21 maja 2004 r. w wieku 66 lat zmarł Leopold Soucy, Pielgrzym św. Michała. Był autorem artykułów i książek na temat Kredytu Społecznego. W Polsce w 1999 r. ukazała się w wydawnictwie WERS jego książka Fałszerze pieniędzy jako pierwszy tom serii „Wokół doktryny Kredytu Społecznego”. W pierwszym numerze polskiej edycji MICHAELA opublikowaliśmy w 1999 r. fragmenty tej książki. Poniżej publikujemy inne z niej wyjątki.
Pieniądz. Prawdziwy czy fałszywy?
Prawdę mówiąc, nie wystarcza aby pieniądze były akceptowane jako uniwersalny środek wymiany. Muszą być tworzone i puszczane w obieg przez suwerenną władzę państwową działającą w imieniu i dla dobra wszystkich obywateli. W demokracji, wybrany suwerenny rząd nie może powierzyć należnej mu funkcji tworzenia pieniędzy osobom prywatnym czy instytucjom prywatnym, gdyż równałoby się to udzieleniu nie wybranej osobie suwerennej władzy.
Co więcej, gdyby prywatna osoba lub instytucja wykorzystywała nowo wytworzone pieniądze dla własnych celów, tak jakby pieniądze te były ich własnością, to czyniłoby to z nich fałszywe pieniądze, bez względu na domniemaną legalność działania przyznaną przez współwinny rząd.
W demokracji, jedynie wyłoniony w wyborach rząd może działać w imieniu wszystkich ludzi. Tworzenie pieniądza i kontrolowanie jego obiegu to zadanie rządu podobnie jak administrowanie wymiarem sprawiedliwości. Każdy, kto tworzy pieniądze uzurpuje sobie prawo do jednej z funkcji wyłonionego w powszechnych wyborach rządu. Kiedy zastanowimy się nad wpływem gospodarki na życie społeczne człowieka, zobaczymy od razu, że tworzenie pieniądza i kontrolowanie obrotem pieniądza należą do najważniejszych zadań rządu.
Konstytucje krajów demokratycznych dają rządom prawo i obowiązek tworzenia pieniędzy oraz regulowania ilości pieniędzy znajdujących się w obrocie. Żaden rząd nie ma prawa zrzekania się tej funkcji na rzecz osób prywatnych czy spółek. Taki krok miałby poważne konsekwencje dla narodu.
W każdym przypadku, gdy pieniądze są tworzone przez osoby prywatne lub instytucje i wykorzystywane tak, jak gdyby były ich własnością (na przykład, poprzez pożyczanie pieniędzy na procent) są fałszywymi pieniędzmi. Prawdziwe pieniądze należą do wszystkich ludzi. Wszelkie pieniądze, które w momencie ich wytworzenia nie są własnością ludzi są fałszywymi pieniędzmi lub „złodziejskimi pieniędzmi”. „Złodziejskie pieniądze”, bo pozbawiają ludzi owoców ich pracy. „Złodziejskie pieniądze”, gdyż zadłużają ludzi pracy wobec sektora nieproduktywnego.
Fałszerz jest najgorszym gatunkiem kanciarza. Używając swoich fałszywych pieniędzy kradnie, przywłaszcza sobie owoce pracy ludzi. Lecz to nie koniec. Tworząc pieniądze zgodnie ze swoim widzimisię i z myślą jedynie o własnych korzyściach, powoduje zamieszanie w gospodarce. Tworząc więcej pieniędzy niż wymaga tego wielkość produkcji, wywołuje inflację i oszczędności robotników tracą na wartości. Kiedy ściąga pożyczki zanim udziela nowych, pieniądz staje się towarem deficytowym, co prowadzi do kryzysu.
W erze komputerów rząd nie miałby trudności w tworzeniu pieniędzy i regulowaniu ich ilości tak, aby nigdy nie było inflacji ani kryzysu. Lecz fałszerze tworzą pieniądze zgodnie z ich własnymi, egoistycznymi interesami i gospodarka nigdy nie jest w stanie równowagi. Fałszerstwo jest haniebną i nikczemną zbrodnią, gdyż godzi w podstawy życia społeczeństwa. Jednym z najważniejszych celów jest więc zakazanie fałszerstwa i surowe karanie fałszerzy.
