French flag English spanish flag

Głośmy prawdę

Napisał Melvin Sickler w dniu poniedziałek, 01 marzec 2010.

Apostolat Pielgrzymów św. Michała

Przemówienie wygłoszone na 70. Międzynarodo­wym Kongresie Pielgrzymów św. Michała w Rougemont, we wrześniu 2009 r. przez red. Melvina Sicklera.

red. Jacek Morawa i red. Janusz A. Lewicki z bp Fulgencem Mutebą podczas sesji naukowych

Eminencjo, Księże Kardynale, Ekscelencje, wielebni Księża, czcigodni Ojcowie, szanowni go­ście, drodzy Pielgrzymi św. Michała.

Z uczuciami radości i szczęścia gromadzimy się tu dziś na Międzynarodowym Kongresie Piel­grzymów św. Michała, aby uczcić kolejny rok do­brze wykonanej pracy apostolskiej. Serdecznie witam wszystkich, a szczególnie tych, którzy przy­byli z daleka, nawet z innych kontynentów, aby być razem z nami na tym Kongresie.

Gdy spotykamy się razem, cieszymy się zaw­sze z czasu spędzonego wspólnie, bo czasopismo MICHAEL jest dobrą przystanią dla tych, którzy chcą kroczyć zawsze właściwą drogą. MICHAEL umacnia naszą wiarę, która może przenosić góry. A Kredytowcy Społeczni praktykują stan łaski, stan przyjaźni z Bogiem, który daje pokój i radość. To dlatego zawsze z radością spotyka się pełnych poświęcenia apostołów, którzy bez wynagrodzenia pomagają w nawracaniu i zbawieniu rodzin, po­przez roznoszenie naszych bezpłatnych wydań i przyjmowanie prenumerat naszych niezrównanych czasopism.

W tym roku obchodzimy 70. rocznicę założenia naszego pisma w języku francuskim „Vers De­main”, 60. rocznicę białego beretu i 10. rocznicę naszego polskiego MICHAELA. Ja osobiście ob­chodzę 34. rocznicę zostania pełnoetatowym Piel­grzymem, oficjalnie przystąpiwszy do organizacji 5 września 1975 roku.

Biały beret

Jako Pielgrzymi św. Michała, nosimy zawsze biały beret, gdy wykonujemy swoją pracę w apo­stolacie lub gdy sprawujemy funkcje związane z MICHAELEM, gdyż jest to znak naszego Zgroma­dzenia św. Michała. Jest to zewnętrzny znak, że jesteśmy prawdziwymi Kredytowcami Społecz­nymi, że dajemy świadectwo o tej prawdzie.

Wizerunek książki na naszych beretach ozna­cza, że powinniśmy, poprzez studiowanie i głosze­nie prawdy, pomagać duszom w osiągnięciu zba­wienia, a krajom i społeczeństwom w wyzwalaniu się spod dyktatur finansjery, masonerii i komuni­zmu. Biały kolor naszych beretów oznacza czy­stość stawianych sobie celów i stosowanych środ­ków do ich osiągnięcia. Pielgrzymi św. Michała starają się o to, aby sami byli wolni od skazy py­chy, egoizmu i zdrady wobec założeń naszego ruchu. Czerwone płomienie symbolizują żarliwość apostolatu. Jest to symbol niezależności apostołów w głoszeniu prawdy we wszystkich sferach życia, odpowiedzialnych tylko przed Bogiem, którego przykazaniom pozostajemy ściśle wierni. Złoty ko­lor reprezentuje wielką wartość mądrości. I oczywi­ście kolory te odpowiadają także poszczególnym częściom Różańca.

To, co od razu zachwyciło mnie u Pielgrzymów św. Michała, gdy odwiedziłem ich po raz pierwszy 34 lata temu, to fakt, że każdego dnia znajdowali czas na odmawianie wspólnie piętnastu dziesiąt­ków Różańca, a także modlitw i koronki do św. Michała. Często zauważam, że dzisiaj wielu ludzi już się nie modli, albo modli się bardzo mało.

