French flag English spanish flag

Gdy ludzie budują, popadają w długi

Napisał Louis Even w dniu piątek, 01 styczeń 2010.

ematem tego artykułu będzie produkcja dóbr kapitałowych. Dlatego na początek rozważmy, czym się różnią dobra kapitałowe od dóbr kon­sumpcyjnych.

Pan Smith jest producentem obuwia. Buty są dobrem konsumpcyjnym, rzeczą, której każdy używa, aby zaspokoić swoje potrzeby. Chleb, ma­sło, mięso, ubranie, drewno do kominka, lekarstwa, itd., są dobrami konsumpcyjnymi, dobrami dostar­czanymi na rynek dla konsumentów. Tak więc, gdy pan Smith produkuje parę bu­tów, tworzy on wtedy dobra konsumpcyjne.

Aby lepiej zaspokajać popyt, pan Smith decy­duje się powiększyć swoje przedsiębiorstwo. Po­większenie jego przedsiębiorstwa nie będzie dane na rynek. Nie jest to przecież jakaś rzecz, której się używa tak jak buty. Jest to zwięk­szenie zdolności produkcyjnej biznesu pana Smi­tha. Dokonano tego, by produkować więcej butów.

Biznes pana Smitha jest dobrem kapitałowym. Powiększenie biznesu jest także dobrem kapitało­wym. Dobra kapitałowe są używane do wytwarza­nia (produkcji) dóbr konsumpcyjnych.

Kraj rozwija się, staje się coraz bogatszy, gdy powiększa swą zdolność produkcyjną. Dlatego kraj winien powiększać swoje dobra kapitałowe: swoje elektrownie, swoje przedsiębiorstwa, swoje środki transportu, itd. Nazywamy to ekspansją ekono­miczną.

* * *

I jeszcze jedna uwaga, zanim przystąpimy do naszego tematu. Za produkt, który nabywasz mu­sisz zapłacić rachunek: zawiera on nie tylko cenę materiałów i robocizny, potrzebnych do wytworze­nia tego produktu, ale także zysk producenta i pośredników. Jest tu także część kosztów infra­struktury producenta i sklepu. To znaczy, że ku­pujący płaci za część dobra kapitałowego przy każdym zakupie dobra konsumpcyjnego.

To wydaje się naturalne. Jednak gdy przyj­rzymy się temu bliżej, dostrzeżemy problem doty­czący przedsięwzięć publicznych; ludzie płacą podwójnie i więcej za to, co jest owocem ich wła­snej pracy. Na dowód tego podamy tu przykład.

Finansowanie prac publicznych, jako system konfiskaty

Elektrownia wodna

Załóżmy, że jakiś kraj – albo stan lub prowincja – decyduje się zaprzęgnąć rzekę do produkcji energii elektrycznej. Będzie to z pewnością dobro kapitałowe. Także na pewno, będzie to ekspansja ekonomiczna: dodatkowa energia powiększy zdol­ność produkcyjną kraju.

Załóżmy, że ta inwestycja wymaga 600 000 dolarów tygodniowo na wypłaty dla inży­nierów, robotników, dla wszystkich pracujących na budo­wie i dla wszystkich tych, którzy dostarczają mate­riałów i narzędzi, itp. W praktyce oczywiście są tygodnie, gdy potrzeba więcej pieniędzy i są tygo­dnie, gdy potrzeba ich mniej, w zależności od na­silenia prac oraz potrzeb materiałów i narzędzi, lecz my upraszczamy obliczenia uśredniając wszystkie tygodnie do wartości 600 000 dolarów.

Jakikolwiek byłby sposób organizacji finanso­wania tego przedsięwzięcia, środki płatnicze po­chodzą z systemu bankowego, jedynego źródła, gdzie się one rodzą i dokąd muszą być zwrócone zgodnie z warunkami narzuconymi przy ich naro­dzinach.

