French flag English spanish flag

Bóg powie­rzył jej honor Ojczyzny

Napisał Janusz A. Lewicki w dniu sobota, 01 maj 2010.

Anna Walentynowicz • 15 sierpnia 1929 - 10 kwietnia 2010

Zawsze zależało jej na sprawiedliwości w Pol­sce i na wolności naszej Ojczyzny. Dlatego od początku, kiedy pracowała w Stoczni Gdańskiej występowała w obronie swoich kolegów, kiedy działa się im krzywda. Pomagała biednym i potrze­bującym star­szym ludziom, tam gdzie mieszkała. Zawsze miała osoby, którymi się opiekowała.

NSZZ „Solidarność”

Anna Walentynowicz nie była zwykłą suwni­cową, z powodu której zaczął się strajk w Stoczni Gdańskiej, który dopro­wadził do powstania pierw­szej „Solidarności”, naj­większego zrywu wolno­ściowego w Europie w XX wieku. W chwili rozpo­częcia strajku 14 sierpnia 1980 r. znali ją w tym wielkim zakładzie wszy­scy. Została współzałoży­cielką Wolnych Związków Za­wodowych w Gdań­sku w 1978 r. Komitet Założycielski WZZ Wy­brzeża w swojej deklaracji głosił: „Społeczeństwo musi wywalczyć sobie prawo do demokratycznego kierowania swoim państwem”. Program WZZ-ów stał się zadaniem „Solidarności”. Pisała do wy­da­wanego na powielaczu „Robotnika”, którego kopie rozprowadzała w Stoczni. W jej mieszkaniu przy ul. Grunwaldzkiej w Gdańsku, w którym mieszkała do swojej śmierci, odbywały się zebra­nia WZZ-ów i spotkania ludzi opozycji. Przez to mieszkanie przeszła większość tych opozycjoni­stów, którzy później znaleźli się w różnych ukła­dach władzy w Polsce po 1989 r.

Reprezentowała też miliony członków „Solidar­no­ści”. Nazwano ją Matką „Solidarności”, legendą „Solidarności” (legenda: to nieużywane wcześniej w języku polskim znaczenie tego słowa zostało przeszczepione do naszego języka z języka an­gielskiego), Anną Solidarność (biografia autorstwa Sławomira Cenckiewicza pod tym tytułem ukazała się w maju 2010 r. nakładem wydawnictwa Zysk i Spółka; Anna Walentynowicz zdążyła ją przeczy­tać w maszynopisie jeszcze przed lotem do Katy­nia) i sumieniem narodu. Jej koledzy w stoczni nazywali ją „Małą”. Imię Anny Walentynowicz stało się sy­nonimem gdańskiego strajku i walki o wolną Pol­skę.

Amerykanie nazwali ją polską Rosą Parks. Po katastrofie pod Smoleńskiem prasa amerykańska zamieściła wspomnie­nia o Annie Walentynowicz, gdzie przypomniała porównanie jej do Rosy Parks, czarnoskórej Ame­rykanki, której postawa stała się katalizatorem murzyńskiego ruchu o prawa oby­watelskie w Sta­nach Zjednoczonych. W 1955 r. w Montgomery w stanie Alabama Parks odmówiła opuszczenia przeznaczonego dla białych miejsca w autobusie. Inną słynną Amerykanką, do której w USA porów­nuje się Annę Walentynowicz, jest Cry­stal Lee Sutton, znana działaczka związkowa w fabryce odzieżowej w Północnej Karolinie w latach 70-ych. Była ona pierwowzorem tytułowej boha­terki zna­nego filmu „Norma Rae”, zrealizowanego w 1979 roku.

Anna Walentynowicz składa kwiaty pod Pomnikiem Katyńskim w Jersey City (USA) 8 IX 2007 r. (obok: jej najbliższa współpracow­nica Janina Natusiewicz-Mirerowa, która również zginęła w katastrofie pod Smoleń­skiem 10 kwietnia 2010 r.)

