French flag English spanish flag

Sen św. Moniki

w dniu wtorek, 01 październik 2019.

Spuściłeś rękę Twą z wysokości i z głębokiej otchłani wyrwałeś duszę moją, bo matka moja, wierna Tobie, ze łzami prosiła Cię za mną, ze łzami obfitszymi, niżeli matki na pogrzebach synów wylewać zwykły, gdyż z wiary i ducha, które miała z Ciebie, widziała ona śmierć moją i wysłuchałeś ją, Panie! Wysłuchałeś a nie pogardziłeś łzami jej, gdy wznosząc modły do Ciebie oblewała nimi ziemię, wysłuchałeś ją we wszystkich prośbach jej. Skąd bowiem ten sen, którym ją pocieszyłeś i po którym dozwoliła mi mieszkać i jeść razem z sobą, czego pierwej, będąc przeciwna i pełna obrzydzenia ku bluźnierczym błędom moim, mi wzbroniła? Zdało się jej, że stała na pewnej podwalinie drewnianej pełna tęsknoty i żalu, a wtem ujrzała świetnego młodzieńca, zbliżającego się ku niej z wesołością i uśmiechem na twarzy i pytającego o przyczynę smutku jej i tylu łez, które codziennie wylewa; zdawało się jej przy tym, że on sam raczej chce jej udzielić jakiejś nowiny. Gdy matka moja odpowiedziała, że opłakuje zgubę moją, rozkazał, żeby spokojna była i zwróciła uwagę na to, że gdzie ona, tam i ja jestem. Gdy się na te słowa obróciła, ujrzała mnie stojącego na tejże samej podwalinie. Skąd jej ta pociecha spłynęła, jeżeli nie stąd, żeś wysłuchał jęki serca jej, Ty dobro wszechmocne, które się troszczysz o każdego z nas, jakbyś się troszczył o jednego i o wszystkich, jak o każdego z nas w szczególności? Skąd i to, że kiedy opowiadała mi sen powyższy, a ja usiłowałem ją przekonać, jakoby to miało znaczyć, że gdzie ja jestem, tam i ona będzie, natychmiast bez żadnego wahania się odpowiedziała: „Nie tak, mój synu! Nie powiedziano bowiem: gdzie on, tam i ty, ale: gdzie ty, tam i on?”. Dzięki Ci składam, o Panie! gdyż, jak sobie przypominam i nieraz to powtarzałem, niezmiernie uderzony byłem odpowiedzią, którą uczyniłeś mi przez usta matki mojej, i tym, że bynajmniej zmieszana nie została tak fałszywym przeze mnie wytłumaczeniem snu jej, lecz uważała go ze strony, z jakiej uważać należało, co mi na myśl pierwej bynajmniej nie przyszło. Co do niej, sen ten był wielką pociechą w ówczesnym jej smutku, odsłaniając jej radość, którą czuć miała w nie bliskiej jeszcze przyszłości. Około dziewięciu bowiem lat minąć jeszcze miało, zanim się nie wydobyłem z owej głębokiej i ciemnej otchłani, gdzie im bardziej podnieść się starałem, tym głębiej upadałem, gdy tymczasem owa wdowa czysta, pobożna i wstrzemięźliwa, jakie Ty, Panie, kochasz, z większą nadzieją, lecz z równym płaczem i jękiem nie przestawała we wszystkich modłach swoich błagać Ciebie za mną. I przychodziły przed oblicze Twoje prośby jej, a Ty mi dozwalałeś do czasu grzęznąć jeszcze w pomroce mych błędów. Święty Augustyn „Wyznania”

Najnowsza Publikacja

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com