków, które wszyscy dziedzi­czymy po poprzednich pokoleniach. Wszyscy na­leżymy do bractwa kapitalistów i wszyscy powinni­śmy otrzymywać nasze dywidendy, poza tym, co możemy zarobić w naszych miej­scach zatrudnie­nia.

Jak już powiedziałem, ta dywi­denda powinna być na tyle duża, żeby zabezpieczała pod­stawowe potrzeby życiowe każdego. W czasopiśmie Vers Demain poprosiliśmy na początek o dywidendę w wysokości tylko 25 dolarów na miesiąc (w 1959 r.) dla każdej osoby w kraju. Niektó­rzy ludzie ostro zareagują: „Po pierwsze, to, o co prosicie jest cał­kiem dużym kęsem. 25 dolarów dla każdej osoby w kraju. Tutaj są rodziny z 10 osobami, ojciec, matka, 8 dzieci. Czy zamierzacie dawać im mie­sięcznie 250 dolarów w postaci dywidendy?". Oczywiście, mój drogi panie! „Ach! Jednak jest to duża suma, proszę pana!". Szanowny panie, stół w tym domu jest duży. Jest tu wiele ust do nakarmie­nia, proszę pana. Wiele nóg potrze­buje obuwia. Ci ludzie potrzebują odzieży, żeby osłonić swoje grzbiety. Niektórzy ludzie są wstrząśnięci taką ilością pieniędzy; a jednak nie są oni wstrząśnięci ilością ludzi siedzą­cych wokół stołu, na przykład. Niemniej, to właśnie w takim domu dywidenda jest bardziej po­trzebna. Tak, ale to jest zbyt dużo pie­niędzy, co spowoduje inflację. Nie mówcie mi o inflacji. Kiedy pieniądze zostają stworzone w relacji do całej nowej pro­dukcji, która wchodzi w życie i pieniądze te zostają usunięte z obiegu całkowicie w relacji z produkcją skonsumowaną, nigdy nie może być żadnej inflacji.

Jak myślicie, co się stanie z tymi pieniędzmi, z 25 dolarami na osobę, z 250 dolarami dla rodziny 10-oso­bowej? Otóż pieniądze te zostaną użyte na zakup dostęp­nych w kraju produktów. Jak myślicie, gdzie na koniec znajdą się te produkty? Znajdą się w domach ludzi, któ­rzy teraz posiadają dochód konieczny, by je kupić, dzięki Narodowej Dywi­dendzie rozprowadzonej dla każdego. Produkty zostały wykonane dokładnie z tego powodu, żeby zaspokajać potrzeby. Gdzie ta pie­niężna dywi­denda znajdzie swój koniec? Przy kasach kupców detalicznych. Od detali­stów przejdzie do hurtowni­ków, od hur­towników do producen­tów, a od produ­centów do Banku Ka­nady, skąd pierwotnie wyszła. Kiedy pieniądze te dotrą do Banku Kanady, staną się pieniędzmi martwymi i zostaną zlikwidowane. Bank Kanady stworzy wtedy więcej pieniędzy, żeby sfinan­sować inną nową produkcję. Oto jak pieniądze będą wchodziły w życie i będą usuwane z obiegu w Sys­temie Finansowym Kredytu Społecz­nego.

W Systemie Finansowym Kredytu Społecz­nego nie ma w ogóle żadnej inflacji. Nie ma żadnej inflacji, kiedy nie ma żadnych zahamowań po dro­dze. Pie­niądze stworzone przez Bank Kanady do sfinansowania całej nowej pro­dukcji muszą przejść pier­wotnie z banku do kupców detalicznych, potem do hurtowników, następnie do producentów i w końcu wrócić do Banku Kanady, skąd wypłynęły i wtedy stają się pieniędzmi zlikwidowanymi. Kiedy nie ma żadnych zaha­mowań po drodze, kiedy pieniądze wykonują pełen obieg, kiedy nie ma żad­nych prze­szkód, kiedy zamki nie zostały za­mknięte, kiedy wszystko przebiega gładko, nie ma żad­nych problemów, by być w zgodzie z systemem Kredytu Społecznego.