Przed laty, w prowincji Quebec, punktem ho­noru każdej katolickiej rodziny było odmówienie Różańca zaraz po spożyciu wieczornego posiłku. I nie były tu przeszkodą ani sportowa impreza w mieście, ani czyjeś odwiedziny. Różaniec był od­mawiany w domu, nawet przed zmyciem naczyń z kolacji.

Dzięki temu pięknemu przywiązaniu do Ró­żańca św. założono wiele zakonów w prowincji Quebec, między innymi nasze Zgromadzenie św. Michała, a kościoły były pełne podczas wszystkich Mszy niedzielnych. A dzisiaj, ponieważ w wielu domach już się nie modli, tylko niewielki procent ludności prowincji Quebec praktykuje regularnie swą wiarę. Jest to bardzo niebezpieczne, gdyż ci, którzy usu­wają Naszego Pana ze swojego życia i nie modlą się, ryzykują zatraceniem swej duszy.

Krucjata Różańcowa

Jakże ważny jest nasz apo­sto­lat, szczegól­nie Krucjata Ró­żań­cowa, w ramach której odwie­dzamy sanktuaria rodzinne i za­chę­camy do co­dziennej modlitwy różańcowej. Otrzy­mujemy czę­sto listy od ludzi, którzy piszą, że po­wrócili do praktykowania modlitwy i odmawiania Różańca każdego wie­czora, po tym, jak odwiedziły ich osoby w białych beretach i modliły się razem z nimi. Co za radość czytać takie listy!

Gdy 34 lata temu dołączyłem do naszego Zgromadzenia, byłem, można powiedzieć, żółto­dziobem, nie będąc wychowanym w tym duchu i nie mając żadnego doświadczenia w tej pracy. Lecz stopniowo uczyłem się jak wypełniać tę apo­stolską misję i doceniać jej wartość, uczyłem się, co to znaczy prawdziwie kochać bliźniego.

Gdy zaczynałem rozumieć coraz więcej, na czym polega nasza praca „Michaela”, czym jest społeczna nauka Kościoła i jak filozofia Kredytu Społecznego jest zgodna z tą nauką, poczułem się jak milioner, który znalazł wielki skarb, skarb tak wartościowy, że nie ma ceny mu równoważnej, skarb filozofii Kredytu Społecznego.

Kiedyś nasza nieżyjąca już dyrektor, Gilberte Côté-Mercier, w inspirującym nas przemówieniu stwierdziła, że powinniśmy się cieszyć z faktu, że jesteśmy tak bogaci. Z początku nie mogłem zro­zumieć, co miała na myśli, bo w tym czasie byłem biedny jak mysz kościelna, mając tylko trochę odzieży na swoich plecach. Ale potem zrozumia­łem, że naprawdę jesteśmy bardzo bogaci, posia­dając założoną organizację ze wszystkimi potrzeb­nymi środkami do naszej dyspozycji, aby dotrzeć do ludzi na całym świecie.

Nie było to tylko materialne bogactwo, o którym myślałem. Myślałem także o bezcennych przyjaź­niach, które zawierałem, gdy zostałem pełnoetato­wym Pielgrzymem, przyjaźniach z ludźmi czystego serca, z ludźmi, którzy nie pracowali dla zdobycia pozycji i ziemskich zaszczytów, ale po prostu dla dobra bliźnich. A im dłużej pracowałem z tymi apo­stołami Kredytu Społecznego, tym bardziej wyraź­nie dostrzegałem, jak szczęśliwym jestem człowie­kiem. Bo celem Kredytowców Społecznych jest dobro i powodzenie wszystkich ludzi na ziemi, po­przez zastosowanie zasad Kredytu Społecznego w systemie prawnym każdego kraju na świecie, a przez to przyniesienie pokoju i dobrobytu nigdy dotąd nie znanego ludzkości. Jest to właśnie bu­dowanie Królestwa Niepokalanej. Tak, jesteśmy naprawdę bogaci!