Anna Walentynowicz stała się bohaterką pol­skiej walki o wolność w XX wieku. Z jej postawą identy­fiko­wały się miliony Polaków, należących do pierw­szej „Solidarności” i do niej nie należących. Była to postawa niezależności, głoszenia prawdy w każdej sytuacji, głębokiej, prostej wiary w Jezusa Chry­stusa, postawa niezłomności sumienia, która bar­dzo często stawała się wyrzutem wobec tych, któ­rzy sprzeniewierzyli się prawdzie, zaprzedali ukła­dowi i musieli potem zasłaniać się konieczno­ścią wyboru „mniejszego zła”. Chodzi o lata po roku 1989. Bo czas komuny, to była także walka o od­zyskanie wolności Polski, która znajdowała się pod okupacją sowiecką.

Okrągły Stół

Anna Walentynowicz konsekwentnie piętno­wała umowę „okrągłego stołu” jako wielką zdradę na­rodową. Wtedy też powstała druga „Soli­dar­ność”, która nie miała niczego wspól­nego z pierw­szą „Solidarno­ścią”, z „Solidar­nością” Anny Wa­lentynowicz. Tą drugą po­służono się w zdradzie „okrągłego stołu”. Anna Walentynowicz, a także Joanna i An­drzej Gwiazdowie i szereg innych działaczy pierwszej „Solidarności”, którzy nigdy nie wzięli udziału w żadnym późniejszym ukła­dzie władzy, nazwali tę drugą „Solidarność” neonówą.

Oto, co m. in. napisała w swoim ko­mentarzu pt. „Moje spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość” w dniu święta odzyskania niepodległości 11 listopada 2008 r.:

„Zwyciężyliśmy. Takie odczucie mieli­śmy, gdy powstawała ‘Solidarność’. W bru­talny sposób zni­weczono nam zwycięstwo poprzez wprowadzenie stanu wojennego. Broniliśmy się. Potem przyszło pyrrusowe zwycięstwo w 1989 r. Przemiany, z którymi były wiązane wielkie nadzieje okazały się płonne. Daliśmy się zmanipulować i dzisiaj mamy poczucie przegranej.

Powstała warstwa oligarchów o struktu­rach mafijnych, złożona z agentur typu Woj­skowych Służb Informacyjnych (WSI). Stało się to kosztem Narodu, który zapłacił i płaci wysoka cenę za tzw. transformację ustro­jową.

Największym naszym dramatem jest to, że w tym przekręcie przemian ustrojowych posłużono się ‘Solidarnością’. Zaistniał prze­rażający para­doks, że nasz wielki sukces solidarnościowy wyko­rzystano przeciwko nam, solidarnościowcom, w celu unice­stwienia pierwszej ‘Solidarności’.

Powstała struktura o nazwie ‘Solidar­ność’, tzw. druga, którą posłużono się w celu prze­prowadze­nia umów okrągłostoło­wych. Osiągnięto to metodą kłamstw i oszustw, które skutecznie wprowadziły społeczeń­stwo w błąd, a my przez ten czas spo­kojnie spo­czywaliśmy na laurach.

Dzisiaj już wiemy, że na miejsce obalonego komunizmu wprowadzono ekonomiczny kapitalizm, który jest zmodyfikowanym socjalizmem, a którego dramatyczne skutki aż nadto odczuwamy.

Reasumując, można powiedzieć, że zostaliśmy zwyciężeni, ale na szczęście niektórzy z nas nie ulegli i dzięki temu mamy nadzieję na pełne zwy­cięstwo”.

Unia Europejska

Pomnik Katyński w Jersey City (w tle nowojorski Manhattan)

Wmawianie Polakom, że odzyskali wol­ność, było jednym z kłamstw założycielskich III RP. Tak zwana transformacja lat 1989-2009 była czasem likwidacji Polski, demontażu jej gospodarki, wy­przedania polskich przedsiębiorstw i likwidacji naj­ważniej­szych gałęzi polskiego przemysłu. I osta­tecznie Polska utraciła po raz kolejny suwerenność z chwilą wejścia do Unii Europejskiej w 2004 r. Anna Walentynowicz była od początku przeciwna temu i aktywnie przeciwstawiła się wejściu Polski do UE. W swojej odezwie na ten temat rozprowa­dzonej w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy pisała w 2004 r.:

„Wielki zryw Polaków w Sierpniu 1980 r. za­kończył się zdradą ‘okrągłego stołu’ w roku 1989. Agenci, którzy znaleźli się w ‘Solidarności’ w roku 1980-tym rozbili 10-milionowy związek i przez 20 lat niszczyli Polskę i cały dorobek Sierpnia 1980. Od zdrady ‘okrągłego stołu’ w 1989 r. w ciągu 14 lat zniszczyli i zrujnowali Polskę, a uwieńczeniem tego ma być przystąpienie Polski do Unii Europej­skiej w 2004 r. 14 lat trwała grabież ekonomiczna Polski na żądanie Unii Europejskiej. Wszystkie rządy od 1989 r. posłusznie realizowały i realizują żądania Brukseli. To te rządy są winne zniszczeń dokonanych w każdej dziedzinie naszego życia, są winne nędzy i ubóstwa wielkiej liczby polskich ro­dzin, są winne 30-procentowemu bezrobociu i jak dotychczas nie ponoszą za to żadnej odpowie­dzialności.

Unia Europejska, do której ma przystą­pić Pol­ska jest państwem bez Boga, wydaje prawa sprzeczne z Dekalogiem, jest wroga Kościołowi katolickiemu, organizuje i finan­suje wszystko to, co jest antykatolickie i co może obniżyć autorytet Ko­ścioła w oczach wiernych. W Unii Europejskiej obowiązuje cywilizacja śmierci – gwarantuje się tu prawo do zabijania dzieci nienarodzonych (tzw. aborcję) i do zabijania osób chorych i upośledzo­nych (tzw. eutanazję). W Unii Europejskiej gwa­rantuje się ochronę prawną tzw. małżeństwom homoseksualnym, a nawet adopcję przez nie dzieci. Katolicka Polska nie może się na to zgo­dzić.

Unia Europejska jest pogańskim pań­stwem totalitarnym, gdzie wszystko i wszy­scy znajdują się pod całkowitą kontrolą rzą­dzących. Jest też pań­stwem, w którym w niedługim czasie przestaną istnieć poszcze­gólne państwa członkowskie, a pozostaną tylko euroregiony. Władze euroregio­nów będą bezpośrednio podlegały rządowi Unii Europejskiej w Brukseli. Polska i inne kraje prze­staną istnieć w Unii Europejskiej.

Czy przystępując do Unii Europejskiej mamy prawo zaprzepaścić wielowiekową, niejednokrotnie okupioną krwią naszych przodków, bohaterską walkę o własne niepodległe państwo i zrzec się dobrowolnie naszej państwowości?!

Nie ulegajmy propagandzie mediów, które kompletnie dezinformują społeczeństwo. Ocalmy to, co możemy ocalić i co mamy do ocalenia.

Polska może się odrodzić i rozwijać jako nie­podległe państwo, współpracując pokojowo ze wszystkimi krajami świata. Mamy wspaniałą kul­turę, zdolnych, przedsiębiorczych i mądrych Pola­ków i mocną wiarę katolicką. Chcemy mieć wolną Polskę!

Ostrzegam, opamiętajmy się i nie dopu­śćmy do tego, żeby Polska weszła do Unii Eu­ropejskiej.

Anna Walentynowicz”.

Trzeba jednak podkreślić, że Polska jako je­den z niewielu krajów Europy zachowała swoją tożsa­mość katolicką zarówno w okresie okupacji sowiec­kiej lat 1939-1941 i 1944-19931, jak i w okre­sie dwudziestu lat tzw. trans­formacji 1989-2009, mimo bezustannych ata­ków bezbożnych liberałów, jakim jest ciągle pod­da­wana. To dlatego jest na­zywana na Zachodzie „jednym z ostatnich bastio­nów cywilizacji w Euro­pie”.

Cena niezależności

Anna Walentynowicz i Janina Natusiewicz-Mire­rowa pod Pomnikiem Katyńskim w Toronto (Kanada), 16 IX 2007 r.

Lecz ceną zachowania niezależności i prawo­ści jest najczęściej marginalizacja, przemilczenie i zesłanie na odległe karty historii, nawet za życia. Tak wydawało się być i w przypadku Anny Walen­tynowicz. Większość Polaków nie wiedziała, czym się zajmowała po okresie stanu wojennego. Media o tym nie informowały, a jeśli już, to gdzieś na marginesie. Była to działalność prawie podziemna. Ale była to działalność wielostronna, która cały czas wynikała z troski o Polskę.