 Czy wiecie, co znaczy energia elektryczna? Chociaż nie zawsze może mieliście energię elek­tryczną w swoim domu, wiecie bardzo dobrze, że przy pomocy elektryczności można zrobić wiele rzeczy. Może ona uruchamiać silniki. Nadal są wśród was ci, którzy używają ręcznej piły do cięcia drewna. Jeślibyś mógł zmienić ją na piłę tarczową, praca byłaby wyko­nana znacznie szybciej. Mógł­byś pociąć swoje drewno i drewno swoich sąsia­dów i byłoby to zrobione znacznie szybciej. Co powoduje obroty piły tarczowej? Piła obraca się, ponieważ prąd elektryczny przechodzi przez silnik. Czym jest silnik elek­tryczny? Silnik elektryczny jest maszyną, która pracuje, kiedy zostaje zasilona energią elektryczną. Skąd się bierze energia elek­tryczna? Przesyłana jest za pomocą przewodów. Potem naciskamy przycisk i prąd elek­tryczny prze­biega przewodami i zostaje dopro­wadzony do sil­nika. Ponadto, po przejściu przez silnik, wchodzi do ziemi i tam się zatrzymuje; to jest cała jego droga. Jego praca zostaje zakończona. Czy ist­nieje inflacja energii elektrycznej jeśli zostawimy pracujący silnik? Nie.

Co więcej, czy jest wybitny ekonomista albo minister w rządzie Diefenba­kera, który przyjdzie i powie: „Ech, ty! Wyłącz ten przycisk, ponie­waż w twoim silniku pojawi się inflacja. Wyłącz ten przy­cisk, wyłącz prąd idący do silnika". Mój drogi panie, nie będzie żadnej in­flacji. Byłbym bardzo głupi gdybym miał ciebie słuchać, ponieważ wykazujesz szczyt głupoty sta­wiając swoje żą­danie. Po­zwólmy, żeby prąd płynął do silnika, potem przechodził przez silnik i zni­kał w ziemi, i żeby więcej prądu płynęło za nim. Jeżeli energia elektryczna płynie tak, jak tego po­trzebu­jemy, to dlaczego nie zasto­sować tej samej zasady do systemu monetar­nego?

Dlaczego pie­niądze nie mogą pojawiać się w bezpośredniej relacji i proporcji, kiedy pojawia się produkcja? Pieniądze zostają odwołane (wyco­fane), kiedy produkty są kupione. Pieniądze po­wracają do swo­jego źródła, to jest nieprzerwane. Są wycofywane i nie czekają, aż skończone pro­dukty znikną z rynku przez konsumpcję, żeby za­cząć nowy obieg. Pieniądze przychodzą, ponieważ produkcja jest ciągła. Pieniądze nieprzerwanie powoływane są do życia. Konsumpcja jest ciągła. Po­wrót pienię­dzy do swojego źródła jest ciągły. Tak to właśnie przebiega. Co więcej, wszystko działa doskonale. Tak działałby, moi przyjaciele, nasz system ekonomiczny i mo­netarny, kiedy w naszym kraju zo­stałby wprowadzony Kredyt Spo­łeczny. Kre­dyt Społeczny w naszym systemie eko­nomicznym funkcjonowałby tak samo, jak w powy­żej przedstawionym scenariuszu działała energia elektryczna i silnik, oraz podobnie, jak wszystkie inne nowocze­sne techniki. Podczas gdy w najwyż­szym stopniu nie mamy dzisiaj z tym do czynienia, mamy system monetarny, który działa przeciwko zdro­wemu rozsądkowi i może być nazwany „ab­surdalnym", by powiedzieć najmniej.