Dzięki władzy, jaką dają mu jego fałszywe pieniądze, fałszerz uniemożliwia normalne działanie systemu demokracji. Fałszerz staje się władcą narodu mając jednocześnie w pogardzie wszystkie demokratyczne instytucje. Fałszerstwo to zdrada stanu.
W obecnej erze technologii i automatyzacji, wszystkie fizyczne problemy gospodarcze zostały rozwiązane. System produkcji bez najmniejszego problemu jest w stanie zapewnić wszelkie towary i usługi, jakich potrzebują konsumenci. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, zajrzyj do dowolnego supermarketu. Dopóki konsumenci będą mieli pieniądze, żeby móc zapłacić, producenci będą oferować swoje towary. Sektor produkcyjny działa tak dobrze, że nie powinniśmy nigdy martwić się kwestiami ekonomicznymi. Gospodarka powinna być najmniejszym z naszych zmartwień.
Lecz czy tak właśnie jest? O czym będą rozmawiać nasi politycy podczas następnej kampanii wyborczej, jeśli nie o gospodarce? Bezrobocie, deficyt, zadłużenie narodowe, potrzeba ograniczenia usług – oto problemy, których w ogóle by nie było, gdyby nie fałszerze.
Sam fakt, że problemy te istnieją dowodzi istnienia fałszerzy, którzy nękają naszą gospodarkę. Przy obecnym systemie produkcji, nikt nie powinien martwić się o jutro. Żywność powinna być powszechnie dostępna – tak jak woda, podobnie jak inne dobra i usługi. Jedyna rzecz, która nie działa w naszym społeczeństwie tak jak powinna, to podział pieniądza, rzecz, która jest najprostsza do kontrolowania. Wszystkie nasze bolączki gospodarcze spowodowane są przez fałszerzy i ich fałszywe pieniądze.
Oto dlaczego musimy bezlitośnie zwalczać każdego, kto tworzy pieniądze i wykorzystuje je tak, jakby należały do niego. Tacy ludzie są zdrajcami narodu. Są fałszerzami.
Prawdziwe pieniądze i sprawiedliwość
Pomimo wielu przeszkód i kłód rzucanych przez fałszerzy, przemysł osiągnął taki poziom wydajności produkcyjnej, że jest w stanie zaspokoić wielokrotność obecnych potrzeb ludności świata. Jeżeli na świecie są jeszcze tacy, którzy cierpią głód czy nawet umierają z głodu, to nie z braku fizycznych możliwości zaspokojenia ich potrzeb, lecz wskutek braku zdrowego rozsądku u fałszerzy, którzy rządzą gospodarką i polityką narodów.
Przy dzisiejszym niespójnym systemie „złodziejskich pieniędzy”, pozwala się na niszczenie żywności w magazynach, podczas gdy ludzie tuż obok umierają z głodu. Za taką głupotę nie należy winić ludzi w ogóle – wszystko jest wynikiem skupienia kompetencji tworzenia pieniędzy w rękach żądnych władzy i oszalałych fałszerzy.
W systemie prawdziwych pieniędzy, nowe pieniądze byłyby rozdzielane pomiędzy konsumentów, nikt więc nie umierałby z głodu pośród obfitości dóbr.
To przez pracę człowiek nabywa prawa do własności. Lecz jeśli to praca daje prawo do własności, społeczeństwu przysługuje nadrzędne prawo do zasobów naturalnych i prawa tego nie można przenieść na pewne uprzywilejowane jednostki ze szkodą dla innych. Przez sam fakt istnienia, każdy obywatel ma właściwe mu prawo do udziału w zasobach naturalnych. Jedynym sposobem, w jaki społeczeństwo może uznać to prawo jest oddanie człowiekowi części należnych mu zysków otrzymywanych z eksploatacji tych zasobów. Zasoby te to powietrze, światło słoneczne, woda, ziemia, lasy, rzeki, morza, dzika przyroda itp. Każdy człowiek musi korzystać z eksploatacji tych zasobów.
