French flag English spanish flag

Dziennik patriotów katolickich
dla reformy monetarnej Kredytu Społecznego

Superwładza ponad rządami

Napisał Louis Even w dniu poniedziałek, 01 marzec 2004.

Władze rządzące w państwie

Podręczniki wyróżniają zazwyczaj trzy rodzaje władzy działające w państwie: władzę ustawo­daw­czą, wykonawczą i sądowniczą.

Prawowity i suwerenny rząd każdego niepodle­głego państwa musi posiadać władzę two­rzenia prawa regulującego relacje pomiędzy oby­watelami i ustanowionymi w państwie instytucjami, bez ko­nieczności uzyskiwania zgody jakiejś wła­dzy spoza granic kraju. Jest to sprawowanie wła­dzy ustawo­dawczej w państwie.

Podobnie, rząd niezawisłego państwa powi­nien mieć możność zarządzania tym państwem zgodnie z jego prawami i konstytucją, bez ko­nieczności zatwierdzania jego posunięć przez ja­kąś zagra­niczną władzę. Jest to sprawowanie władzy wyko­nawczej.

I wreszcie, rząd niezależnego państwa musi mieć władzę egzekwowania praw ustanowionych w państwie, oskarżania i skazywania osób naru­szających prawo, rozsądzania sporów między obywatelami, bez konieczności zwracania się do jakichś władz za granicą. Jest to sprawowanie władzy sądowniczej.

Superwładza

Jeśli te trzy władze – ustawo­dawcza, wyko­nawcza i sądownicza – są konstytucyjnie ustano­wionymi władzami każdego suwerennego rządu, to jest jeszcze jedna władza, nie wymieniana w pod­ręcznikach, ale prze­wyższająca te trzy i panu­jąca nad samymi rządami.

Tą superwładzą, która nie bierze swych uprawnień z żadnej konstytucji i która przejmuje się tym nie więcej niż złodziej w czasie wykonywa­nia swych „zawodowych” funkcji, jest władza mo­netarna.

Władza monetarna to nie jest władza pienię­dzy, które posiadasz w swoim port­felu. To nie są obligacje ani akcje giełdowe, które możesz posia­dać w swojej teczce. To nie są podatki, które rządy na trzech pozio­mach – lo­kal­nym, prowincjonalnym i fede­ralnym – pobierają od ciebie i stale im ich za mało. To nie są podwyżki płac, o które dopominają się i krzyczą związki za­wo­dowe i z powodu których ogłaszają strajki. To nie są nawet udziały w zy­skach (dywi­dendy) w za­kładach przemysłowych, które to dywidendy socja­liści bardzo chcieliby ode­brać kapitalistom i roz­dzielić między wszystkich pracowników, nawet nie obli­czywszy uprzednio, jak drobna i mało znacząca dla każdego byłaby to kwota. Władza monetarna to także nie jest to, co niektóre rządy nazywają in­fla­cją, a co nie­którzy zatrudnieni na­zywają wzrostem standardu życia, podczas gdy rządy i związki zawo­dowe przyczy­niają się do wzrostu tej inflacji jak tylko mogą, pierw­sze z nich przez stałe pod­wyższanie podat­ków, a drugie przez swe żądania podwyżek płac pracowniczych.

Doprawdy cały ten inwentarz wymie­niony wy­żej stanowi drobniutką cząstkę rozmiarów i mocy tej superwładzy, którą właśnie zdemaskowaliśmy, tej władzy, która może nasze życie uczynić „twar­dym, okrutnym i bezlitosnym”, jak to określił papież Pius XI w swojej encyklice Quadragesimo anno. Władza ta może nawet spo­wodować, że życie sta­nie się prawie niemożliwe, jak to Pius XI obrazowo przedstawił w tej samej encyklice:

„(106) To ujarzmienie życia gospodarczego najgorszą przybiera postać w działalności tych ludzi, którzy, jako stróże i kierownicy kapitału finansowego, władają kredytem i rozdzielają go według swej woli. W ten sposób regulują oni niejako obieg krwi w organizmie gospodarczym i sam żywioł gospodarczego życia trzymają w swych rękach, że nikt nie może wbrew ich woli oddychać.”

Te mocne słowa mogą wydawać się przesadne tym, którzy nie zdają sobie w pełni sprawy z waż­nej roli pieniądza i kredytu w życiu ekonomicznym, a także są nieświadomi tego, jak totalnej kontroli poddane są pieniądze i kredyt. Ale Papież wcale nie przesadził.