Przed chwilą mówiłem o tych, którzy poży­czają, żeby zacząć produkcję tuż przedtem za­nim ich skończona produkcja może zostać sprzedana. Jednakże, co się dzieje, kiedy osoba pożycza dziś pieniądze? Słowa bankiera są następujące: „Bar­dzo dobrze. Pożyczę panu pie­niądze. Jak dużo pan potrzebuje?". 100000 dolarów. „Pożyczam panu 100000 dolarów. Jed­nak zwróci pan ban­kowi w ciągu jednego roku 106000 dolarów, ponieważ stopa procen­towa wynosi dzisiaj 6%; i, je­żeli mógł­bym, podniósłbym ją do 7%. Prawo nie zezwala na to bankowi i pańska pożyczka opro­centowana jest dziś w wyso­kości 6%. Jest to dziś maksy­malna stopa procentowa na którą ze­zwala prawo. Zwróci pan bankowi 106000 dolarów. Dla­tego otworzymy dla pana w banku linię kredytową na 100000 dola­rów i będzie pan musiał zwrócić bankowi 106000 dola­rów".

Słuchajcie, skąd weźmiecie 6000 dolarów, by sprostać waszemu porozumieniu z bankiem? Ban­kier jest je­dyną osobą, która będzie wprowadzała pieniądze w obieg. Wprowadza on 100000 dolarów w obieg i mówi do ciebie: „Będziesz mu­siał przy­nieść 106000 dolarów z powrotem do banku". Obec­nie masz zero dolarów na swoim koncie ban­kowym. Pożyczasz 100000 dolarów i bankier wkłada 100000 dolarów na twój rachunek ban­kowy. Bankier, który deponuje 100000 dolarów na twoim rachunku bankowym jest jedyną osobą, która ma legalne prawo do stworzenia tych 100000 dola­rów i zdeponowa­nia tych pieniędzy na twoim rachunku bankowym. Żadna inna publiczna czy pry­watna korpo­racja nie ma legalnego prawa, by ro­bić to, co robi dzisiaj bankier – tworzyć pieniądze i depo­nować je jako oprocentowane pożyczki na indywidualnych kontach bankowych. Jeżeli ktoś jeszcze spróbuje to zrobić, będzie sklasyfikowany jako fałszerz i zostanie wtrącony do wię­zienia. „Dlatego, pożyczam ci 100000 dolarów, a ty zwró­cisz bankowi 106000 dolarów". To pytanie jest do pana, panie Bankierze: skąd kredytobiorca weźmie 6000 dolarów? Te pienią­dze nie wychodzą z pań­skiego banku, a żąda pan, żeby kredytobiorca przyniósł je do pań­skiego banku. Dlatego kre­dyto­biorca będzie zmuszony, by wziąć je od innych członków spo­łeczeństwa, z całkowitej sumy pie­niędzy, które pozostają w obiegu. Skąd wzięli pie­niądze inni członkowie społeczeństwa, którzy mają je teraz w swoich kieszeniach albo na swoich kontach bankowych? Oni wzięli je także z banku.

Czy inni członkowie społeczeń­stwa otrzymali swoje pożyczki przy niższej stopie procento­wej niż wy je otrzymaliście? Niewątpliwie oni też musieli zgodzić się na maksymalne stopy pro­centowe dozwolone przez prawo. Ponadto, inny nie­szczę­sny klient za pożyczkę w wysokości 50000 dolarów jest zmuszony spłacić 53000 dola­rów przy takiej samie stopie procentowej 6%. Z mojej strony, za moje 100000 dolarów po­życzki, jestem zmuszony do spłaty 106000 dolarów przy stopie procentowej 6%. Inny nie­szczęsny klient za pożyczkę 200000 dolarów będzie zmuszony przynieść bankierowi 212000 dolarów. Te 6000 plus 3000 plus 12000 dolarów nie zostały przez pana stworzone (Panie Bankierze), ale tak samo żąda pan ich zwrotu od kredytobiorców.