Potem rozmyślałem o naszej nazwie: Piel­grzymi św. Michała. To było w niedzielę Miłosier­dzia w 1962 roku, kiedy ta nazwa została oficjalnie wybrana dla naszej organizacji. A wybór jej był trafny, bo my rzeczywiście jesteśmy pielgrzymami i pielgrzymujemy do Nieba. I św. Michał Archanioł jest naszym patronem.

Gdy wyruszamy w drogę, stajemy się prawdzi­wymi pielgrzymami, zmuszonymi prosić o posiłek i nocleg u rodzin, które odwiedzamy. Droga staje się dosłownie naszym domem; ktokolwiek przyjmuje nas w czasie naszej apostolskiej pracy, jego dom staje się naszym domem. I gdy wędrujemy od mia­sta do miasta, prosząc o pomoc w naszych potrze­bach, to składamy wszystko w ręce Bożej Opatrz­ności. I znajdujemy wielu pięknych ludzi, którzy przyjmują nas w swoich domach, jakbyśmy byli członkami ich rodzin. Gdy kiedyś powracamy w te miejsca, aby kontynuować apostolską pracę, oni znowu czują się szczęśliwi, że mogą nas ponownie przyjąć, ponieważ rozumieją to, że ci, którzy przyjmują apostoła, otrzymują jego zasługi.

Kilka miesięcy przed śmiercią nasza dyrektor, Gilberte Côté-Mercier, rozmawiała z nami na ten właśnie temat. Powiedziała ona: „Dawać siebie, to znaczy bardzo dużo. Dawać siebie, to więcej niż dawać swoje pieniądze albo swoje dobra mate­rialne. Dawać siebie to siebie ofiarować, używać, zużyć, nawet do wyczerpania swych sił. A najpew­niejszym sposobem na zmierzanie do takiej do­skonałości jest wyruszenie w drogę.

Jezus, czyż nie wyruszył On w drogę z Nieba na ziemię? A Jego rodzice, którzy czekali na Niego, Maria i Józef, otrzymali Go, swoje Dziecko, w drodze. Syn Boży nie zszedł na ziemię w pałacu, ani nawet w normalnej kołysce. On się urodził w drodze. Narodził się w drodze, w grocie znalezio­nej w potrzebie przy drodze. Jezus jest wielkim Pielgrzymem z Nieba, zstępującym na ziemię.

I wkrótce po swoim Narodzeniu, Syn Boży skłonił swych rodziców, aby znowu udali się w drogę, tym razem na drogę ucieczki. I oto widzimy idących przez pustynię, trzy najwspanialsze osoby w Historii, Jezusa, Maryję i Józefa w drodze. Droga stała się ich programem i ich domem.

A później, gdy Jezus nauczał o życiu z Bo­giem, przygotowanym dla ludzi, Jego słowa były zasiewane podczas drogi. Jego święte stopy zo­stawiły ślady na wszystkich drogach Palestyny. Na drodze spotykał umysły, aby je oświecać, serca, by je nawracać i zdobywać, ciała potrzebujące wyle­czenia. Praca Boga realizowała się na drodze.

Programem dla tych, którzy chcą pomagać w zbawianiu innych ludzi i całych społeczeństw może być tylko droga. Muszą opuścić swój ciepły i wy­godny dom i zmierzyć się z czymś nowym, niezna­nym. To oznacza właśnie być Pielgrzymem”. Oto jak pani Mercier objaśniała nam zawsze naszą misję Pielgrzymów św. Michała.