Krew życia ekonomicznego

Przypomnijmy sobie teraz, bez obszernych uzasadnień, że kredyt finansowy ma te same wła­ściwości w życiu ekonomicznym, co i gotówka. Ku­puje się przecież materiały, usługi, pracę, produkty pła­cąc czekiem – który po prostu przenosi kwoty w księgach bankowych z jednego rachunku na dru­gi – tak jak bilonem lub banknotami płaci klient miej­scowemu sklepikarzowi. Czek jest to pieniądz w formie liczb, który uaktywnia życie ekonomiczne i uczestniczy w ponad 80% wszystkich operacji fi­nansowych handlu i przemysłu naszego kraju. Ogólny termin „pieniądz” może więc odnosić się do obu tych form środków płatniczych.

Dokonawszy tego uogólnienia, sprawdźmy te­raz, czy pieniądz odgrywa tak poważną rolę w ży­ciu ekonomicznym i czy kontrolowanie go daje taką superwładzę, jaką przypisuje temu Papież.

W ubiegłych wiekach warunki życia ekono­micznego mogły różnić się od obecnych, ale nie można zaprzeczyć temu, że dzisiaj pieniądz (lub kredyt) jest niezbędny w utrzymaniu produkcji opartej na wielorakich źródłach, podjętej w odpo­wiedzi na prywatne lub publiczne potrzeby społe­czeństwa. Pieniądz jest niezbędny także dlatego, że pozwala tej produkcji zrealizować potrzeby, które musi ona zaspokoić.

Nie mając pieniędzy na opłacenie materiałów i robocizny, nawet najlepszy przedsiębiorca musi zatrzymać produkcję, a w konsekwencji tego do­stawca materiałów będzie zmuszony ograniczyć swą własną produkcję. Pracownicy jednego i dru­giego ucierpią na tym, nie mogąc zaspokoić swo­ich potrzeb i zostawiając innych producentów z niesprzedanymi produktami. I tak jedno ogniwo łańcucha pociąga drugie. Dobrze wiadomo, że ucierpi na tym całe społeczeństwo.

To samo odnosi się do instytucji publicznych. Potrzeby publiczne mogą być wymuszane, do­brze odczuwane, jasno wyrażane oraz bardzo dobrze rozumiane przez administrację publiczną. Ale jeśli ta administracja publiczna nie ma pieniędzy, albo ma ich za mało, jej przedsięwzięcia muszą zostać odło­żone na bok.

Czego brakuje w takiej sytuacji? Materiałów? Pracowników? Fachowości? Niczego w tym ro­dzaju. Jedyną brakującą rzeczą są tu pieniądze, kredyt finansowy, „życiodajna krew ekonomicz­nego organizmu”. Pozwólmy tej krwi zacząć krą­żyć, a organizm ekonomiczny zacznie znowu funk­cjonować. Jeżeli jednak ten stan potrwa dłużej, biznesmeni stracą swoje przedsiębiorstwa, właści­ciele swe posiadłości, rodziny stracą swój chleb powszedni, zdrowie a niekiedy życie dzieci, i czę­sto spokój w domu.

Co można tu poradzić? Czy nie jest to przy­padkiem sytuacja nie do uniknięcia, którą trzeba nieuchronnie znosić? – Nic podobnego. Jeżeli bra­kuje krwi w organizmie ekonomicznym, to tylko dlatego, że została z niego usunięta. A jeśli znowu się pojawi, to dlatego, że została po­nownie wstrzyknięta.

Usuwanie i wstrzykiwanie krwi nie są opera­cjami zachodzącymi spontanicznie. Ci, którzy kon­trolują pieniądz i kredyt mogą „rozdzielać go... re­gulując w ten sposób obieg krwi w organizmie go­spodarczym”. Każdy musi mieć ich zgodę, aby móc żyć. Pius XI miał ra­cję.