Każdego tygodnia, wszyscy pobierający wyna­grodzenie za pracę w łącznej wysokości 600 000 dolarów zużyją te pieniądze, dla siebie i dla swych rodzin, na dobra konsumpcyjne, których potrze­bują. Następnie te 600 000 dolarów odbędzie drogę odwrotną, w kierunku systemu bankowego, który będzie mógł emitować tyle samo pieniędzy z tygodnia na tydzień, bez zwiększania całkowitej ilości pieniędzy w obiegu.

Pięćdziesiąt tygodni później, całkowita ilość pieniędzy wydana na płace, a następnie zamie­niona na dobra konsumpcyjne, wyniesie 30 milio­nów dolarów. Jeżeli przy tym samym rytmie robót potrzeba będzie jeszcze pięciu lat na ukończenie tego przedsięwzięcia, to całkowita kwota osiągnie wartość 180 milionów dolarów. Elektrownia będzie wtedy gotowa do dostarczania energii elektrycznej. Ale powstanie dług wielkości 180 milionów dola­rów, zapisany gdzieś w księgach systemu finan­sowego.

Dlatego też, a jest to fakt wymagający do­brego zrozumienia:

Rzeczywisty koszt elektrowni jest to koszt tego wszystkiego, co zostało skonsumowane w celu jej wybudowania. Jest to zatem koszt wy­żywienia, ubrania, mieszkania, usług dla tych wszystkich, którzy mieli udział w budowa­niu elektrowni, albo w wytworzeniu materiałów i w transporcie.

Ale zespoły budujących elektrownię korzystały z żywności, odzieży, mieszkań i usług wykonywa­nych przez producentów dóbr i usług w kraju, gdy członkowie tych zespołów wydawali swe zarobki. Zatem to mieszkańcy całego kraju, poprzez swoją pracę, przez akumulowaną w kraju produkcję, w takim stopniu jak to było potrzebne, płacili w rze­czywi­stości za przedsięwzięcie budowy elektrowni. Banki produkowały tylko „bilety”, liczby służące jako środki płatnicze, wspomagające wszystkie dokonane transakcje.

Elektrownia jest produktem społeczeństwa kraju. Powinna więc być bezspornie własnością tego społeczeństwa. Niestety jednak, istnieje dług obciążający ludzi, dług równy cenie tego, co ci ludzie sami wyprodukowali, dług w wysokości 180 milionów dolarów. I tych 180 milionów dolarów nie ma już w rękach ludzi. Tydzień po tygo­dniu pienią­dze wracają do swego źródła. Ludzie nie mają już tych pieniędzy, a będzie się od nich wymagać ta­kiej kwoty, stopniowo poprzez opłaty za rachunki za energię (prąd).

Ludzie zapłacili za elektrownię swoją pracą. Będą musieli zapłacić za nią drugi raz przez ra­chunki za energię elektryczną lub poprzez podatki albo przez kombinację tych dwóch płatności, aby spłacić ten 180 milionowy dług. Będą oni płacili ponadto odsetki od tych 180 milionów, a jeśli spła­canie potrwa dłużej, to odsetki mogą osiągnąć wartość równą albo nawet przekroczyć wartość 180 milio­nów dolarów. Dlatego ludzie będą praco­wać drugi raz, a nawet trzeci raz, aby zapłacić za to, co już wyprodukowali. Jest to po prostu konfi­skata owoców pracy ludzkiej.

Konfiskata własności

Komentując podobny przykład, James Guthrie napisał w australijskim dwumiesięczniku New Ti­mes:

„Stanęliśmy wobec zagrożenia konfiskatą własności, która wprawdzie funkcjonuje mniej drastycznie niż w krajach komunistycznych, ale jest nie mniej skuteczna. A właśnie z powodu jej ukrytego mechanizmu jest prawdopodobnie znacznie bardziej niebezpieczna.

Gdy uzmysłowimy sobie jak wiele ludz­kość wytworzyła na naszej planecie przez ty­siące lat, to trudno jest zrozumieć, dlaczego większość tych ludzi w każdym pokoleniu musi zaczynać swe życie jako upośledzeni, musi startować praktycznie z niczego, co najmniej w aspekcie finansowym.