A więc staliśmy się pielgrzymami, misjona­rzami, apostołami w drodze. Muszę przyznać, że podczas pierwszych moich tras apostolskich byłem trochę niezgrabny i zawstydzony, gdyż jeszcze nie w pełni rozumiałem, jak wielką rzeczą jest być apostołem. Ale im dłużej pełniłem tę posługę, tym więcej łaski otrzymywałem, aby lepiej rozumieć naszą apostolską Misję. I zacząłem też rozumieć, co pani Mercier miała na myśli, gdy mówiła: ”Ra­dujcie się, że zostaliście wybrani!”.

Radujcie się, że zostaliście wybrani! Powołanie apostoła jest tak wielkie, że Nasz Pan, gdy był na ziemi, wybrał tylko 12 spośród tak wielu. I ci apo­stołowie wczesnego Kościoła są dla nas zachętą, abyśmy byli apostołami obecnych dni.

Apostolat jest drogą, która prowadzi do święto­ści. Jego wartość jest bezmierna. Apostoł to czło­wiek ducha. Apostoł to człowiek dyscypliny. Stawia on sobie zadania, które wspierają jego własną motywację i zachętę do działania. Apostoł uczy się nie zabiegać o ludzki poklask, a pielęgnować mi­łość do prawdy i sprawiedliwości.

Ewangelia mówi o nas jako o dzieciach światła i soli ziemi. Nasz Pan jest światłością świata i daje On to światło Wiary nam, Jego uczniom. Ziemia jest pełna ciemności, zła, ale poprzez nasz apo­stolat przynosimy światło Wiary do świata, więc dusze mogą się nawracać, by zobaczyć swoją drogę. Jesteśmy solą ziemi, bo dodajemy miłość do smaku życia i dajemy mu sens, naśladując Na­szego Pana.

Ostatecznym celem każdego z nas powinno być osiągnięcie królestwa niebieskiego. Ale powin­niśmy nauczyć się mierzyć wysoko, bo różne są poziomy tego królestwa. Jeśli pragniemy mieć wy­sokie miejsce w Niebie, musimy praktykować na­sze poświęcenie każdego dnia, podporządkowy­wać wszystko woli Bożej i czynić wszystko, co po­doba się Bogu. Innymi słowy, musimy zabiegać o świętość życia. A jako wierzący świeccy, wiemy, że aby dążyć do świętości, nie możemy wygodnie usiąść i być obojętnymi wobec potrzeb naszych braci i sióstr na świecie; nie możemy ignorować niesprawiedliwości dziejącej się wokół nas. Jest ważne, aby wieść aktywne życie modlitewne, pro­sząc Niebo o pomoc we wszystkim, co czynimy. Ale musimy także pozostać wierni apostolatowi; musimy pozostać wiernymi Kredytowcami Spo­łecznymi!

Tylko ci, co są pokorni i czystego serca, są na właściwej drodze do Nieba. Jaki z tego pożytek dla człowieka, jeśli posiądzie cały świat, a przy tym zatraci swą duszę i odda diabłu w piekle? Rzeczy tego świata, jak pieniądze czy sława, przemijają. A miłość Boga i bliźniego pozwoli nam zdobyć życie wieczne w Niebie.

By zasłużyć na Niebo, nie jest ważne jak bo­gatym czy jak biednym się jest. Nie jest też ważne, jaką pozycję zawodową w życiu zajmujemy. Nasza wartość jest mierzona w ocenie Nieba, według na­szych dobrych uczynków. Kiedy staniemy na osąd, będziemy oceniani jak kochaliśmy Boga i bliźniego. Aby poznawać i kochać Boga, musimy codziennie modlić się do Niego i spełniać dobre uczynki wo­bec tych, którzy są w potrzebie. Jeśli chcemy dą­żyć do doskonałości, musimy okazywać miłość każdemu, nawet naszym wrogom. Bo jest napi­sane w Ewangelii: „Cokolwiek uczyniliście naj­mniejszemu z braci moich, Mnieście uczynili”.

I pyta Apostoł Jakub (Jk 2,14-16): „Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy [sama] wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im co­dziennego chleba, a ktoś z was powie im: ’Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!’, a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda?”.