Zasoby te można uznać za ogromny kapitał, a każdego człowieka za kapitalistę. W wyniku eksploatacji zasobów, część zysków, zwana dywidendą, wypłacana jest kapitalistom, właścicielom kapitału. Mimo, że niektóre osoby prywatne mogą nabyć prawa do zasobów naturalnych, by nimi zarządzać, każdy człowiek wciąż zachowuje właściwe mu prawo do tych zasobów. Tak więc, prywatni właściciele muszą dzielić część swoich zysków z prawdziwymi kapitalistami, prawdziwymi właścicielami, wszystkimi ludźmi.
Możemy spojrzeć na produkt krajowy brutto i oszacować wartość czynników włożonych w jego wyprodukowanie. W przyszłości statystycy opracują dokładniejsze metody wyznaczania wartości, jednak podane tu szacunki są wystarczająco dobre i poprawnie odzwierciedlają sposób podziału bogactwa tworzonego przez przemysł: bogactwa naturalne = 10%; postęp naukowy i techniczny = 50%; podział pracy i specjalizacja osiągnięta dzięki organizacji społecznej = 10%; praca i zarządzanie = 10%; inwestycje w przemysł dokonywane przez całe społeczeństwo = 18%; inwestycje w przemysł dokonywane przez przemysłowców z ich własnych oszczędności = 2%; łącznie 100%.
Aby podział tworzonego bogactwa był sprawiedliwy, 10% należy się pracownikom i zarządzającym; 2% - inwestorom z tytułu ich własnych oszczędności; natomiast 88% powinno zostać podzielone pomiędzy wszystkich konsumentów.
Dywidenda ta należy się i musi zostać oddana każdemu obywatelowi żyjącemu w kraju zupełnie bezwarunkowo. Nie ma znaczenia, czy pracowałeś, czy nie, czy byłeś chory, czy zdrowy, młody czy bardzo stary. Należy ci się dywidenda.
Byłaby to duża zmiana w stosunku do obecnego, szalonego systemu, w którym musisz coś robić lub czegoś unikać, aby mieć prawo żyć. Musisz spełnić arbitralnie wyznaczone warunki, aby kwalifikować się, by otrzymać coś, co bezwarunkowo ci się należy. Słyszę już wielkie krzyki i protesty ze strony oszustów, którzy gardzą innymi ludźmi i chcieliby związać ich wszelkimi możliwymi warunkami, zanim daliby im prawo do życia. Oszuści ci chcą wolności dla siebie, ale nie dla innych.
Nowoczesne niewolnictwo
Nowoczesną formą niewolnictwa, najbardziej okrutną i godną pogardy z wszystkich, jest niewolnictwo finansowe. Całe narody dźwigają jarzmo długów. W dawnych czasach właściciele niewolników czerpali korzyści z ich pracy, lecz w zamian zapewniali pożywienie i ochronę. Współcześni właściciele niewolników finansowych odbiorą swoje odsetki i zyski nawet, jeśli spowoduje to głód milionów ludzi i nawet palcem nie kiwną, by tego uniknąć.
Moc finansów jest właśnie tą straszną bestią, o której wspomina Apokalipsa (13,11). Co roku poświęca miliony ludzi na ołtarzu Mamony za pomocą czystek, chorób, wojen. Ta moc, pisał Pius XI w encyklice Quadragesimo anno, skupiona jest w rękach niewielu osób. Bez ich pozwolenia nikt nawet nie śmie oddychać.
Wysyłamy 10 miliardów dolarów rocznie do Afryki jako pomoc w złagodzeniu panującego tam głodu. W tym samym czasie pożyczkodawcy odbierają z Afryki dziesiątki miliardów dolarów odsetek.
Jednak Bóg chce, by wszyscy ludzie byli wolni. Wszyscy mieszkańcy Ziemi zjednoczą się i obalą współczesne niewolnictwo. Niech rządy zabiorą bankom władzę tworzenia pieniędzy!
Książkę Leopolda Soucy’ego, do której przedmowę napisał niedawno zmarły ks. biskup Zbigniew Józef Kraszewski, można kupić w naszych redakcjach. Koszt książki (format A5, s.64) w Polsce wraz z kosztem wysyłki wynosi 12 zł, w Kanadzie i USA $8.


