Niech nas nie zwiodą slogany, że Kościół w sprawach ekonomii nie powinien się wypowiadać, a w życiu ekonomicznym ma chodzić wyłącznie o zysk.
Termin „ekonomia" (gr. oikoνoμia) oznaczał pierwotnie zasady efektywnego zarządzania gospodarstwem domowym. Sztuka zarządzania domem czy też ekonomia nie jest jedynie umiejętnością dotyczącą zarządzaniem pojedynczym gospodarstwem, jego pracą i zasobami materialnymi. W istocie gospodarstwa domowe nie są samowystarczalne, a dla zaspokojenia swych potrzeb muszą współdziałać z innymi oraz z szerszą społecznością. Wymiana między gospodarstwami domowymi stanowi podstawę działalności gospodarczej. Cała ekonomia, całe społeczeństwo muszą być oparte na wiecznym prawie, na konstytucji Chrystusa Króla. Dogmat o panowaniu Chrystusa nad wszystkimi społecznościami oznacza, że całe życie ludzkie musi być podporządkowane Jego królewskiej władzy.
Podobnie jak nie może być rozdziału pomiędzy Kościołem a państwem, nie może też być rozdziału pomiędzy Kościołem a ekonomią.
Niektórzy twierdzą, że sformułowanie „ekonomia katolicka" jest bezsensowne, ponieważ nie może być ekonomii „katolickiej", istnieje jedynie ekonomia. Ludzie wysuwający takie twierdzenie nie rozumieją, że działalność gospodarcza obejmuje ludzkie działania – inwestowanie, kupno, sprzedaż, pracę etc. – które posiadają implikacje moralne i z tego powodu podlegają prawu Chrystusowemu. Nie możemy jednak fragmentować naszego istnienia lub naszych działań. Nie możemy być katolikami w niedzielę oraz wypełniając nasze obowiązki religijne, a kimś innym od poniedziałku do piątku w miejscu naszej pracy. Twierdzenie, że działalność ekonomiczna nie podlega prawu moralnemu, oznaczałoby zaprzeczenie, iż jest ona działalnością ludzką.
Liberałowie ekonomiczni starają się często dyskredytować wypowiedzi Kościoła w kwestiach gospodarczych, twierdząc, ze ekonomia „jest jedynie nauką". Nawet gdyby ekonomia faktycznie była nauką, co nie jest prawdą, nie może ona sama odpowiadać na ważne pytania dotyczące tego, jak powinniśmy postępować. Jak pisał Leon XIII w swej encyklice Rerum novarum: „Podejmujemy to zagadnienie z pełną ufnością i świadomością, że do zabrania głosu mamy prawo". Pius XI powtórzył to twierdzenie z większą jeszcze mocą w encyklice Quadragesimo anno, pisząc: „Z prawa i obowiązku Naszego wykonujemy najwyższym autorytetem swoim urząd sędziowski w sprawach społecznych i gospodarczych", dodając:
W tych bowiem sprawach powierzony nam przez Boga skarb prawdy oraz wielce odpowiedzialne zadanie obwieszczenia całokształtu prawa moralnego, wykładania go i nalegania, aby je, czy się podoba, czy też nie podoba, przestrzegano, podaje [Kościół] bez zastrzeżeń najwyższemu Naszemu orzeczeniu i ustrój społeczny, i samo życie gospodarcze. (pkt 41)
Nie była to idea nowa. Papieże ci nie głosili nowej prawdy, ale jedynie przypominali ludziom, że było tak od zarania chrześcijaństwa. Historia Kościoła pełna jest przykładów rozstrzygania kwestii ekonomicznych przez sobory, orzeczenia papieskie, sądy kościelne oraz rozmaite synody. Już pierwszy sobór powszechny w Nicei ogłosił kanony w kwestii ekonomicznej, a mianowicie w kwestii lichwy. Archiwa papieskie pełne są dokumentów dotyczących takich zagadnień: od Naviganti – o pożyczkach morskich, poprzez In civitate – o sprzedaży kredytów, po Vix pervenit1, encykliki streszczającej nauczanie o lichwie.