W swojej encyklice Papież nie wyjaśnił szcze­gółowo mechanizmów pobierania i wstrzykiwania krwi, ani też nie podał konkretnych sposobów na uwolnienie ekonomicznego ciała spod kontroli tych złośliwych chirurgów. Nie było to jego zadaniem. Jego rola polegała na tym, aby ujawnić i potępić dyktaturę, źródło niezliczonych nieszczęść w spo­łeczeństwie, nieszczęść dla rodzin, dla poszcze­gólnych osób, nieszczęść nie tylko w sensie mate­rialnym, ale także źródło nieuzasadnionych prze­szkód stawianych każdej duszy w pogoni za prze­znaczeniem, jakie każda z nich ma przez całą wieczność. I Papież powiedział to, co powinien powiedzieć. Niestety, zbyt mała liczba ludzi słu­chała jego słów, więc mimo ujawnienia owej dyk­tatury, mogła ona wzmacniać swą pozycję coraz bardziej. Ale słowa Papieża spowodowały, że skutki działania tej wła­dzy stały się tak oczywiste, że trudno je już było ukryć.

Prawdę mówiąc, nagły przypływ krwi w organi­zmie ekonomicznym, pozbawionym jej przez wiele lat, mógł zaszokować nawet tych, którzy nie wie­dzieli nic o jego ukrytym mechanizmie. To uderze­nie pioruna nastąpiło we wrześniu 1939 roku. Dzień wcześniej, pozbawiony krwi organizm eko­nomiczny utrzymywał w stanie paraliżu kraje roz­winięte. Ogłoszenie wojny, w której te kraje miały brać udział, nagle przyniosło z powrotem całą krew, wszystkie pieniądze i cały kre­dyt finansowy, którego te kraje potrzebowały podczas sześciolet­niej wojny. Wywołało to zmobilizowa­nie wszystkich sił ludzkich i udostępnienie wszyst­kich zasobów materialnych.

Ponad rządami

Władza monetarna jest to władza emitowa­nia pieniędzy i kredytu w państwie; władza ustalania warunków wprowadzania pieniędzy i kredytu do obiegu; władza decydowania o tym, jak długo kredyt fi­nansowy będzie pozostawał w obiegu; władza żądania zwrotu pieniędzy w ściśle ustalonym uprzednio terminie, włącznie z wymusze­niem konfiskaty dóbr, które są owo­cem pracy osób ukaranych konfiskatą; władza podpo­rządkowania sobie rządów, ustalania dla nich także warunków zwolnienia z tego podpo­rządkowania lub powrotu do niego, władza do­magania się jako gwarancji odpowiedniej mocy, jaką posiadają wszystkie rządy w opo­datkowywaniu swych obywateli.

Następnie, ten kredyt finansowy, te pienią­dze, stanowią zezwolenie na użycie zdolności pro­duk­cyjnej należącej do ludności całego kraju, a nie do kontrolerów kredytu. Kontrole­rzy pieniądza i kre­dytu nie przyczynili się do wyrośnięcia ani jednego kłosa pszenicy, nie wytworzyli ani jed­nej pary bu­tów, nie wyprodu­kowali ani jednej cegły, nie wyko­pali ani ka­wałka szybu w ko­palni, nie wybrukowali ani jednego centymetra kwadratowego drogi. To ludność całego kraju wyko­nała wszystkie te zada­nia. Jest to zatem jej własny kredyt realny. Ale aby móc go użyć, trzeba uzyskać zezwole­nie od kon­trolerów pieniądza i kredytu finan­sowego, który jest niczym innym jak tylko reje­strem liczb w ra­chun­kach bankowych, repre­zentującym wartość kredytu realnego kraju.

Pióro bankiera, które wyraża zgodę albo odmawia osobom, przedsiębiorstwom czy rzą­dom prawa do wykorzystania umiejętności za­wodo­wych specjalistów i zasobów naturalnych kraju, to pióro rządzi; ono przydziela albo od­mawia przydziału; ono ustala warunki na ze­zwolenia finansowe, które wydaje; ono pogrąża w dłu­gach te osoby prywatne i rządy, którym przy­dziela zezwolenia. Bankierskie pióro po­siada moc berła w rękach superwładzy – wła­dzy mo­netarnej.

Znosiliśmy dziesięć lat ekonomicznego para­liżu. Żaden rząd nawet nie pomyślał o tym, że mógłby mieć moc skrócenia tego okresu. Została ogłoszona wojna i nagle w nocy pojawiło się finan­sowe pozwolenie na produkcję, na pobór do woj­ska, na niszczenie i na zabijanie.

Dziesięć sesji parlamentarnych w Ottawie – każda trwająca kilka miesięcy – nie potrafiły roz­wiązać sztucznie wywołanego kryzysu, który trzy­mał w niedostatku i głodzie całe rodziny, mimo stert niesprzedanych produktów i możliwości ich produkowania w jeszcze większej ilości.

