Walka z Bogiem i z religią wielokrotnie była organizowana. Dla przykładu, przypomnijmy tutaj tylko jeden fakt historyczny, dość dobrze znany, ale przez wielu może być zapomniany. Chodzi o konspirację do walki z prawdą, a znaną w historii jako sekta Iluminatów. Została ona założona w roku 1776 przez Adama Weishaupta do walki z religią katolicką, przy pomocy szerzenia racjonalizmu. Papież Pius VI ją potępia w roku 1785, co przerywa jej działalność na prawie sto lat; odżywa bowiem w Niemczech, w roku 1896 i w Austrii, w roku 1922. Ciekawe szczegóły o tej sekcie i o jej walce z religią katolicką podaje niedawno zmarły wielki filozof włoski Michele Federico Sciacca.1
Według profesora Sciacca, jednym z iluminatów był Gotthold Ephraim Lessing (1729-81), dobrze znany w historii kultury jako jeden z głównych przedstawicieli Oświecenia (Aufklarung) w Niemczech. Otóż, Lessing rzucił hasło, iż nie należy troszczyć się o prawdę, gdyż, jego zdaniem, prawda przeszkadza w braterskim i spokojnym współżyciu. Jednym ze środków do walki z prawdą był dla niego teatr. Lessing był dramaturgiem i napisał wiele dzieł teatralnych, poświęconych właśnie walce z prawdą, jako „przesądem".
Iluminizm jest natchnieniem Oświecenia, które głównie odznacza się szerzeniem racjonalizmu w formie zorganizowanej i jednocześnie w wielu krajach, a więc, w Anglii, we Francji, w Niemczech, we Włoszech, w Polsce itd., oraz w Stanach Zjednoczonych. To wszystko dzieje się w przededniu Rewolucji Francuskiej, a do której wybuchu przyczynia się. Głównymi przedstawicielami Oświecenia (jako walki z religią chrześcijańską, a jeszcze bardziej jako wysiłku pozbawienia jej cech nadprzyrodzonych) są: Locke, Hume, Adam Smith, D'Alembert, Kant, Voltaire, Herder, Goethe, Pestalozzi itd. Jest to ściśle zorganizowana walka z prawdą przez przemilczanie jej we wszystkich dziedzinach kultury, a więc gardzi się prawdą metafizyczną, naukową, empiryczną, historyczną, socjologiczną, psychologiczną, antropologiczną, biologiczną itd. Ale kto świadomie gardzi prawdą, gardzi też i Chrystusem Panem, który przecież o sobie powiedział Ego sum Veritas (J 14, 6), a więc kto świadomie przemilcza jakąkolwiek prawdę, przemilcza Chrystusa Pana, który jest Prawdą absolutną, zamykając także człowiekowi drogę ku wolności, gdyż Chrystus Pan również powiedział: Veritas liberabit nos (J 8, 32), a więc tylko prawda jest drogą ku wolności.