Ostatnio zainteresował się jej życiem niemiecki reżyser Volker Schlöndorff, który w 2007 r. zreali­zował o niej film fabularny pt. „Strajk”. W reklamie filmu użyto pytania: „Czy jedna osoba może zmie­nić bieg historii?”. Jednak Anna Walen­tynowicz nie zgadzała się z jej wizerunkiem, jaki w tym filmie poka­zano. Mimo tego, że scenariusz był z nią kon­sul­towany, i że kilka razy go poprawiała, jednak po­prawki te nie zostały uwzględnione i dlatego Anna Walentyno­wicz nigdy nie pogodziła się z kłam­stwami zawar­tymi w tym filmie.

Lustracja i dekomunizacja

Miała w sobie busolę sprawiedliwości i roze­znanie prawdy i fałszu. Najczęściej od razu wie­działa, jaką postawę należy zająć i niewiele się zastanawiała, kiedy intuicja jej to podpowiadała. Kiedy jednak miała wątpliwości lub nie była pewna decyzji, mó­wiła to otwarcie i radziła się innych.

Nie wiązała się z żadnym układem politycznym w czasie siedemnastu lat tzw. transformacji. Kiedy prezydent Lech Kaczyński, który też zginął w kata­strofie lotniczej pod Smoleńskiem, przyznał jej w 2006 r. najwyższe polskie odznaczenie – order Orła Białego, Anna Walentynowicz odmówiła przyjęcia go. Napisała wtedy do prezydenta:

„Gdańsk, 27.04.06
Szanowny Pan
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
prof. Lech Kaczyński

W rozmowie z Kancelarią Prezydenta propo­nowałam zaniechanie odznaczeń z okazji 3 Maja, dopóki nie będzie przeprowadzona właściwa lu­stracja, bo nie wiem, czy wśród osób wytypowa­nych do odznaczeń nie kryją się osoby pod pseu­donimami: Albinos, Konrad, Lena, Marcin, Teofil i inni. Dlatego proszę nie obdarzać mnie żadnym odznaczeniem – nawet Orła Białego, którego wcześniej otrzymali: trockista J. Kuroń i zdrajca L. Wałęsa.

Proszę o uszanowanie mojej decyzji.

Piszę te słowa dlatego, żeby nie postawić Pana w niezręcznej sytuacji, jaka miała miejsce w 2000 roku w sprawie Honorowego Obywatelstwa Miasta Gdańska.

Serdecznie pozdrawiam
Szczęść Boże

Anna Walentynowicz

P. S. Gdyby dokonano właściwej lustracji nie byłoby dzisiaj ‘szopki’ w Sejmie. A.W.”.

Jednak po różnych naciskach i konsultacjach 3 maja 2006 r. przyjęła to odznaczenie, które w prawdziwie wolnej Polsce na pewno by jej się na­leżało. Niektórzy nazwali to później „pogu­bieniem się”, bo pierwsza jej reakcja w tej sprawie była przecież konsekwencją linii, jaką reprezentowała przez wszystkie poprzednie lata. Nie chciała wią­zać się z żadnym ukła­dem politycznym w Polsce, dopóki nie zosta­nie przeprowadzona dekomuniza­cja i pełna lustracja. Brak dekomunizacji i lustracji był kolejnym fundamentem III RP. Zostało to za­pewnione przy Okrągłym Stole. W Polsce nigdy nie przeprowadzono dekomunizacji po 51 latach so­wieckiej okupacji, ani nigdy nie przeprowa­dzono właściwej lustracji. Do dziś we wła­dzach pań­stwa mamy agentów dawnej komu­nistycznej bezpieki.

Po przyjęciu tego odznaczenia Anna Wa­lenty­nowicz weszła w jakiejś mierze w „układ”, co przez kilka ostatnich lat potrafiła wykorzy­stać dla swojej pożytecznej pracy w Fundacji Sztuki Sakralnej, którą założyła na początku lat 1990-tych i przy organizowaniu sympozjów naukowych „W trosce o Dom Ojczysty”. Nie­którzy jednak uważali, że jej wsparcie dla określo­nego obozu politycznego było odej­ściem od do­tychczasowej, bezkompromisowej postawy nieza­leżności.