Każde pokolenie doświadcza, że praktycz­nie żadne z fizycznych aktywów zbudowanych przez ich poprzedników nie zostaje im przeka­zane i nie otrzymują z tego tytułu żadnych dy­widend. Przeciwnie, te fizyczne aktywa okazują się finansowymi długami, co ujawnia się w po­staci ciągle rosnących cen.

Jeśli nie otrzymujemy żadnych kredytów ani dywidend z kolosalnych wysiłków reprezen­towanych przez nasze krajowe aktywa i jeśli nie uzyskujemy redukcji cen związanej z zasto­sowaniem procesów zautomatyzowanej pro­dukcji, to wyjaśnia to, dlaczego tak wiele na­szych wysiłków pozostaje absolutnie bez zysku dla nas, dla naszych rodzin, dla naszych roda­ków.

Warunki finansowe, w których próbujemy pracować, nie mają żadnego odniesienia do fizycznej rzeczywistości. Stały one tylko na straży likwidowania wszystkich niezbędnych informacji na ten temat…”

Wszyscy doświadczają, że rosną koszty utrzymania, mimo że produkcja jest coraz tańsza dzięki postępowi technicznemu. Ale bardzo nie­liczni dostrzegają fakt, że są dosłownie ograbiani z części swojej produkcji. Jest to jednak bardzo ja­sne, kiedy mówimy o mieszkańcach kraju zbio­rowo, ponieważ tylko niewielu dostrzega to do­kładnie.

Gdybyś miał budować dom lub stodołę, to nie przystałbyś na takie warunki, które by ci posta­wiono po wybudowaniu: „Dobrze, zbudowałeś dom i stodołę. Tylko dom jest twoją wyłączną własno­ścią; stodoły możesz używać, ale będziesz za nią płacił, rok po roku, ludziom, którzy nie poświęcili ani minuty i ani grama materiału przy jej budowie”.

Tak jednak jest w przypadku projektów pu­blicznych. Powróćmy dla przykładu do przypadku z naszą elektrownią za 180 milionów dolarów. Przez pięć lat ludzie w kraju dostarczali wszystko, co było wymagane, w dziedzinie mate­riałów i robocizny, także w dziedzinie dóbr kon­sumpcyjnych, żywno­ści, ubrań, itp., w celu wybu­dowania elektrowni.

Co wreszcie osiągnęła ludność kraju przy końcu tego pięcioletniego okresu? Ludzie otrzy­mali dobra konsumpcyjne, których zażyczyli sobie wy­dając swe zarobki, a dóbr tych dostarczył im sys­tem produkcji. Lecz nie otrzymali elektrowni na wyłączną własność. Posiadają prawo jej używania, ale powiedziano im, że są za to komuś winni.

Ludzie produkują wszystko, ale otrzymują tylko część swojej produkcji: dobra konsump­cyjne. Pozostała część, dobra kapitałowe, jest wprowadzana jako dług. Ludności odbiera się to, co sama wyprodukowała!

Ludność jest rabowana ze swoich dóbr kapita­łowych. Jest rabowana z ekonomicznej ekspansji. Nie jest pozbawiana tego całkowicie, ale musi pła­cić za to, czego dokonała sama. Aby się z tego uwolnić, musi dostarczać pracy dwu- czy trzykrot­nie większej niż równowartość produktu.

Jak to można wyjaśnić? Można to określić jako oszukańczy system finansowy, który zamienia fizyczne aktywa na dług finansowy.

Nie może być ekspansji ekonomicznej bez monetarnej ekspansji ułatwiającej transakcje. W naszym systemie nie ma monetarnej eks­pansji bez wzrostu długów, ponieważ wszystkie nowe kredyty przychodzą z systemu banko­wego w postaci długu, a dług jest obciążony odsetkami. To jest właśnie mechanizm powo­dujący, że monetarna ekspansja przekształca w dług ekspansję ekonomiczną, którą stanowią aktywa.