Ale tzw. pilna sześciodniowa sesja, w dniach 7-13 września 1939 roku wystarczyła, aby podjąć decy­zję o przystąpieniu do wojny z pełną parą, mimo, że miało to kosztować miliardy dola­rów. Podjęto szybką i jednomyślną decyzję. Mini­ster rządu Mackenzie Kinga, J. H. Harris, powie­dział z największą elokwencją, na jaką go było stać: „Ka­nada,” oznajmił, „ma oczy zwrócone na tę Izbę. Czyż nie jesteśmy zatem zobowiązani do tego, aby zapanowała tutaj jedność działań i my­śli? Powód jest oczywisty; chrześcijaństwo, demo­kracja i wol­ności osobiste są zagrożone”

Chrześcijaństwo i wolność osobista nie wyda­wały mu się zagrożone, jak również nie widział ta­kich zagrożeń rząd, którego był członkiem, w ciągu tych lat, gdy kanadyjskie rodziny były niszczone przez niemożność zdobycia chleba; gdy młodzi szukali ratunku w obozach koncentracyjnych – zwanych też obozami pracy – aby otrzymać skromniutką rację za swą niewolniczą pracę; gdy ludzie zaszywali się w lasach; gdy bezrobotni i zdolni do pracy ludzie włóczyli się od miasta do miasta w nadziei na zdobycie pracy; gdy inni mieszkali w budach skleconych z metalowych prętów i papy, znalezionych na wysypiskach śmieci pod Montrealem...

A co zyskało chrześcijaństwo i wolności osobi­ste przez wojnę, która podzieliła Niemcy, jedną zaś ich część oraz dziesięć innych chrześcijańskich krajów oddała pod jarzmo krwiożerczego komuni­sty Stalina?

Ale Harris i inni wiedzieli, że przystąpienie do wojny było warunkiem na wstrzyknięcie do organi­zmu ekonomicznego krwi kontrolowanej przez su­perwładzę, władzę monetarną.

Diaboliczna potworność

Nie ma gorszej tyranii niż władza mone­tarna: tyranii dającej się odczuć w każdym domu, we wszystkich instytucjach, we wszyst­kich publicznych urzędach, we wszystkich rzą­dach.

Ale skąd ta superwładza uzyskała upoważ­nienie? Trzy rodzaje władzy działające w pań­stwie otrzymały uprawnienia na mocy konsty­tucji państwa. Jaka jednak konstytucja mo­głaby dawać superwładzy prawo trzymania rządów w swoich rękach?

Fakt, że taka sama sytuacja występuje we wszystkich krajach rozwiniętych jeszcze nie usprawiedliwia tej potworności. Ujawnia to tylko, że superwładza pieniądza i kredytu trzyma cały cywi­lizowany świat w swych szponach. Czyni to całą sprawę jeszcze bardziej diaboliczną.

Tak, jest to diaboliczna władza, ale przy­brała ona aureolę świętości i to do tego stop­nia, że przyczyn wszelkich społecznych i eko­nomicznych nieszczęść dopatruje się wszę­dzie, tylko nie w funkcjonowaniu systemu za­rządza­nia pieniądzem i kredytem. Wolno szu­kać tych przyczyn gdziekolwiek indziej, tylko nie w sys­temie monetarnym; i ten zakaz doty­czy także suwerennych rządów.

To dzięki światłu Kredytu Społecznego, któ­rego twórcą był genialny Clifford H. Douglas, ta święta aureola pękła, a zdemaskowana została ty­rania, która nie posiada nawet najmniejszej cechy świętości. To apostołowie Kredytu Społecznego rozprzestrzenili jego światło. Ale z drugiej strony, jest zatrważające, jak wiele dusz, które powinny rozumieć i dostrzegać różnicę między systemem opartym na dominacji a systemem mającym na celu służbę, zamknęło swe oczy i uszy z powodu pychy i prywatnych korzyści!

Konstytucyjna władza monetarna

Wprowadzenie w życie Kredytu Społecz­nego – czego nie opisaliśmy w tym artykule, ale co zostało już wyjaśnione w naszym piśmie wiele razy i z pewnością zostanie jeszcze wiele razy opisane w przyszłości – położy kres tej superwładzy, pladze ludzkości.