MICHAEL

Miała w sobie głęboko zapisane poczucie sprawiedliwości i prawa naturalnego. To dla­tego była jedną z pierwszych osób, które na­wiązały współpracę z nowym dwumiesięczni­kiem, jaki po­jawił się w 1999 r. w Polsce, z MICHAELEM. Pi­smem, które zajmuje się propagowaniem chrze­ścijańskiej cywilizacji spra­wiedliwości społecznej i Kredytu Spo­łecznego, systemu zapewniającego bezpieczeń­stwo ekono­miczne każdemu bez wy­jątku. „Solidar­ność” wal­czyła o sprawiedliwość w miejscu pracy, w rodzi­nie, w kraju. Ujmowała się za pokrzywdzo­nymi, najuboższymi, tymi, którzy potrzebują po­mocy. Robiła to na skalę zakładu pracy, miasta i w końcu na skalę Polski. Instytut Louisa Evena, wy­dawca MICHAELA, robi to na skalę całego świata. Tak właśnie, nieprzypadkowo, spotkały się drogi Anny Walentynowicz i Kredytu Społecznego.

W wyniku tej współpracy powstał szereg arty­kułów Anny Walentynowicz, które złożyły się na wydaną przez Wydawnictwo MICHAEL jej książkę pt. „Moja Solidarność”. Zdążyła też przy­gotować drugą część swoich wspomnień z lat 1989-2009, które zostaną wydane w naszym wy­dawnictwie.

W sierpniu 2007 r. redakcja MICHAELA zapro­siła Annę Walentynowicz na międzynarodowy kon­gres Piel­grzymów św. Michała i do udziału w tygo­dniowym seminarium naukowym na temat Kredytu Społecz­nego zorganizowanym przez Instytut Louisa Evena w Quebeku. Potem zorganizowali­śmy kilka­naście jej spotkań z Polonią kanadyjską i amery­kańską w największych ośrodkach polonij­nych Kanady i USA, gdzie opowiadała ona o swo­jej walce o wolną Polskę. Jej amerykańska podróż rozpoczęła się od uroczystości pod pomnikiem katyńskim w Jersey City, gdzie uczczono pamięć polskich oficerów, intelektualistów i więźniów wo­jennych brutalnie zamordowanych przez sowiec­kich okupantów i pocho­wanych w zbiorowym gro­bie w lesie katyńskim pod Smoleńskiem. Ekspre­syjny pomnik stojący na tle drapaczy chmur Man­hattanu, niemal na wprost dwóch zburzonych wież World Trade Center, przy­pomina w Stanach Zjed­noczonych tę wielką zbrodnię przeciwko naro­dowi polskiemu.

Byliśmy także pod Pomnikiem Katyńskim w sercu polskiej dzielnicy w Toronto, gdzie zawsze zaczynają się i kończą polskie uroczystości pa­trio­tyczne w Kanadzie.

Jan Paweł II

Anna Walentynowicz wręcza Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II gobelin z wizerunkiem św. Matki Kingi 28 III 1999 r. w Watykanie

W czasie ostatniej konferencji z cyklu „W tro­sce o Dom Ojczysty”, która odbyła się w Sejmie 11 grudnia 2009 r., a której temat brzmiał: „Polska po XX latach. 1989-2009”, Anna Walentynowicz w swoim podsumowaniu tego okresu mówiła też o papieżu Janie Pawle II:

„Przerażeni sposobem przeprowadzania prze­mian w Polsce przygotowaliśmy nieza­leżny raport o sytuacji w kraju, opracowany przez osoby kom­petentne, który wręczyli­śmy Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II w Watykanie dnia 28 III 1999 r.

W ocenie 20-lecia nie możemy nie wspomnieć pielgrzymek Jana Pawła II do Ojczy­zny. Były to najwspanialsze wydarzenia, które podnosiły nas na duchu. Ojciec Święty głosił nam najwyższe warto­ści, w tym miłość do Boga i Ojczyzny”.