Odtąd, co my (kredyto­biorcy) zamierzamy zro­bić w związku z takim stanem rzeczy? Bankier ostro odpo­wie: „To są wasze problemy! Potnij­cie się nawzajem na kawałki, jeżeli musicie. Ci, którzy odniosą sukces w tej bitwie zwrócą pieniądze ban­kowi, ci, którym się bitwa nie uda, ulegną konfiska­cie". Ach! Bankier doprowadza ludzi do bankruc­twa. Bankier kontynuuje: „Ci, którzy są naj­okrut­niejsi odniosą sukces. Pozostałych bank doprowa­dzi do bankructwa". Oto jak się rzeczy mają z dyktaturą bankową, jaką mamy dzisiaj. Ach! Są ludzie, którzy nie mogą uwierzyć, że w ten sposób jesteśmy okradani z naszych ciężko zarobionych pieniędzy przez tak ustanowiony, oszukańczy system fi­nansowy. Oni po prostu nie mogą uwie­rzyć, że taki oszukańczy sys­tem finansowy mógłby istnieć. Powiedzą: „To jest niemożliwe, to jest nie­możliwe! Ludzie nie wy­trzymaliby, gdyby byli oszu­ki­wani w taki sposób!". Och! Nie.

Oto oparty na faktach scenariusz, który pozwoli wam to zrozumieć. Weźmy dla przykładu nasze szkoły. Płacimy za nie podwójną cenę ich faktycz­nego kosztu, czasami trzy razy więcej niż fak­tyczny koszt ich wybudowania. Właśnie wznieśli­śmy kościół w mojej parafii w Montre­alu. Całkowity, faktyczny koszt wybudowania naszego kościoła wyniósł 340000 dolarów. Jednakże będzie to kosztowało nas dużo więcej. Czy wiecie dlaczego? Otóż, mamy 35 lat na spłatę kapitału 340000 dola­rów. Jednak, jeżeli będziemy przez 35 lat spłacać kapitał, za­płacimy bankierowi w sumie 840000 dolarów w tym 35-letnim okresie. Dlaczego? Mo­żecie powiedzieć: dobrze, są to odsetki od po­życzki pobierane przez bank. W 35-letnim okresie za­płacimy oryginalny kapitał pożyczki wy­noszący 340000 dolarów za faktyczny, całkowity koszt wy­budowania kościoła, a oprócz tego za­płacimy 500000 dolarów odsetek za pozwolenie wy­budo­wania naszego kościoła udzielone nam przez bank. Czy to wystarczy, żeby wami wstrząsnąć?

Bank, który tworzy pieniądze potrzebne na bu­dowę kościoła, pobiera więcej za tę usługę, niż wynosi całkowity koszt pracowników i materia­łów, by zbudować ten kościół. Tak samo jest z naszymi szkołami. Być może szkoła kosztuje, po­wiedzmy, 200000 dolarów. Po­tem płacimy na dodatek na­stępne 200000 albo nawet 300000 do­larów odse­tek, zależnie od stopy procentowej naliczanej przez bank w tym czasie i od ilości czasu, jaki zaj­mie nam spłata pożyczki bankierowi. Płacimy wszystkie te pieniądze ludziom, którzy stwo­rzyli liczby pozwalające nam wybudować szkołę. Ach! Ludzie mówią: „Mamy dług". Kuratoria szkolne są zadłużone. Zarządy miejskie są zadłużone. Rząd jest zadłużony.