W ubiegłym tygodniu, podczas naszych wykła­dów na temat filozofii Kredytu Społecznego i spo­łecznej nauki Kościoła, wysłuchaliśmy wielu świa­dectw księży przybyłych do nas z Afryki o tym, jaką biedę cierpią miliony ludzi w Afryce, nie mogących kupić wszystkich niezbędnych do życia rzeczy. W wielu krajach Trzeciego Świata nie ma programów socjalnych dla wsparcia biednych i głodnych, nie ma bezpiecznych rządowych procedur zapewnia­jących ludziom rzeczy niezbędne do życia. Wielu ludzi musi korzystać z wysypisk śmieci, aby prze­trwać.

Bp Bernard E. Kasanda i bp Fulgence Muteba z Demokratycznej Republiki Kongo oraz ks. Martin Mannion z St. Louis, Missouri, z dyrektorami i redaktorami na sympozjum naukowym zorganizowanym przez Pielgrzymów św. Michała

Ubóstwo wśród nas

W poprzednich numerach naszego czasopi­sma prezentowaliśmy wiele artykułów na temat ubóstwa w skali światowej. Eksperci stwierdzili, że na całym świecie ponad jeden miliard siedemset milionów ludzi nie ma codziennie wystarczającej ilości pożywienia, aby utrzymać się przy życiu. Co szósty mieszkaniec globu mieszka w prymitywnej chałupie bez bieżącej wody i elektryczności. Każ­dego dnia na świecie umiera ponad 40 tysięcy dzieci z głodu lub chorób nieleczonych z powodu braku pieniędzy.

I nawet tu w Ameryce Północnej jest coraz więcej masowych zwolnień z pracy i ludzi tracą­cych środki do życia, a w konsekwencji swoje mieszkania. Ludzie, którzy dobrze zarabiali, teraz stają codziennie w kolejce w kuchniach z darmową zupą. Coraz więcej banków ogłasza bankructwo. Rządowe skarbonki opróżniają się z pieniędzy na różne programy socjalne, budowę dróg, nowe szpitale, itd. Potrzeby są, materiały są, wykwalifi­kowani pracownicy są, tylko nie ma pieniędzy, aby zaspokoić te potrzeby, aby zrealizować te projekty.

Jako chrześcijanie i katolicy wiemy, że obo­wiązkiem każdego jest praca nad wprowadzeniem lepszego systemu ekonomicznego. Faktycznie, będziemy wszyscy sądzeni za to, co zrobiliśmy, aby pomagać naszym braciom i siostrom na świe­cie w ich potrzebach. Nasza Wiara uczy nas, aby widzieć Chrystusa w każdym z naszych braci i aby miłować bliźniego jak miłujemy Chrystusa.

Moglibyśmy posyłać ofiary pieniężne na pomoc biednym w krajach Trzeciego Świata w zakupie żywności. Ale gdyby wszystkie pieniądze były już wydane, doszlibyśmy z powrotem do tego samego punktu – niedożywienie i głód wśród obfitości pro­dukcji, ponieważ stale nie ma pieniędzy, stale brak finansowego bezpieczeństwa dla ludzi, aby wszy­scy mogli zakupić rzeczy niezbędne do życia.

Bóg dał nam wszystkie bogactwa naturalne potrzebne do zaopatrzenia każdego. Ale z powodu braku siły nabywczej, z powodu braku pieniędzy, produkcja nie zaspokaja potrzeb. Góry żywności w wielu krajach ulegają zepsuciu, na oczach milio­nów głodujących.

Zgodnie z nauką Kościoła katolickiego, celem ekonomii i systemu finansowego jest służenie człowiekowi. Celem systemu ekonomicznego po­winno być zaspokajanie ludzkich potrzeb, poprzez produkcję dóbr i dystrybucję tych dóbr, tak, że mogą one dotrzeć do ludzi, którzy tych dóbr po­trzebują. Kredyt Społeczny proponuje techniki (rozwiązania), które sprawią, że produkcja i system finansowy będą służyć swym celom.