Marks, jak wszyscy iluminaci, także odrzuca prawdę, a nawet przeczy możliwości jej istnienia, zwłaszcza prawdy metafizycznej, przyjmuje jedynie „prawdę chwilową", czyli to, co w danym momencie uchodzi za prawdziwe, ale co nie dochodzi nawet do poziomu tzw. „prawdy historycznej", a więc takiej, która może być stwierdzona na podstawie dokumentów. Za Marksem i za iluminatami idą dzisiejsi marksiści, zwłaszcza ci, co weszli do Kościoła, a przede wszystkim teologowie-marksiści i to głównie oni szerzą wewnątrz Kościoła zasadę przemilczania prawdy, zwłaszcza teologicznej, posługując się hasłem „zgody". A więc w imię zgody (reconcilatio), nie spierać się o dogmaty i zasady moralne, czyli że tę postawę walki z prawdą, a więc z Chrystusem Panem, ubiera się w pozory dobroci, a nawet miłości bliźniego: należy przemilczać prawdę, aby komuś nie sprawić przykrości.2
Tak konspiracja przeciwko prawdzie znajduje też poparcie w źle rozumianym ekumenizmie, gdyż rzekomo w imię jedności i zgody wysuwa się też hasło przemilczania prawdy. Często się słyszy: „nie mówmy o tym, co nas dzieli (dogmaty Wiary, treść Credo, zasady moralne), ale tylko o tym, co nas łączy". W ten sposób przemilcza się naukę Chrystusa Pana, a nawet przemilcza się Jego samego, gdyż On jest Prawdą i to jedyną, która jest drogą ku zbawieniu i ku Królestwu Bożemu. Chrystus zresztą nie tylko jest Prawdą, ale i Miłością, i Sprawiedliwością, i Najwyższym Dobrem Wspólnym (Bonum Commune), a więc jest zwornikiem tak społeczeństwa naturalnego, przyrodzonego, jak i nadprzyrodzonego, a więc Kościoła. On jest „kamieniem węgielnym", na którym jest zbudowany Kościół i bez którego nie można zbudować żadnego trwałego społeczeństwa ziemskiego. Przemilczanie Chrystusa jest przemilczaniem wszystkich wartości, a więc budowaniem na piasku, a nawet na próżni, bo przecież nam powiedział: „Beze mnie nic uczynić nie możecie". Wyrugowanie prawdy z życia ludzkiego z konieczności prowadzi do panowania kłamstwa, jest to więc urzeczywistnianie zasady marksowskiej rewolucji komunistycznej „alle Verhaltnisse umzuwerfen", odwrócić wszystkie stosunki, przewrócić wszystko do góry nogami, w miejsce Prawdy – Chrystusa Pana wprowadzić Kłamstwo – Szatana.
Służyć Prawdzie
Nil desperandum; wszystko powyżej omawiane było przez Chrystusa Pana przewidziane i zapowiedziane, nie powinno więc być dla nas zaskoczeniem. A dlaczego Bóg to dopuszcza? Najprawdopodobniej dla wypróbowania nas i naszej wierności wobec Chrystusa Pana i Jego nauki. Zresztą, od początku istnienia Kościoła tak było. Wystarczy czytać Dzieje Apostolskie i Listy apostołów, aby stwierdzić, iż już w pierwszym wieku Kościół był atakowany nie tylko z zewnątrz, przez prześladowania, ale i od wewnątrz, przez różne herezje, przez ambicje personalne, przez wpływy kultur i zwyczajów pogańskich itd. I tak jest przez niemal całą Historię Kościoła, a mimo to cudownie zachowuje się czysta i nieskażona nauka Chrystusa Pana i jest to najlepszym dowodem stałej obecności Ducha Świętego w Kościele.
Ale Duch Święty działa przez ludzi, przez tych chrześcijan, którzy są gotowi do ofiarnej walki w obronie Wiary, a więc do takiej postawy, za którą trzeba cierpieć. Należy więc słuchać wezwań Papieży, zwłaszcza tych z ostatnich dwóch stuleci. A te wezwania Namiestników Chrystusa Pana żądają od nas unikania wszelkich „nowinek" i szanowania tradycyjnej nauki Kościoła, a więc wierności dla „filozofii chrześcijańskiej" (philosophia perennis) i dla tradycyjnej teologii (Theologia perennis), gdyż obie służą prawdzie, czyli Chrystusowi Panu.
Uzbrojeni w tradycyjną filozofię chrześcijańską i w tradycyjną teologię Kościoła, śmiało i z pełnym poczuciem odpowiedzialności przed Bogiem, możemy wkraczać w progi XXI wieku, a więc w trzecie tysiąclecie Chrześcijaństwa.
1.) Zob. Jean Vallet de Goytisolo, Christianismo y mundo moderno segun el prof. Sciacca, Verbo (Madrid), vol. 201/202, s. 51.
2.) Ks. Piotr Skarga nie wpadł w tę zasadzkę, bo umiał odróżnić herezję od heretyka: „złe heretyctwo, ale ludzie dobrzy” i w ten sposób uratował oba przykazania: miłości bliźniego i miłości prawdy, atakując błąd, a nie błądzącego.