Jej miejsce powinna zająć władza mone­tarna ustanowiona przez konstytucję albo inne akty prawne w taki sposób, aby z organizmu monetarnego uczynić organizm służebny dla społeczeństwa, podobnie jak służebne mogą być trzy inne rodzaje władzy w państwie.

Zachodzi potrzeba, aby władzę monetarną sprawował urząd skonstruowany na wzór systemu sądownictwa, składający się z wykwalifikowanych księgowych, zamiast sędziów. Ci księgowi, podob­nie jak sędziowie, wypełnialiby swoje obowiązki niezależnie od innych władz. Mogliby oni przepro­wadzać swoje operacje – dodawanie, odejmowa­nie, stosowanie reguły trzech – bazując nie na statystykach zależnych od nich samych, ale na ra­portach dotyczących produkcji i konsumpcji w skali kraju, która jest wynikiem wolnej przedsię­biorczości wolnych producentów odpowiadających na zapo­trzebowanie wyrażone swobodnie przez wolnych konsumentów.

Oznacza to, że pieniądz i kredyt byłyby tylko wyrażonym w liczbach wiernym odbiciem ekono­micznej rzeczywistości.

Akt prawny zwany konstytucją określiłby cele ustanowionego w ten sposób urzędu. Urząd taki dostarczałby całemu narodowi niezbędnych kre­dytów finansowych, dzięki czemu ludność całego kraju mogłaby zaopatrywać się w dobra, których potrzebuje, z zasobów produkcyjnych kraju. A po­nieważ to poszczególne osoby i rodziny najlepiej wiedzą czego potrzebują, zatem urząd monetarny byłby zobowiązany, poprzez swą kon­stytucję, do zaopatrzenia każdej osoby i każdej ro­dziny w do­chód, wystarczający na zaspokojenie podstawo­wych potrzeb dla zapewnienia godziwych warun­ków życiowych. Kredyt Społeczny nazywa to dywi­dendą przydzieloną każdemu obywatelowi, nieza­leżnie od jego statusu zatrudnienia lub nie­zatrud­nienia w produkcji.

Następnie, ten sam urząd monetarny dostar­czałby wymaganych kredytów finansowych produ­centom, aby mogli oni robić użytek ze zdolności pro­dukcyjnej kraju, w odpowiedzi na zamówienia wyrażane przez konsumentów. Dotyczyłoby to za­równo publicznych jak i prywatnych potrzeb kon­sumentów.

Jeśli pióro uzurpowanej superwładzy może, zależnie od woli tego tyrana, kreować albo od­mawiać emisji kredytu finansowego, opar­tego na kredycie realnym kraju, to przecież pióro konstytucyjnej władzy monetar­nej byłoby co najmniej tak samo skuteczne w emitowaniu kredytu finansowego w służbie ludziom, wszystkim członkom społeczeństwa.

Nie byłoby już więcej czysto finansowych prze­szkód. Pogrążanie się w długach względem zagra­nicznych bankierów z powodu rzeczy, które mo­żemy produkować we własnym kraju – ta niedo­rzeczność przestałaby istnieć. Ceny idące w górę, gdy produkcja jest coraz ła­twiej­sza i coraz obfitsza – ta sprzeczność zniknę­łaby z organi­zmu mone­tarnego, zobowiązanego przez prawo do czynienia z finansowych aspek­tów ekonomii do­kładnego od­bicia rzeczywisto­ści. Zabieganie o nowe miejsca pracy, podczas gdy maszyny do­starczają produk­tów zastępu­jąc w tym ludzi – ta absurdalna prak­tyka zo­stałaby odesłana do lamusa historii podpo­rządkowania się potwo­rowi. Astronomiczne mar­notrawstwo w wyniku produkowania bezu­żytecz­nych dla normalnych potrzeb ludzi rze­czy tylko w celu tworzenia nowych miejsc pracy, zostałoby objęte zakazem, jako brak od­powiedzialności wo­bec przyszłych pokoleń.

I tysiące innych rzeczy również się pojawią wraz z ustanowieniem służebnej władzy monetar­nej oraz z zaniechaniem na zawsze nieznośnej za­sady wiązania dochodu wyłącznie z zatrudnie­niem, gdy przecież pierwszym owocem postępu powinno być uwolnienie człowieka od przymusu wykonywa­nia zadań ekonomicznych, aby pozwolić mu na swobodne poświęcenie się zajęciom mniej mate­rialistycznym i na rozwój jego osobowo­ści i wolności.

O autorze

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com