Wraz z najnowszym rozwojem sztucznej inteligencji (AI) i faktem, że roboty są w stanie wykonywać większość ludzkich zadań, na rynku pracy wkrótce nastąpi poważny wstrząs. Miliony pracowników zostaną zastąpione przez roboty, które nie śpią ani nie jedzą, mogą pracować 24 godziny na dobę i wykonywać te zadania znacznie szybciej niż kiedykolwiek mogliby to zrobić ludzie.
To rodzi fundamentalne pytanie. Jeśli wszyscy ci bezrobotni pracownicy, zastąpieni przez AI, nie będą już otrzymywać wynagrodzenia, jakie będzie ich źródło dochodu?
Kilku liderów świata biznesu poruszyło tę kwestię. Podczas Festiwalu Idei w Aspen, który odbył się 27 czerwca 2025 r., prezes Ford Motor, Jim Farley, oświadczył, że AI „dosłownie zastąpi połowę wszystkich pracowników umysłowych w Stanach Zjednoczonych". Podobnie, Jensen Huang, prezes Nvidii – firmy najbardziej znanej z produkcji zaawansowanych mikroprocesorów, które napędzają najbardziej zaawansowane modele sztucznej inteligencji na świecie – oświadczył na swiatowej konferencji Instytutu Milkena 6 maja 2025 r.: „Każde miejsce pracy zostanie dotknięte [przez sztuczną inteligencję], i to natychmiast. To jest bezsprzeczne".
W rezultacie coraz więcej liderów biznesu i polityków sugeruje, że nadszedł czas na wprowadzenie jakiejś formy dochodu podstawowego lub gwarantowanego dochodu rocznego.
Niedawno Elon Musk, prezes Tesli, firmy produkującej humanoidalne roboty Optimus, oświadczył, że społeczeństwo ostatecznie nie będzie miało innego wyboru, jak tylko przyjąć wysoki, powszechny dochód podstawowy – nie tylko wystarczający na przetrwanie – dystrybuowany w formie czeków wystawianych przez rząd federalny.
Idea zapewnienia każdemu obywatelowi gwarantowanego dochodu stale zyskuje poparcie pod różnymi nazwami – powszechny dochód podstawowy, dochód obywatelski, dochód gwarantowany, zasiłek powszechny, dochód podstawowy i inne. Jednym z powodów jest rosnąca świadomość, że obecne programy socjalne są niewystarczające. Innym powodem jest to, że postęp technologiczny będzie nadal eliminował potrzebę pracy ludzkiej w coraz większej liczbie sektorów, pozbawiając tym samym wiele osób dochodu z pracy.
Już w 1930 roku ekonomista John Maynard Keynes napisał w książce „Ekonomiczne możliwości dla naszych wnuków":
„Jesteśmy dotknięci nową chorobą, o której niektórzy czytelnicy mogli jeszcze nie słyszeć, ale o której będą słyszeć bardzo często w nadchodzących latach – mianowicie bezrobociem technologicznym. Odnosi się to do bezrobocia spowodowanego faktem, że odkrywamy sposoby na zmniejszenie zapotrzebowania na pracę w szybszym tempie, niż jesteśmy w stanie znaleźć nowe możliwości dla tej pracy".
Podczas przymusowego zamknięcia niemal wszystkich miejsc pracy podczas lockdownów związanych z COVID-19, które rozpoczęły się w 2020 roku, wiele rządów wprowadziło fundusze na pomoc dla osób, które straciły zarobki, a także dla firm zagrożonych bankructwem. Oczywiście, te środki kosztowały miliardy dolarów i spowodowały wzrost długu publicznego do bezprecedensowego poziomu.
Wszyscy zgadzali się, że pomimo tego ogromnego wzrostu zadłużenia, rządy nie miały alternatywy, ponieważ ludzie nie mogli po prostu zostać pozostawieni na pastwę losu. Jednak wszystkie programy podlegały różnym zasadom kwalifikacji, w wyniku czego wiele osób zostało pominiętych i otrzymało niewielką lub żadną pomoc lub musiało czekać kilka tygodni na jakąkolwiek pomoc. Co więcej, programy te były uciążliwe w zarządzaniu, wymagały szeroko zakrojonych śledztw i rozbudowanej biurokracji.