W czasie tej wizyty w Watykanie w 1999 r. Anna Walentynowicz wręczyła Ojcu Świętemu dar od Fundacji Sztuki Sakralnej im. Szymona Mirera i Anny Walentynowicz w postaci dwóch gobelinów z wizerunkami św. Jadwigi Królowej Polski i św. Matki Kingi, zaprojektowanych i wykonanych przez Magdalenę Strzelichowską-Sadowińską. Kiedy 12 września 2007 r. Anna Walentynowicz i Janina Natusiewicz-Mirerowa znalazły się w amerykań­skiej Częstochowie, w Doylestown pod Filadelfią, odwiedziły istniejące przy sanktuarium muzeum. Ojcowie zgromadzili tam wiele pamiątek, doku­mentów, obrazów i rzeźb związanych z historią Polski.

Przy jednej z gablot Anna Walentynowicz za­trzymała się i ze zdumieniem stwierdziła, że te dwa gobeliny, które się tam znalazły, to przecież chyba są te same, które przed laty wręczała Ojcu Świę­temu w Watykanie. Wiedziała, że były one podpi­sane na odwrocie. Faktycznie, kiedy zajrzeliśmy z tyłu, okazało się, że to one. Po śmierci Ojca Świę­tego dary, które otrzymywał od Polaków, zostały przekazane w różne polskie miejsca na świecie. Tak podarunek „powrócił” na drugiej półkuli do jego darczyńców.

„W trosce o Dom Ojczysty”

Zawsze zależało jej na Mszy św., na spotkaniu z Panem Jezusem, na Eucharystii. Tak było w cza­sie strajku w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r., tak było zawsze potem, kiedy organizowała swoje sympozja, brała udział w głodówkach, jeździła do zakonnic, księży, biskupów i Papieża Jana Pawła II.

Wszystkie sympozja z cyklu „W trosce o Dom Ojczysty”, organizowane przez nią w ciągu prawie dwudziestu lat przy współpracy historyka sztuki Janiny Natusie­wicz-Mirer, która także zginęła w tragicznej kata­strofie pod Smoleńskiem, zaczynały się Mszą świętą. Sympozja te odbywały się naj­częściej w Krakowie, ale także w Warszawie i Gdańsku. Były trochę działalnością podziemną, ale zawsze doty­czyły istotnych wydarzeń współcze­snych w na­szym kraju oraz najnowszej historii Polski XX wieku. Anna Walentynowicz zapraszała do wygło­szenia na nich referatów wybitnych dzia­łaczy opo­zycji, profesorów, księży związanych z „Solidarno­ścią”, działaczy politycznych, społecz­nych i dzien­nikarzy.

Działała do końca, do ostat­niego dnia swo­jego życia. Była to działalność bar­dzo owocna, która zawsze miała na celu dobro Polski, troskę o pa­mięć histo­ryczną, jaką win­niśmy tym, którzy wal­czyli o wol­ność Oj­czyzny i tym, którzy cier­pieli w czasach okupacji i komu­nizmu i ponosili ofiary za głosze­nie prawdy.

Jej życie i wtedy, kiedy pra­cowała jako spa­wacz, a potem jako suwnicowa w Stoczni Gdań­skiej i potem, kiedy zakładała Wolne Związki Za­wo­dowe w 1978 r., a w 1980 r. NSZZ „Solidar­ność”, kiedy siedziała w więzieniach stanu wojen­nego, kiedy odważnie wal­czyła o pomnik poległych stocz­niow­ców w Gdańsku, o tablicę dla górników z ko­palni „Wujek”, o wszystkie pomniki, tablice i pla­kiety, które po­wstały z jej inicjatywy, ostatnio o tablicę upamiętniającą braci Kowalczy­ków, która ma zo­stać odsłonięta przy pomniku Trzech Krzyży gdań­skich, kiedy z troską pomagała rodzinie swo­jego przyjaciela księdza Jerzego Po­piełuszki i pie­lę­gnowała jego pamięć, organizując w Suchowoli Msze św. w rocznice jego śmierci, kiedy przygo­towywała swoje sympozja „W trosce o Dom Ojczy­sty”, całe jej życie było służbą Polsce. I w czasie tej służby zginęła.