Rada powiatu, wa­szego powiatu tutaj w Glo­ucester, wysłała pewnego dnia ulotkę do wszyst­kich podatników w po­wie­cie. Jak myślicie, o czym mówiła ta ulotka? Członkowie rady mówili: „Dotarli­śmy do końca, nie możemy iść dalej, nie mamy więcej żad­nych pieniędzy żeby działać. Zostaliśmy zmuszeni, by po­życzyć 500000 dolarów z banku. Bank powiedział nam:'Musicie spłacić pożyczkę krót­kotermi­nową, albo będzie to ostatnia pożyczka, jakiej wam udzielamy'. Nie spłaciliśmy dotąd nawet jednego dolara kapitału. Mamy 400000 dolarów zaległych podatków za ubiegły rok. Mamy półtora miliona dolarów podatków w tym roku, które nie wpłynęły i na które czekamy z niecierpliwo­ścią. Prosimy, pospiesz­cie się, by wysłać nam zaległe podatki, które je­steście nam winni. Jeżeli nie do­staniemy pozytywnej odpowiedzi od wszystkich podatników, wymienimy obecnych poborców po­datkowych. Zatrudnimy zdolniejszych i bardziej srogich poborców po­datkowych, żeby odzyskać wasze pienią­dze".

 W ulotce którą dostaliście napisano: „wymie­nimy poborców podatkowych". Jak myślicie, co rozumieją oni przez to stwierdzenie: „Zatrud­nimy zdolniejszych poborców podatkowych, którzy z powodzeniem pobiorą od ciebie pienią­dze"? Nie odniosą sukcesu w pobieraniu od was pieniędzy, jeżeli żadnych nie będziecie mieli. Jednak, jeżeli gdzieś macie trochę pieniędzy, będą kopać do samego dna, żeby je od was wydostać. Możecie być pewni tego. Dlaczego? Ponieważ powiat osią­gnął stan, w którym trzeba będzie ogłosić ban­kructwo. Jednakże wy też jesteście na skraju ban­kructwa. Wszyscy jeste­śmy na tym samym wozie; wszyscy rozpaczliwie potrzebujemy pienię­dzy. Problem jest daleki od tylko miejskiego problemu, od problemu powiatu. To jest także problem ro­dzinny, to jest problem indywidualny, prowincjo­nalny, to jest problem rządowy, a my tolerujemy to? Ach! Nie, mój Boże! Musimy zaprotestować przeciwko temu problemowi. To nie ma sensu. To za­przecza całej logice. Naprawdę mam nadzieję i wierzę, że następne pokolenie odniesie suk­ces i zmieni ten stan rzeczy w naszej eko­nomii i syste­mie finansowym. Jeżeli nam się nie powiedzie, wtedy w przyszłości ludzie, którzy będą czytali na temat historii Kanady, kiedy będą dyskutowali na temat finansów, powiedzą: „Mój Boże, ważni ludzie w tamtym czasie byli tak bardzo głupi! Jak to jest możliwe, że milczeli ze skrzyżowanymi rękami w obli­czu tak poważnego problemu albo pozostawali tylko zaniepokojeni sytuacją, ponieważ zabra­kło liczb, żeby zarządzać krajem?".

Ponadto w tamtym czasie olbrzymia większość wybrała wielkiego premiera, Johna Die­fenba­kera. Pan John Diefenbaker zwykł był mówić w sprawie systemu finansowego: „Nie chcę być naci­skany zewsząd. To nie jest łatwe do rozwiązania zada­nie. Studiujemy problem. Sprawa musi zo­stać rozwią­zana. Chcielibyśmy widzieć banki udzielające po­życzek, etc...". Chcieli­byśmy, mówi pan Diefenba­ker, ale faktycznie ma on na myśli to, że oni, Die­fenbaker i jego ministrowie, nie ośmielają się na­kazać bankom, by tak uczyniły, ponieważ nie mają ko­niecznej odwagi, by im to rozkazać. Są tam mi­nistrowie, którzy narzekają na to, ale oni też nie chcą być zewsząd naciskani. Przez cały ten czas rodziny są naciskane przez pana Diefenbakera. Pan, panie Diefenbaker, jest tym, który powinien być naciskany zewsząd, w ten sposób byłby tylko jeden czło­wiek naciskany zewsząd. Teraz, cały kraj jest naciskany ze­wsząd.