W Kanadzie wiele osób publicznych – w tym dziennikarzy i polityków – sugerowało, aby rząd federalny wprowadził jakąś formę dochodu podstawowego lub gwarantowanego dochodu rocznego. Na przykład 21 kwietnia 2020 roku pięćdziesięciu senatorów – blisko połowa członków kanadyjskiego Senatu – wysłało list do ówczesnego premiera Justina Trudeau, wzywając go do wprowadzenia programu dochodu podstawowego, aby zapobiec „brakowi niezbędnej pomocy lub uwagi ze strony systemu" wobec większej liczby Kanadyjczyków i stworzyć „pozytywne dziedzictwo dla wszystkich Kanadyjczyków".
Według Kanadyjskiej Sieci Dochodu Podstawowego, każdy dorosły w Kanadzie powinien otrzymywać 22 000 dolarów rocznie.
W kwietniu 2020 roku, w liście dotyczącym pandemii, katoliccy biskupi Quebecu zaproponowali „stałe ustanowienie gwarantowanego dochodu minimalnego dla wszystkich obywateli". Poparcie dla tego pomysłu pochodziło również z najwyższego szczebla Kościoła. W liście skierowanym do ruchów społecznych w Niedzielę Wielkanocną, 12 kwietnia 2020 roku, papież Franciszek napisał:
„Być może nadszedł czas, aby rozważyć powszechną pensję podstawową, która uznawałaby i honorowała szlachetne i niezbędne zadania, które wykonujecie". (List został napisany po hiszpańsku, a papież użył określenia salario universal, które odpowiada angielskiemu dochodowi podstawowemu).
Najnowszym i najbardziej konkretnym wydarzeniem w tej kwestii w Kanadzie było wniesienie do Senatu 28 maja 2025 r. projektu ustawy S-206 przez niezależnego senatora Kima Pate. Ustawa „wymaga od Ministra Finansów opracowania krajowych ram zapewniających każdej osobie powyżej 17. roku życia w Kanadzie dostęp do odpowiedniego dochodu podstawowego" i precyzuje, że „udział w rynku pracy lub programie szkoleniowym nie będzie warunkiem kwalifikowalności". Jednakże od przekazania do komisji 6 listopada 2025 r. projekt ustawy nie był dalej debatowany w Senacie. W związku z tym pozostaje on nadal prawnie aktywny, ale uśpiony w komisjach, bez znaczącej aktywności. (Rządząca Partia Liberalna nie uznała go za priorytet, podczas gdy Partia Postępowo-Konserwatywna jest mu przeciwna).
Jak widać, pomysł jest dyskutowany, ale pozostaje jedno fundamentalne pytanie: Jak powinien być finansowany ten dochód podstawowy? Czy kraj będzie musiał zaciągać jeszcze więcej długu? Innym problemem jest to, że taki dochód mógłby być ostatecznie wypłacany w formie Cyfrowej Waluty Banku Centralnego (CBDC), z zastrzeżeniem licznych warunków regulujących sposób, w jaki pieniądze mogą być wydawane, zwiększając w ten sposób kontrolę rządu nad ludnością.
Rozwiązanie: Dywidenda Społeczna
Jak widzieliśmy, nie zaproponowano żadnego realnego rozwiązania finansowania systemu dochodu podstawowego poza zwiększeniem długu publicznego lub opodatkowaniem bogatych. Stali czytelnicy NICHAELA wiedzą, że Clifford Hugh Douglas i Louis Even zaproponowali znacznie skuteczniejsze rozwiązanie: Dywidendę Społeczną, która nie wymagałaby ani wyższych podatków, ani dodatkowego długu publicznego.
Dywidenda to kwota pieniędzy wypłacana co miesiąc każdemu obywatelowi, bez żadnych warunków, niezależnie od dochodów lub statusu zatrudnienia. Uznaje ona każdego obywatela za współspadkobiercę zasobów naturalnych kraju i skumulowanych korzyści postępu – to znaczy wszystkich wynalazków opracowanych na przestrzeni wieków – które Douglas nazwał dziedzictwem kulturowym. Dywidenda byłaby finansowana z nowo utworzonych, nieoprocentowanych pieniędzy emitowanych przez Narodowe Biuro Kredytowe, lub bank centralny kraju.