Katolickie nauczanie dotyczące ekonomii nie jest nowe. Kościół nie stworzył doktryny społecznej i ekonomicznej dopiero w czasach współczesnych, aby uzupełnić swe nauczanie w kwestii moralności seksualnej. Doktryna głoszona przez Leona XIII i Piusa XI stanowi jedynie kontynuację długiej tradycji, sięgającej starożytnego świata przedchrześcijańskiego. Arystoteles uznawał ekonomię za poddyscyplinę polityki (będącej z kolei częścią etyki), którą chrześcijanie postrzegali później jako podporządkowaną teologii. Zasady przedstawione w Rerum novarum oraz kolejnych encyklikach społecznych stanowią część odwiecznego nauczania katolickiej tradycji intelektualnej. Leon XIII i Pius XI bez wątpienia stosowali to stałe nauczanie do nowych okoliczności (rozwoju bankowości, narodzin komunizmu, pojawienia się ruchów pracowniczych), jednak doktryna, na której się opierali, nie była bynajmniej nowa.
Jak uczy św. Tomasz, opierając się na Arystotelesie, ludzie działają zgodnie ze swymi celami. Wybieramy działania, które w świetle wszystkich istotnych faktów wydają się prowadzić do określonego celu. Niektóre cele są niekompletne – nie mogą one udoskonalić wszystkich aspektów natury człowieka. Niektóre są bardziej kompletne – obejmują więcej aspektów ludzkiej natury. Ostatecznym, czy też najbardziej kompletnym, celem człowieka jest wieczne zbawienie, wizja uszczęśliwiająca. Osiągając ten cel, natura człowieka uzyskuje pełną doskonałość. Poniżej tego doskonałego celu znajdują się inne konkretne cele, do których należy dążyć, aby osiągnąć cel doskonały.
Najwyższym celem naturalnym jest prowadzenie cnotliwego życia w cieszącym się pokojem społeczeństwie.
To z kolei wymaga osiągnięcia celu niekompletnego – posiadania umożliwiających owo życie środków materialnych. Aby poznać Boga, ukochać Go i Mu służyć oraz żyć dobrze z bliźnimi na tym świecie, a w konsekwencji osiągnąć swój cel ostateczny, wieczne szczęście w niebie, człowiek musi zaspokajać fizyczne potrzeby swej cielesnej natury.
Zaspokajanie ludzkich potrzeb doczesnych poprzez bogactwo jest więc jednym z celów, do których popycha człowieka jego natura, prawo naturalne. Nie możemy jednak zapominać, że cel ten jest jedynie pośredni, niekompletny. Bogactwo czy też zysk nie jest celem ostatecznym samym w sobie – stąd musi być traktowane jako środek. Musi być zatem ograniczone do zakresu, w jakim odpowiada ostatecznym naturalnym i nadprzyrodzonym celom człowieka.
Święty Tomasz uczy, że niesprawiedliwością ze strony sprzedającego jest pobieranie wyższych opłat dlatego, że kupujący pilnie potrzebuje jakiegoś dobra.
Każde ludzkie działanie i wszystkie środki muszą być ukierunkowane na ostateczne cele człowieka, które narzucają również ograniczenia.
Na przestrzeni ostatnich wieków ta prosta prawda była atakowana przez liberałów ekonomicznych. Nadszedł czas, aby prawda Chrystusa oraz prawo naturalne zajęły właściwe sobie miejsce w ekonomii. Jedynym pragnieniem człowieka, które może być moralnie nieograniczone, jest pragnienie Boga. Pragnienie bogactwa musi podlegać sprawiedliwym ograniczeniom, uwzględniającym zawsze Boga oraz Jego prawo.
1) Pełny tekst encykliki Benedykta XIV Vix pervenit opublikowaliśmy w MICHAELU nr 38, sierpień-wrzesień 2006
Brian M. McCall
tłumaczył Tomasz Maszczyk, za „The Angelus",
lipiec 2016
„Zawsze Wierni", nr 3, maj-czerwiec 2025