Istnieje kompletny rozziew między finansami a rzeczywistością ekonomiczną. A ponieważ finanse wchodzą w codzienne życie ekonomiczne i w każdy zakątek kraju, to ten oszukańczy system kompletnie zatruwa całe życie ekonomiczne we wszystkich jego zakątkach i szczelinach.

Aby być w zgodzie z faktami, społeczeństwo płacąc za roczną konsumpcję, albo konsumpcję w danym okresie, powinno otrzymywać całą produk­cję wykonaną w tym roku lub w tym danym okre­sie. Twórca Kredytu Społecznego, Douglas, wyra­ził to mądrze: „Rzeczywistą ceną produkcji jest jej konsumpcja”.

Zgodnie z Kredytem Społecznym

Gdyby funkcjonował system finansowy Kredytu Społecznego, elektrownia byłaby finansowana, podczas trwania jej budowy, poprzez kredyty udzielane przez narodowy organizm monetarny, którym mógłby być z powodzeniem Bank Kanady (Bank of Canada). Gdyby elektrownia została wy­budowana, byłaby to bezspornie własność kraju. Byłaby ona spłacana przez pracę, przez narasta­jącą produkcję pozwalającą na tę ekspansję.

Jeśli ludność kraju jest zdolna produkować, w tym samym czasie, za­równo dobra kapitałowe jak i dobra konsumpcyjne, to nie ma żadnego upraw­nionego powodu, aby pozbawiać jej dóbr kapitało­wych. Jedynie w przypadku, gdybyśmy otrzymy­wali coś bez naszego udziału w produkcji, nasza lud­ność mogłaby zostać obciążona długiem. Byłby to na przykład przypadek, gdyby Amerykanie albo Meksykanie budowali nasze elektrownie, nasze drogi, ale jednak materiały i robocizna dostarczane przez nasz kraj musiałyby być liczone jako kredyt dla nas.

Długi publiczne – krajowe i prowincjonalne – są bezsensowne, a ich obsługa, przez podatki ścią­gane od podatników jest rozbojem.

W systemie finansowym Kredytu Społecznego, całkowita produkcja kraju w ciągu roku lub w da­nym okresie, byłaby wprowadzona jako kredyt krajowy; cała konsumpcja w tym samym okresie byłaby wprowadzona jako debit. Różnica pomiędzy nimi byłaby ukazana jako wzbogacenie. To wzbo­gacenie byłoby rozdzielone dla wszystkich oby­wateli kraju przez dywidendę narodową i przez ogólne dyskonto na wszystkie ceny detaliczne, skompensowane dyskonto dla wszyst­kich sprze­dawców, w celu spełnienia wymogów cen obra­chunkowych.

Byłyby więc widoczne następujące efekty: 1) eliminacja długów publicznych i podatków z nimi związanych; 2) obniżenie kosztów utrzymania, wraz z postępem technologicznym. Byłoby to do­kładne odzwier­ciedlenie fizycznej rzeczywistości, a nigdy więcej tej fałszowanej przez kanciarski sys­tem finansowy, który powoduje wzrost kosztów utrzymania, gdy produkcja jest coraz łatwiejsza.

Tymczasem, zanim nie zdecydujemy się odło­żyć na bok finansowych kłamstw na rzecz finan­sów dokładnie odzwierciedlających rzeczywistość, to przedsięwzię­cia publiczne – federalne, prowin­cjonalne i lokalne – powinny co najmniej być finan­sowane poprzez kredyt bez odsetek, dostarczany przez Bank Ka­nady. Publiczne korporacje muszą w dalszym ciągu zwracać stopniowo pożyczone fundusze, gdyż tkwimy nadal w obecnym systemie, ale po­winny być one co najmniej uwolnione od odsetek, które są ni mniej ni więcej jak karą nało­żoną na tych, którzy przyczyniają się do rozwoju kraju. Powrócimy do tego tematu.

O autorze

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com