Jednak dywidenda ma sens tylko wtedy, gdy jest wdrażana łącznie z dwoma pozostałymi zasadami Kredytu Społecznego Douglasa:
1. Nowe pieniądze należą do społeczeństwa, a nie do prywatnych korporacji (banków komercyjnych), i powinny być emitowane przez instytucję publiczną ustanowioną przez państwo – Narodowe Biuro Kredytowe. W rzeczywistości pieniądz czerpie swoją wartość ze zdolności produkcyjnych kraju, czyli z jego zasobów naturalnych i pracowników, którzy chcą i są w stanie rozwijać te zasoby.
2. Drugą zasadą Kredytu Społecznego Douglasa jest dyskonto skompensowane – dyskonto stosowane do cen detalicznych i zwracane kupcowi detalicznemu – w celu zapobiegania wzrostom cen, a tym samym eliminowania inflacji.
Po co dawać każdemu dochód i dlaczego nazywać to dywidendą?
Kiedy mówimy o kimś otrzymującym dywidendy, zwykle myślimy o akcjonariuszu otrzymującym udział w zyskach spółki. Jednak równie prawdziwe jest to, że każdy obywatel, każdy członek społeczeństwa, jest współwłaścicielem ogromnego i wysoce produktywnego kapitału realnego.
Ustalono już, że pieniądz, czyli kredyt finansowy, należy do społeczeństwa jako całości w momencie jego powstania. Należy do społeczeństwa, ponieważ opiera się na kredycie realnym – zdolności produkcyjnej narodu. Ta zdolność produkcyjna z pewnością zależy częściowo od pracy i umiejętności tych, którzy bezpośrednio uczestniczą w produkcji. Ale w jeszcze większym stopniu, i coraz bardziej, opiera się na innych czynnikach, które należą do wszystkich.
Po pierwsze, istnieją zasoby naturalne, które nie są produktem żadnego człowieka. Są darem od Boga, dobrowolnie danym dla dobra wszystkich. Następnie są wszystkie wynalazki, które zostały dokonane, ulepszone i przekazywane z pokolenia na pokolenie. Dziś ta nagromadzona wiedza stanowi najważniejszy czynnik produkcji. Nikt nie może rościć sobie prawa do większej własności niż ktokolwiek inny w tym postępie, ponieważ jest on owocem niezliczonych pokoleń.
Oczywiście, ludzie są dziś potrzebni, aby wykorzystać to dziedzictwo i zasługują na wynagrodzenie za to. Otrzymują to wynagrodzenie w formie płac, pensji i innych form zarobkow. Podobnie, inwestor, który nie pracuje osobiście w firmie, w którą zainwestował, nadal ma prawo do udziału w zyskach z tytułu zainwestowanego kapitału.
W rzeczywistości największym kapitałem realnym we współczesnej produkcji jest ogromna akumulacja odkryć i wynalazków, która pozwala nam wytwarzać więcej dóbr przy mniejszym niż kiedykolwiek wcześniej nakładzie pracy ludzkiej. Ponieważ każda żyjąca osoba jest równym współspadkobiercą tego stale rosnącego kapitału, każdy ma prawo do udziału w owocach produkcji.
Osoba zatrudniona będzie miała prawo zarówno do wynagrodzenia, jak i do Dywidendy. Osoba bezrobotna nie będzie miała wynagrodzenia, ale nadal będzie miała prawo do Dywidendy. Nazywamy to Dywidendą Społeczną, ponieważ jest to dochód uzyskiwany z kapitału społecznego.
Karol Marks twierdził, że praca (proletariat) tworzy całe bogactwo. Adam Smith argumentował, że kapitalista (osoba inwestująca pieniądze w przedsiębiorstwo) również zasługuje na swój udział. Obaj jednak przeoczyli to, co Douglas nazwał dziedzictwem kulturowym – ogromnym dziedzictwem zasobów naturalnych i nagromadzonych wynalazków – które dziś stanowi ponad 90% narodowej zdolności produkcyjnej.