Mógłbym przetwarzać w nieskończoność ten temat. Po­wiedziałem tylko, że ludzie w rządzie powinni być naciskani zewsząd. Nie mam na myśli tego, że powinniśmy wymienić lu­dzi w rządzie. Musimy zacząć od naciskania samych siebie ze­wsząd. Musimy zacząć od na­ciskania samych siebie zewsząd w naszym sposobie myślenia. Są ludzie, którzy nie naci­skają siebie wystarczająco zewsząd. Potem nasi sąsiedzi są naciskani ze­wsząd. Och! Nie fizycznie. Nie! Nie! Nie! To, o czym mówię tutaj, mieści się w polu myśli, w polu przekazywania idei. Poza tym, my naród, jesteśmy krajem. Ludzie w parlamentach i w rządach nie są jedy­nymi, jako całość, którzy tworzą kraj. Ludzie w kraju, rodziny jako całość, tworzą kraj. Ro­dziny wszystkie razem są głównymi komórkami tworzą­cymi kraj.

My, mieszkańcy Ka­nady, chcemy położyć kres temu bezustannemu naciskowi zewsząd przez prosty brak liczb. Dla­tego za­czniemy wołać z da­chów, jednym głosem, o reformę systemu mone­tarnego Kredytu Spo­łecznego, co ludzie zaczynają teraz zauważać w naszym kraju. Ludzie już zaczęli myśleć o tym. Nawet na wysokim szczeblu, jak w rządzie federalnym w Ottawie i gdzie indziej. Jak już powie­działem: „Ludzie zaczęli teraz zauważać Kredyt Społeczny". Sprawy nie przebiegają zbyt gładko w kraju. Potrzebujemy zmiany. Ludzie mó­wią: „Powinniśmy wymienić producen­tów. Nasza siła robo­cza powinna wykonywać lepszą pracę". Czasami, kiedy nam się to mówi, z pewnością pochodzi to od głupich ludzi, którzy nie znają lep­szego rozwią­zania. Ci ludzie mówią przez swoje kapelusze! Ci ludzie chcą część naszej siły robo­czej, która próżnuje, za­gonić do pracy. Mówią: „Ach! To jest nie­fortunne! To jest problem pienię­dzy. Ponadto, ten problem nie znika. To jest trudne. Ach! Finanse są problemem i nie wolno go dotykać".

Fi­nanse stały się idolem. Pieniądze stały się dzisiaj idolem. Pieniądze muszą raczej stać się usługą, niż być demonem, jakim są, i muszą prze­stać być uwielbiane, jak to się dzieje dzisiaj. Rola pieniędzy musi zostać przekształcona, żeby stały się one instrumentem w służbie ludzkości, syste­mem księ­gowości, służącym całej ludzkości. Nie ma żad­nego innego powodu dla ich istnienia, z wyjątkiem „służby" systemowi finansowemu, który przede wszystkim dlatego zo­stał wymyślony. My, naród, nie mamy żadnego prawa klęczeć przed brakiem pieniędzy i pozwalać całej ludzkości mocno cier­pieć z tego powodu. Takie postępowa­nie na pewno nie jest chrze­ścijańskie!