Kredyt Społeczny nie tworzyłby ani dóbr ani też potrzeb, lecz eliminowałby sztuczne przeszkody pomiędzy tymi dwiema, pomiędzy produkcją a konsumpcją, pomiędzy pszenicą w elewatorach a chlebem na stole. Główną przeszkodą dzisiaj jest po prostu przeszkoda pieniężna.

Mamy na tyle bogactwa i naturalnych zasobów, aby budować nasze kraje, ale nie mamy liczb, pie­niędzy, aby wykupić produkcję. Tak wiele krajów zatrzymuje produkcję, ponieważ brakuje im cyfr, pieniędzy, co jest oczywistym nonsensem, bo przecież to, co jest możliwe fizycznie powinno być możliwe finansowo. Pieniądze powinny być emito­wane wtedy, gdy nowa produkcja jest wytworzona, aby odzwierciedlały tę nowowytworzoną produkcję, ale oczywiście – pieniądze kreowane bez odsetek.

Nie chcemy robić z pieniądza jakiegoś bożka, ale musimy zrobić porządek z naszym systemem finansowym. Społeczeństwo musi się domagać, aby bankierzy służyli ludziom pieniądzem bez od­setek i wolnym od długu. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy całe społeczeństwo będzie poinformo­wane i zgodne w tym, że możliwy jest postęp w tej sprawie, gdyż obecnie bankierzy zamierzają kon­trolować cały świat, przy pomocy jednego rządu światowego, aby uczynić wszystkich ludzi na świe­cie niewolnikami.

Jeden rząd światowy

Temat rządu światowego nie należy do przy­jemnych, ale wszyscy wiemy, że obecna technolo­gia może ten globalny system uczynić realnym. Ludzie czasami, zgodnie z naszą ludzką naturą, mają skłonność wypierać [groźną] prawdę, odrzu­cać ją, udawać, że nic nieprzyjemnego nie po­winno się wydarzyć. A jednak, jest wyraźnie napi­sane w Biblii, że ludzie źli, pod wpływem szatana, będą chcieli objąć władzę nad wszystkimi ludźmi poprzez rząd globalny.

Jedna uwaga odnośnie prawdy: można prawdę ignorować, można ją odrzucać, można jej zaprze­czać, ale nie da się jej zmienić, ponieważ ona jest prawdą. I nie bacząc, jak bolesna może być prawda, wiemy dzięki naszej Wierze, że otrzy­mamy łaski potrzebne do niesienia naszego krzyża, który zostanie położony na naszych bar­kach, choćby był on bardzo ciężki.

Nasi politycy planują oddanie Meksyku, USA i Kanady w pacht tworzonej Unii Północnoamery­kańskiej. Te trzy kraje, zrzeszone w układzie NAFTA (North American Free Trade Agreement – północnoamerykańskie porozumienie o wolnym handlu) są obiektami do planowanego przejęcia kontroli. I zgodnie z tym planem jednego świata, wszyscy obywatele tych trzech krajów stracą swe suwerenne prawa gwarantowane przez ich własne konstytucje, stając się kukiełkami Nowego Po­rządku Świata. Zostanie to dokonane poprzez wprowadzenie fałszywego stanu zagrożenia, co umożliwi narzucenie stanu wojennego i wprowa­dzenie już gotowych dekretów prezydenckich w USA, pozwalających na przejęcie władzy przez obcą armię.

Dzięki najnowszej technologii zdobywania zdjęć ludzi, łatwo będzie ludziom rządu świato­wego uzyskać charakterystykę każdego miesz­kańca kraju. Będą oni mogli śledzić, do którego kościoła uczęszczasz, które odwiedzasz banki, w których sklepach kupujesz, itd. Przy takiej inwazji w prywatność, będą mogli sporządzać listy tych, którzy powinni być „unieszkodliwieni” dla Nowego Porządku Świata.