Rzeczywiście, mówiąc o ubogich, całkowicie trafne jest określenie ich mianem wydziedziczonych, ponieważ to oni zostali pozbawieni dziedzictwa, które im się prawnie należy.
Dywidenda Kredytu Społecznego opiera się zatem na dwóch rzeczywistościach: naszym dziedzictwie zasobów naturalnych i naszym dziedzictwie wynalazków stworzonych przez poprzednie pokolenia.
Tak napisał papież Jan Paweł II w swojej encyklice Laborem exercens (O pracy ludzkiej, nr 13) z 1981 roku:
„Człowiek, pracując przy jakimkolwiek warsztacie, czy stosunkowo pierwotnym, czy też na wskroś nowoczesnym, łatwo może zdać sobie sprawę z tego, że pracą swoją wchodzi w podwójne dziedzictwo — mianowicie w dziedzictwo tego, co jest dane wszystkim ludziom w zasobach natury, oraz tego, co inni przed nim już wypracowali na gruncie tych zasobów, przede wszystkim rozwijając technikę, czyli kształtując zespół coraz doskonalszych narzędzi pracy: człowiek pracując, wchodzi zarazem w ich pracę (por. J 4, 38)".
Wypełnienie luki w sile nabywczej
Kolejnym powodem wypłaty dywidendy każdemu obywatelowi jest matematyka: obecny system finansowy powoduje chroniczny niedobór siły nabywczej.
Zawsze, gdy produkcja jest finansowana, produkcja podąża za finansami. A kiedy produkcja ma miejsce, dystrybuuje pieniądze użyte do jej sfinansowania. Te pieniądze – wypłacane w postaci płac, zysków i dywidend przemysłowych – stają się siłą nabywczą dla tych, którzy je otrzymują. Należy jednak zrozumieć dwa fakty:
Po pierwsze, przemysł nigdy nie dystrybuuje siły nabywczej w takim samym tempie, w jakim kształtuje ceny.
Po drugie, produkcja nie dystrybuuje siły nabywczej wszystkim. Dystrybuuje dochody tylko tym, których zatrudnia.
Nawet gdyby banki nie pobierały żadnych odsetek od pożyczanych pieniędzy, nadal występowałby niedobór siły nabywczej, ponieważ dystrybuowane płace nigdy nie mogą kupić całej produkcji, której ceny obejmują wiele innych kosztów poza płacami.
Niektórzy ekonomiści twierdzą, że produkcja automatycznie generuje wystarczającą siłę nabywczą, aby kupić wszystko, co zostanie wyprodukowane. (Prawo Saya). Jednak fakty dowodzą czegoś innego.
Szkocki inżynier Clifford Hugh Douglas jako pierwszy naukowo wykazał ten chroniczny niedobór siły nabywczej i zaproponował praktyczne rozwiązanie znane jako Kredyt Społeczny. Douglas wyjaśnił ten niedobór za pomocą tego, co nazwał Twierdzeniem A + B.
„A" nie może kupić „A + B"
Producent musi wliczyć wszystkie koszty produkcji do ceny sprzedaży swoich produktów, jeśli chce utrzymać działalność. Płace wypłacane pracownikom – które Douglas nazwał „płatnościami A" – stanowią tylko część całkowitych kosztów produkcji.
Producent musi również wliczyć wiele innych kosztów, które nie są rozdzielane jako płace, takich jak płatności za surowce, podatki, opłaty bankowe, konserwacja, wymiana maszyn itp. Douglas nazwał te koszty „płatnościami B".
Cena sprzedaży produktu musi zatem obejmować zarówno płace (A), jak i wszystkie dodatkowe koszty (B). Cena sprzedaży wynosi zatem A + B. Oczywiste jest zatem, że A nie może kupić A + B. Rozdysponowane płace (A) nigdy nie mogą kupić całkowitej wartości produkcji (A + B). W konsekwencji w naszym obecnym systemie finansowym występuje chroniczny niedobór siły nabywczej.