W zakończeniu i w odpowiedzi tym ludziom, którzy mówią: „Ach! Kapitaliści, spadkobiercy i to wszystko! Ach! Jeżeli lu­dzie nie pracują, nie po­winni dostawać pieniędzy. Artykuły zaspo­kajające potrzeby życiowe nie powinny być dawane im za darmo, jeżeli oni nie pracują". Po­słuchajcie. Tak nie powinno być. Dobry Bóg stworzył ziemię z całym jej bogactwem dla wszystkich ludzi. To ostat­nie stwierdzenie nie pochodzi ode mnie. Po pierwsze, pochodzi to z prawa naturalnego, które jest teologią i papież Pius XII wyjaśnił to naturalne prawo ludziom, którzy go nie zrozumieli. Wyjaśnił to w Dzień Zielonych Świąt­ek w 1941 r., kiedy powiedział: „Dobra tego świata zostały stworzone dla całej ludzkości". I dodał: „Każda osoba, każdy człowiek na mocy tego, że jest istotą ludzką, tak długo, jak nie jest on zwierzęciem, tak długo jak jest on istotą ludzką", (Pa­pież nie mówi: tak długo, jak jest on zatrudniony, albo tak długo, jak on jest inteligentny, albo tak długo jak on jest silny, On powiedział:) „Tak długo, jak on jest istotą ludzką, obdarzoną rozumem, każdy człowiek ma prawo do używania dóbr tego świata". (I dalej dodał): „Ta ważna sprawa została pozostawiona w rękach społeczeństw obywatel­skich, w rękach ludzi, a nawet w rękach ich rządów, została im pozosta­wiona, żeby ustanowić konieczną legislację wyma­ganą do praktycznej reali­zacji tego prawa. Co więcej, rządy w żaden sposób nie mają prawa usuwania tego nieprzenośnego prawa wszystkich ludzi. Każdy z was, każda osoba urodzona w tym kraju ma prawo, z powodu swoich narodzin, do części bogac­twa, które jest do­stępne w kraju".

To stwierdzenie pochodzi od Papieża. Teologia zajmuje się prawami naturalnymi. Nie można usta­nawiać żadnych praw w naszych społeczeń­stwach, które skierowane są bezpośrednio przeciw temu nieprzenośnemu prawu ludzi. Papież do­dał: „To jest nienaruszalne prawo". To prawo nie może po prostu zniknąć, nawet jeśli pewni ludzie zaprze­czają, że ono istnieje. Ono istnieje. Najważniej­szym obowiązkiem każdego rządu jest do­prowa­dzenie przez legislację do realizacji tego nieprze­nośnego prawa. Nie można uchwa­lać tego prawa, żeby potem ukryć go gdzieś na półce.

Wydaje się, że Kredyt Społeczny pojawia się dokładnie we właściwym momencie, jak gdyby dla wsparcia wielkich słów Papieża. Kredyt Społeczny mówi: „Dywidenda dla każdego w społeczeń­stwie!". Mamy zasadę w Kredycie Społecznym, która wprowadzi w życie to prawo, że każdy ma posiadać część dóbr dostępnych w kraju. Kredyt Społeczny spowoduje, że Dywi­denda Narodowa będzie regularnie dostarczana do każdego domu w kraju. Otrzyma ją każda osoba. Każda osoba bę­dzie w stanie natychmiast wyegzekwować to prawo przez nabywanie produktów, które kupcy detaliczni chętnie sprzedadzą. Żyjemy w świecie, gdzie musimy kupować. O tak, musimy też sprze­dawać. Co by się stało, gdyby nasz system był inny? Otóż mamy dobry system; ale jest to moralny obowiązek każdego z nas, by usunąć wadę wpro­wadzoną do systemu monetarnego przez dyktaturę bankową. Tylko wtedy system produkcyjny będzie funkcjonował gładko. Teraz, kiedy mamy prawo do życia, mamy prawo do produktów, które podtrzy­mują życie. A ponieważ musimy zapłacić za te produkty by uzyskać do nich do­stęp, mamy prawo do pieniędzy wymaga­nych do ich zakupu. Ponie­waż osoba przychodzi na ten świat, ma ona prawo do Narodowej Dywi­dendy. Musimy przedstawić żądanie Narodowej Dywidendy dla każdego! Na­rodowa Dywidenda jest „KLU­CZEM", który da Ka­nadyjczykom siłę nabywczą konieczną do zakupu całej ich własnej produkcji.

Louis Even

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com