W przyszłości nowe władze opieki zdrowotnej będą wymagały tzw. inteligentnych kart, a w dal­szej kolejności mikroczipów wszczepionych w ciało, aby uzyskać dostęp do pomocy medycznej, a ostatecznie do wszystkich świadczeń socjalnych. Chrześcijanie wiedzą z księgi Apokalipsy, że po dojściu do władzy Antychryst planuje kontrolę wszystkich ludzi na globie ziemskim przy pomocy takich czipów, zmuszając każdego, kto będzie miał wszczepiony czip, żeby oddawał cześć jemu za­miast Chrystusowi. Kto chce zbawić swą duszę, nie może w żadnych okolicznościach przyjąć mi­kroczipu do swego ciała.

Tak, nie jest to przyjemny temat. Ale my, jako Kredytowcy Społeczni jesteśmy ludźmi nadziei, ludźmi działania. Jako Kredytowcy Społeczni wiemy, że Niebo pomoże nam w tej największej w całej historii ludzkości wojnie duchowej o dusze. Tak, Niebo nam pomoże!

Kredyt Społeczny

Ks. bp Fulgence Muteba przewodniczył codziennej Mszy św. w czasie sympozjum naukowego Kredytu Społecznego

My mamy Wiarę! I mamy także wspaniałe roz­wiązanie Kredytu Społecznego. W ubiegłym tygo­dniu studiowaliśmy szczegóły propozycji Kredytu Społecznego i to, jak filozofia ta mogłaby wspa­niale rozwiązać kryzys finansowy na świecie – wy­eliminować ubóstwo na świecie, zapewnić każ­demu człowiekowi na ziemi środki niezbędne do życia. Wraz z trzema głównymi propozycjami Kre­dytu Społecznego (emisja pieniądza bez odsetek w ilości równej wartości produkcji, dywidenda na­rodowa, dyskonto skompensowane), prawnie wprowadzonymi w każdym kraju, nowy system finansowy służyłby człowiekowi, a nie jak obecnie, gdy to człowiek staje się niewolnikiem dyktatury pieniądza.

Ale stale aktualne jest pytanie, w jaki sposób wprowadzimy Kredyt Społeczny; jak to marzenie reformy monetarnej może się stać rzeczywisto­ścią? I oczywiście odpowiedź jest naprawdę zu­pełnie prosta: poprzez edukowanie ludzi, przez formowanie opinii publicznej w duchu prawdy i sprawiedliwości. Oświecone społeczeństwo wy­musi działania władzy.

Jak my edukujemy ludzi? Przez przyjmowanie prenumeraty na nasze czasopisma. To bardzo ważne, aby nikt nie był tu pominięty. Gdy ktoś pre­numeruje MICHAELA, staje się pomocnikiem w tym Dziele. Jako posiadacze prenumeraty MI­CHAELA możemy zachęcać innych do prenume­rowania tego pisma. Możemy dawać świadectwo, że MI­CHAEL walczy o to, co powinno być zro­bione, że w piśmie są bardzo pouczające artykuły, że w MI­CHAELU są publikowane rzeczy, których nie znaj­dzie się nigdzie indziej. Wszyscy dołóżmy starań, aby nasz wspaniały MICHAEL stał się po­wszech­nie znany.

Innym sposobem edukowania ludzi są wydania bezpłatne MICHAELA i dostarczanie do wszystkich domów w danym rejonie ich nowych wydań. Można poprosić młodych ludzi, aby pomogli w ta­kich akcjach. Jesteśmy szkołą, duchowym uniwer­sytetem, w którym kształcimy ludzi przy pomocy naszych czasopism i naszych bezpłatnych wydań. I naprawdę uczymy. Nikt z nas nie otrzymuje żad­nej pensji. Nie ma żadnych reklam w naszych cza­sopismach. Nie ma cenzury ograniczającej nas w przekazywaniu prawdy. Jakież bogactwo literatury mamy do dyspozycji, aby informować społeczeń­stwo!

