Twórca bazyliki Sagrada Família w Barcelonie

10 czerwca 2026 roku, podczas podróży apostolskiej do Hiszpanii, papież Leon XIV udał się do Barcelony, aby odprawić mszę świętą w bazylice Sagrada Família (Świętej Rodziny) i poświęcić Wieżę Chrystusa, ukończoną zaledwie kilka tygodni wcześniej, która uczyniła kościół najwyższym budynkiem sakralnym na świecie.

Przed uroczystością papież Leon XIV zszedł do krypty bazyliki, aby pomodlić się przy grobie jej architekta, Antoniego Gaudiego, który zmarł dokładnie sto lat wcześniej, 10 czerwca 1926 roku.

Gaudi, głęboko pobożny katolik i mistyk, z wiekiem stawał się coraz bardziej ascetyczny, praktykując post i modlitwę, codziennie modląc się na Różańcu i uczestnicząc każdego dnia we mszy świętej. Ostatnie lata życia poświęcił całkowicie budowie Sagrada Família, odmawiając przyjęcia jakiegokolwiek wynagrodzenia za swoją pracę. Przejąwszy odpowiedzialność za projekt w 1883 roku, w wieku 31 lat, poświęcił mu ostatnie 43 lata życia, nigdy nie przyjmując wynagrodzenia.

7 czerwca 1926 roku został potrącony przez tramwaj. Zmarł trzy dni później, nierozpoznany przez przechodniów, którzy wzięli go za żebraka. W chwili jego śmierci ukończono jedynie fasadę Narodzenia Pańskiego i kryptę. Wiedząc, że budowa świątyni będzie  trwała dłużej niż jego życie, znakomicie zauważył:

„Mój Klient się nie spieszy", mając na myśli samego Boga.

Dyrektor szkoły architektury, w której studiował  Gaudi - błyskotliwy, lecz niekonwencjonalny student - oświadczył na zakończenie jego studiów:

„Wręczyliśmy ten dyplom albo szaleńcowi, albo geniuszowi. Czas pokaże".

Czas dowiódł, że Antoni Gaudí rzeczywiście był geniuszem. Wypracował unikalny styl architektoniczny, inspirowany różnymi tradycjami, ale przede wszystkim pragnieniem oddania piękna natury w swoich budowlach.

Jego znakiem rozpoznawczym był brak linii prostych.

Gaudi czerpał inspirację z drzew, kości, muszli i stalaktytów, aby projektować samonośne konstrukcje, które nie wymagają ani przypór, ani zewnętrznych podpór – tak jak drzewo stoi stabilnie na swoim miejscu.

Dlatego 52 kolumny Sagrada Família – symbolizujące 52 tygodnie roku – mają kształt drzew, rozgałęziających się u góry w konary i liście, które tworzą sklepiony sufit.

W 2017 roku papież Franciszek ogłosił Antoniego Gaudiego Sługą Bożym.

Św. Jan Paweł II został pierwszym papieżem, który odwiedził Sagrada Família 7 listopada 1982 roku, podczas obchodów stulecia położenia kamienia węgielnego.

Papież Benedykt XVI został drugim papieżem, który odwiedził bazylikę, oficjalnie ją konsekrując 7 listopada 2010 roku.

Wreszcie, 10 czerwca 2026 roku, papież Leon XIV został trzecim papieżem, który odwiedził ten niezwykły kościół.

Poniżej publikujemy zarys biografii Antoniego Gaudiego, pierwotnie opublikowany w styczniowym biuletynie duchowym Opactwa św. Józefa w Clairval we Francji (www.clairval.com) z 2011 roku.

Dom Antoine Marie, O.S.B.