Kiedy gotowy produkt jest oferowany do sprzedaży, ma on ustaloną cenę. Jednak część pieniędzy uwzględnionych w tej cenie mogła zostać rozdysponowana sześć miesięcy, rok, a nawet kilka lat wcześniej. Inna część nie zostanie rozdysponowana, dopóki produkt nie zostanie sprzedany, a sprzedawca nie wyda zysku. Jeszcze inna część może nie zostać rozdysponowana przez dziesięć lat, aż maszyny, których amortyzacja została uwzględniona w dzisiejszych cenach, zostaną ostatecznie wymienione na nowe.
Są też ludzie, którzy otrzymują pieniądze, ale oszczędzają je, zamiast wydawać. Te pieniądze znajdują odzwierciedlenie w cenach, ale nie są już dostępne jako siła nabywcza. dla tych, którzy muszą kupić towary. Spłata kredytów bankowych i obecny system podatkowy dodatkowo poszerzają różnicę między cenami a siłą nabywczą.
Niektórzy mogą protestować, że przedsiębiorstwa otrzymujące „płatności B" – te dostarczające surowce, maszyny i inne nakłady – również płacą swoim pracownikom, tak że część płatności B ostatecznie staje się płatnościami A.
Nie unieważnia to tego, co właśnie wyjaśniono. Płace te są po prostu wypłacane na innym etapie procesu produkcji i również stają się częścią ceny innego produktu, którego cena sprzedaży będzie ponownie wynosić A + B. Różnica zatem nadal istnieje.
Nawet jeśli płace zostaną podniesione w celu dogonienia cen, te wyższe płace automatycznie staną się częścią kosztów produkcji i w związku z tym zostaną odzwierciedlone w wyższych cenach. Nic nie jest rozwiązane.
Aby konsumenci mogli kupić całą produkcję kraju, muszą otrzymywać dodatkowy dochód poza płacami, co najmniej równy B. Taka jest właśnie rola Dywidendy Kredytu Społecznego, wypłacanej każdemu obywatelowi kraju co miesiąc.
Podkreślmy raz jeszcze, że dywidenda byłaby finansowana z nowych pieniędzy tworzonych przez naród, a nie z pieniędzy podatników, ponieważ podatki jedynie redystrybuują dochody, które już pochodzą z płac.
Postęp technologiczny zastępuje potrzebę pracy ludzkiej
Kolejną poważną wadą obecnego systemu finansowego jest to, że produkcja rozdziela siłę nabywczą tylko tym, których zatrudnia. Jednak im większą rolę odgrywają maszyny, tym mniejsza jest rola pracy ludzkiej. Produkcja stale rośnie, podczas gdy ilość wymaganej pracy stale maleje.
Pojawia się zatem konflikt między postępem technologicznym, który zmniejsza zapotrzebowanie na pracę ludzką, a systemem finansowym, który rozdziela siłę nabywczą wyłącznie poprzez zatrudnienie odpłatne.
A przecież każdy ma prawo do życia. Każdy ma prawo do środków niezbędnych do życia. Dobra ziemi zostały stworzone dla wszystkich ludzi, nie tylko dla tych, którzy akurat mają zatrudnienie odpłatne.
Dlatego Kredyt Społeczny Douglasa osiągnąłby to, czego nie udaje się dokonać obecnemu systemowi. Bez eliminowania wynagrodzenia za pracę, zapewniłby on każdemu obywatelowi stały dochód zwany Dywidendą Społeczną – dochód powiązany z osobą, a nie z zatrudnieniem.
Dzisiaj problemem nie jest niedobór produkcji. Problemem jest niepowodzenie w dystrybucji. Potrzebna jest zatem sprawiedliwość dystrybucyjna, osiągana poprzez dystrybucję Dywidendy. Papież Benedykt XVI napisał w encyklice Caritas in veritate:
„Nauka społeczna Kościoła zawsze niestrudzenie podkreślała znaczenie sprawiedliwości rozdzielczej oraz sprawiedliwości społecznej dla gospodarki rynkowej" (nr 35)... W życiu ekonomicznym niewątpliwie potrzebny jest kontrakt, który reguluje stosunki wymiany między równoważnymi wartościami. Potrzebuje jednak również sprawiedliwych praw oraz form podziału dochodu kierowanych przez politykę, a także dzieł odzwierciedlających ducha daru" (nr 37).