A następnie, mamy zbroję ze stali damasceń­skiej dla naszego Ruchu – krucjatę różańcową. Odwiedzamy sanktuaria domowe, aby zachęcać do codziennej modlitwy i prenumeraty naszych czasopism. Jaka to radość i jakie szczęście odwie­dzać naszych braci i siostry na świecie ze wspa­niałą prawdą zawartą w naszej literaturze.

I na koniec, choć to wcale nie najmniej ważne, aby wprowadzić Kredyt Społeczny musimy sztur­mować Niebo licznymi modlitwami, szczególnie odmawiając codziennie Różaniec w rodzinach. Jako pełnoetatowi Pielgrzymi św. Michała, poczy­tujemy sobie za punkt honoru odmawianie co­dziennie co najmniej piętnastu dziesiątków Ró­żańca, w naszej kaplicy, w naszych samochodach, w domach, itd. A ponieważ św. Michał Archanioł jest naszym patronem, odmawiamy także codzien­nie Koronkę do św. Michała, prosząc dziewięć chó­rów anielskich, za pośrednictwem św. Michała, o ich pomoc i wstawiennictwo.

Gdy apostołowie i ich uczniowie chcieli wybrać Naszego Pana na swego Króla, On ukrył się, mó­wiąc: „Formujcie innych jako chrześcijan, a będzie­cie mieli chrześcijaństwo”. Jako Kredytowcy Spo­łeczni, możemy także powiedzieć: „Jeśli chcecie Kredytu Społecznego, formujcie więcej Kredytow­ców Społecznych”. Bądźmy apostołami poprzez zachęcanie do prenumeraty MICHAELA ludzi wo­kół nas, przez dystrybucję bezpłatnych wydań w milionach egzemplarzy, przez krucjatę różańcową, poprzez codzienne odmawianie Różańca. Wnośmy wszędzie ducha Kredytu Społecznego. Formujmy światłą opinię publiczną.

Praca ochotnicza jest siłą Boga. Dawniej, spo­łeczności naszych braci i sióstr w wierze, nasi pra­dziadowie i prababki, nasi nauczyciele, wszyscy oni byli ludźmi, którzy poświęcali się dla dobra wspólnego. Dlatego pomogli w zbawieniu wielu dusz i zbudowali dobrze funkcjonujące kraje. Ale dzisiaj, wielu staje się niewolnikami bardzo sko­rumpowanego systemu finansowego. Dzisiaj wielu zostało zniewolonych przez zarobki.

Prośmy Boga o łaskę, abyśmy mogli wyzwolić się z wszelkich pęt, które nie pozwalają nam zo­stać czynnymi apostołami. Módlmy się do Trójcy Świętej, do Świętej Rodziny, do miliardów aniołów, do naszego patrona św. Michała Archanioła, do milionów męczenników, na których opiera się Ko­ściół, do milionów świętych i do potężnych orę­downików, naszych drogich zmarłych, aby pomogli wyzwolić nas z niewolnictwa pieniądza i aby dana nam była wolność jako dzieciom Bożym, które będą służyć prawdzie i sprawiedliwości.

Módlmy się, aby Pielgrzymi św. Michała jesz­cze bardziej się poświęcali. Módlmy się, aby więcej ludzi, od najmłodszych do najstarszych, stawało się czynnymi członkami naszego Zgromadzenia św. Michała. Módlmy się, aby ludzie otrzymywali łaskę uwrażliwienia na nasz apostolat. I ponadto, módlmy się, aby któregoś dnia wszystkie rodziny zostały białymi beretami.

Kochajcie swoje pismo, swój Ruch, swoich Dy­rektorów! Uczcie się miłości działając w apostola­cie! Dziękuję! I niech Bóg błogosławi każdego z Was!

O autorze

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com