Kościół jest jedyną rzeczą godną reprezentowania duszy narodu, ponieważ religia jest najszlachetniejszym aspektem człowieka" – powiedział Antoni Gaudí, architekt Bazyliki Świętej Rodziny w Barcelonie. Podczas jej poświęcenia 7 listopada 2010 roku papież Benedykt XVI zauważył: „W czasach, gdy człowiek twierdzi, że potrafi żyć odwracając się od Boga, jakby nie miał Mu już nic do powiedzenia, konsekracja tego kościoła Sagrada Familia jest wydarzeniem o wielkim znaczeniu. Swoim dziełem Gaudí pokazuje nam, że Bóg jest prawdziwą miarą człowieka; że sekret prawdziwej oryginalności tkwi, jak sam powiedział, w powrocie do początku, którym jest Bóg. Gaudí, otwierając swój umysł na Boga, był w stanie stworzyć w tym mieście przestrzeń piękna, wiary i nadziei, która prowadzi do spotkania z Tym, który jest prawdą i samym pięknem".

Antoni Gaudi urodził się 25 czerwca 1852 roku w Reus, w prowincji Tarragona w Hiszpanii, jako piąte dziecko Francesca Gaudiego Serry i Antonii Cornet Bertran. Poznał smutek przedwczesnej śmierci wszystkich swoich braci i sióstr. Ta seria zgonów najprawdopodobniej tłumaczy poważny temperament Gaudiego. Ze strony ojca, Antoni pochodził ze starej rodziny kotlarzy. Widok obróbki miedzi w warsztacie ojca dał młodemu Antoniemu nawyk „myślenia w trzech wymiarach". Od dzieciństwa Antoni cierpiał na reumatyzm, który nigdy go nie opuścił. Choroba ta zmuszała go do przebywania przez długie okresy w samotności małej posiadłości jego rodziny w Riudoms, niedaleko Reus. Tam jego oczy uchwyciły śródziemnomorskie światło i najczystsze obrazy skał, roślin i zwierząt; zawsze podziwiał naturę jako wspaniałą nauczycielkę. W szkole Antoni nie był szczególnie dobrym uczniem, ale otrzymał solidną formację religijną od pijarów, zakonu założonego przez św. Józefa Kalasancjusza.

Jedyny cel: poszukiwanie piękna

W roku akademickim 1868/69 młody człowiek przeniósł się do Barcelony, aby studiować w Wyższej Szkole Technicznej Architektury. Opłacał studia, pracując dla cenionych inżynierów i architektów. Uczęszczał również na zajęcia z filozofii, estetyki i historii na uniwersytecie i interesował się światem kultury. W jego oczach sztuka powinna szukać inspiracji w prawach i wzorcach obserwowanych w naturze, dziele Stwórcy, w którym jaśnieją Prawda i Piękno. To poszukiwanie piękna stało się jedynym celem jego życia. Uzyskał dyplom z architektury w 1878 roku.

Podczas pracy nad budową spółdzielni poznał kobietę, która uczyła dzieci robotników. Spędzali ze sobą długie chwile na rozmowach. Po długich wahaniach Antoni w końcu zdecydował się poprosić ją o rękę, ale młoda kobieta z żalem wyznała, że już się zaręczyła. Młody mężczyzna postanowił wówczas poświęcić się Bogu ciałem i duszą, żyjąc w celibacie. Opiekował się ojcem w jego długiej starości, a także chorą i osieroconą siostrzenicą.

Na Światową Wystawę w Paryżu w 1878 roku Antoni zaprojektował oryginalną witrynę sklepową dla producenta luksusowych rękawiczek. Kiedy hrabia Eusebi de Güell, człowiek o wielkiej kulturze i jeden z najbogatszych ludzi w Barcelonie, dowiedział się, że to arcydzieło powstało w jego mieście, zapytał o tożsamość jego twórcy. W ten sposób narodziła się nierozerwalna przyjaźń między oboma mężczyznami.