W Caritas in veritate Benedykt XVI kładzie duży nacisk na ekonomię daru, na bezinteresowność zarówno w relacjach osobistych, jak i instytucjonalnych. Nie wszystko można zmierzyć płacami. Wiele dobra czyni się na przykład poprzez wolontariat.
W systemie Kredytu Społecznego, gdzie każdy obywatel cieszy się bezpieczeństwem ekonomicznym dzięki Dywidendzie Społecznej, w naturalny sposób kwitłaby wzajemna pomoc i wolontariat.
Sam Bóg nieustannie obdarowuje ludzkość darami poprzez obfitość zasobów naturalnych i żywności, którą zapewnia. Dywidenda Społeczna po prostu odzwierciedlałaby tę boską hojność i te hojnie udzielone dary Boże. W takim stopniu, w jakim produkcja może obejść pracę ludzką, siła nabywcza reprezentowana przez pieniądz musi dotrzeć do konsumentów innym kanałem niż płace.
Zastąpienie pracy ludzkiej maszynami w produkcji powinno być błogosławieństwem. Powinno uwalniać ludzi od trosk czysto materialnych i pozwalać im poświęcić się innym ludzkim zajęciom wykraczającym poza samo zarabianie na życie. Jeśli natomiast automatyzacja staje się źródłem niepokoju i deprywacji, to po prostu dlatego, że odmawiamy dostosowania systemu finansowego do postępu technologicznego. Upieramy się przy ograniczeniu dochodów wyłącznie do płatnej pracy.
Czy zatem technologia jest złem? Czy powinniśmy się buntować i niszczyć każdą maszynę, bo odbiera nam pracę? Z pewnością nie. Jeśli maszyna może wykonać zadanie, tym lepiej. Pozwala ludziom poświęcić swój wolny czas na inne zajęcia – aktywności, które swobodnie wybierają i które naprawdę lubią.
Ale jest to możliwe tylko wtedy, gdy otrzymają dochód, który zastąpi im zarobki utracone, gdy maszyny i roboty przejmą ich pracę. W przeciwnym razie maszyna, która powinna być sojusznikiem ludzkości, staje się jej wrogiem, pozbawiając ludzi dochodów i uniemożliwiając im życie.
Ale jeśli człowiek nie będzie już zatrudniony, co zrobi ze swoim wolnym czasem? Poświęci go na wolnie wybrane zajęcia. To właśnie w czasie wolnym możemy prawdziwie rozwijać naszą osobowość i pielęgnować talenty, które dał nam Bóg, dobrze je wykorzystując.
Co więcej, to właśnie w czasie wolnym mężczyźni i kobiety mogą wypełniać swoje obowiązki rodzinne, religijne i społeczne: wychowywać dzieci, praktykować wiarę (aby poznać, kochać i służyć Bogu) oraz pomagać bliźnim. Wychowywanie dzieci to najważniejsza praca na świecie. A jednak, ponieważ matka, która pozostaje w domu, by opiekować się dziećmi, nie otrzymuje wynagrodzenia, społeczeństwo często uważa, że nic nie robi – że nie pracuje!
Uwolnienie się od konieczności pracy jedynie po to, by zaspokoić potrzeby życiowe, nie oznacza lenistwa. Oznacza to po prostu, że jednostki będą w końcu miały swobodę wyboru zajęć, które je naprawdę interesują. W systemie Kredytu Społecznego nastąpiłby rozkwit działalności twórczej. Wiele z największych wynalazków i arcydzieł sztuki ludzkości powstało w okresach wolnego czasu.
Jak napisał C. H. Douglas: „Większość ludzi woli być zatrudniona, ale przy tym, co lubią, niż przy tym, czego nie lubią. Propozycje Kredytu Społecznego w żadnym wypadku nie mają na celu stworzenia narodu próżniaków… Kredyt Społeczny pozwoliłby ludziom zajmować się tymi pracami, do których się nadają. Praca, którą wykonujesz dobrze, to praca, którą lubisz, a praca, którą lubisz, to praca, którą wykonujesz dobrze".
Kontynuujmy edukację społeczeństwa na rzecz dochodu podstawowego finansowanego bez podatków przez bank centralny naszego kraju.