11 listopada 2008 r. pisała:

„Co w moim odczuciu należy zrobić:

  1. Wyrwać się z okowów kłamstwa – mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę.
  2. Wykorzystać doświadczenia czasów pierw­szej ‘Solidarności’ i stanu wojennego.
  3. Uruchomić niezależny obieg informacji na przeciwwagę potężnej machinie medialnej, mani­pulującej opinią społeczną.
  4. Wprowadzić w czyn ewangeliczne słowa Ojca Świętego Jana Pawła II: ‘Jedni drugich brze­miona noście i tak wprowadzajcie prawo Chrystu­sowe’. (…)

Na zakończenie weźmy sobie do serca słowa św. Pawła, którego rok obchodzimy: ‘W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem, a na ostatek został mi przeznaczony wieniec zwycięstwa, który mi w stosownym czasie odda Pan’”.

Janusz A. Lewicki

KATYŃ

Wiersz napisany w 1940 r. przez anonimowego poetę Pod Katyniem las młody i mały
Skrywa tych, których śmierć nam nie wróci.
Tam szafirem przylaszczki przybrały
Czarną ziemię barwami Virtuti.

Zbrodnia, szepnął świat cały.
Zamarły matki Polaków, szepcząc:
Ojcze Nasz!, chcemy skarżyć się Bogu.

Lecz martwieje na ustach ta mowa:
Panie, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią,
Daj nam łaski, by zemsty nie chować,
Daj przez mękę, prosimy, Katynia.

W ręce Twoje wydajem wyroki,
Sprawiedliwy sąd będzie i kara.
Panie, przyjdź, Panie, przyspiesz swe kroki,
Gdyż boleści przelewa się miara.

Polski naszej wszechmocna Królowo,
Okryj płaszczem obszary Dniestr – Gdynia
I koronę na głowę włóż znowu
Z krwawych maków spod lasu Katynia.

Wiersz ten był mówiony na tajnych kompletach w Wilnie przez Alinę Stankiewiczównę (po mężu: Alinę Makowiecką) w okresie Bożego Narodzenia. Otrzymała go ona od pani prof. Rożkówny z Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, wy­chowawczyni ośmioosobowej grupy tajnego kompletu. Pani Rożkówna była po wojnie adiunktem na wydziale geografii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Telegram Benedykta XVI

Szanowny Pan
Bronisław Komorowski
Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
Warszawa

Głębokim bólem napełniła mnie wiadomość o tragicznej śmierci Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego żony oraz osób, które mu towarzyszyły w drodze do Katynia. Spośród nich pragnę wymienić Pana Ryszarda Kaczo­rowskiego, byłego Prezydenta RP na uchodź­stwie, biskupa polowego Tadeusza Płoskiego, prawosławnego arcybiskupa polowego Mirona Chodakowskiego i ewangelickiego duszpaste­rza polowego ks. Adama Pilcha. Wszystkie ofiary tego dramatycznego wypadku – parla­mentarzystów, polityków, przedstawicieli woj­ska i Rodzin Katyńskich i inne osoby – pole­cam łaskawości miłosiernego Boga. Niech przyjmie ich do swojej chwały. Rodzinom tych, którzy zginęli i wszystkim Polakom składam szczere kondolencje i zapewniam o mojej du­chowej bliskości. Na ten trudny czas wypra­szam dla Narodu polskiego szczególne błogo­sławieństwo wszechmogącego Boga.

Watykan, 10 kwietnia 2010 r.

Benedykt XVI, Papież

Do pielgrzymów w Castel Gandolfo

Serdecznie pozdrawiam Polaków. Z głębo­kim bólem przyjąłem wiadomość o tragicznej śmierci pana Lecha Kaczyńskiego, prezydenta Polski, jego małżonki i osób towarzyszących. Zginęli w drodze do Katynia, miejsca kaźni tysięcy polskich oficerów, zamordowanych siedemdziesiąt lat temu. Wszystkich polecam miłosiernemu Panu życia. Czynię to jednocząc się z pielgrzymami zgromadzonymi w sanktu­arium w Łagiewnikach i czcicielami Miłosier­dzia Bożego na całym świecie.

Benedykt XVI, Papież

 


1. Wojska rosyjskie opuściły Polskę pod koniec 1993 r. Rosyjskie tajne służby nie zrobiły tego nigdy (zob. książka Tadeusza A. Kisielewskiego „Gibraltar i Katyń. Co kryją archiwa rosyjskie i brytyjskie”, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2010).

O autorze

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com