Hrabia natychmiast zlecił artyście zaprojektowanie kilku mebli, a następnie kilku budynków, w tym niezwykłego Parku Güell. Antoni zaprzyjaźnił się również z biskupem Josepem Torrasem i Bagesem, biskupem Vic, którego proces beatyfikacyjny został wszczęty, oraz z biskupami Majorki i Astorgi, a także z wieloma księżmi. Dzięki przyjaźni z tymi duchownymi zyskał głębokie zrozumienie zarówno ducha liturgii, jak i katolickiej nauki społecznej. Od dzieciństwa Gaudí był wrażliwy na problemy społeczne swojej epoki, zwłaszcza na warunki życia klasy robotniczej. Wcześnie zdał sobie sprawę, że głębokich sprzeczności społecznych jego czasów nie da się rozwiązać za pomocą materialistycznych utopii, lecz jedynie poprzez wcielanie w życie chrześcijańskiej nauki społecznej. 

Gaudí nigdy nie napisał książki, choć pozostawił po sobie wiele notatek na temat architektury i sztuki dekoracyjnej. Niemniej można powiedzieć, że był jednym z najlepszych pisarzy w historii – nie na papierze, lecz w kamieniu. Nigdy nie wygłaszał wykładów, ale często komentował swoją bazylikę Sagrada Familia odwiedzającym ją, dzieląc się z kolegami i uczniami przemyśleniami pełnymi ludzkiej i chrześcijańskiej mądrości. Zafascynowany estetyką, zgłębiał zagadkę piękna i zrozumiał, że to dzięki Pięknu (czyli samemu Bogu) piękne rzeczy są piękne. Uważał, że „piękno jest blaskiem prawdy. Bez prawdy nie ma sztuki. Każdego pociąga blask – dlatego sztuka jest uniwersalna".

W homilii z 7 listopada 2010 roku papież Benedykt XVI zauważył: „Piękno jest bowiem jedną z największych potrzeb ludzkości; korzeniem, z którego wyrastają gałęzie naszego pokoju i owoce naszej nadziei. Piękno objawia również Boga, ponieważ, podobnie jak On, prawdziwie piękne dzieło jest czystym darem; zaprasza do wolności i wyzwala człowieka z egoizmu". 

Przebudzenie serc

Dziewiętnasty wiek był dla Hiszpanii wiekiem głębokich wstrząsów społecznych. Panował antyklerykalny szał, a Kościół był prześladowany. Joseph Bocabella, księgarz, który żywił wielkie nabożeństwo do świętego Józefa, otrzymał natchnienie, aby wznieść świątynię poświęconą Świętej Rodzinie z Nazaretu. Pragnął dać mocne świadectwo miłości Boga i Jego Wcielonego Syna Jezusa, jako zadośćuczynienie za grzechy ludzi swojego stulecia. Zaczął zbierać datki. Gdy zaczął zbierać fundusze, liczna grupa chrześcijan przyłączyła się „aby obudzić uśpione, letnie serca, pomnożyć wiarę i rozpalić miłość, aby Pan zmiłował się nad krajem". Budowa rozpoczęła się natychmiast, ale wkrótce między Bocabellą a jego architektem pojawiła się poważna różnica zdań, a architekt porzucił projekt. Pewnej nocy ciotka Bocabelli miała sen – zobaczyła architekta, który miał stworzyć Świętą Rodzinę, wyłaniającą się z ziemi. To był młody mężczyzna o niebieskich oczach. Nie przywiązując wagi do tego snu, Joseph udał się do firmy architektonicznej. Otworzywszy drzwi, stanął twarzą w twarz z młodym mężczyzną, którego niebieskie oczy wywołały u niego dreszcz – bo przecież w Katalonii niebieskie oczy są rzadkością. Ten młody architekt nazywał się Gaudí. Choć Bocabella skłaniał się ku surowemu klasycyzmowi, bez wahania poparł wznioślejsze idee Gaudíego.

Przekonany, że bez poświęceń nie da się osiągnąć sukcesu, Antoni Gaudí porzucił łatwe życie, którym cieszył się jako młody architekt o wielkim prestiżu. Zintensyfikował modlitwę i przyjął surowy ascetyzm. „Ta Świątynia jest świątynią pokuty" – wyjaśniał – „co oznacza, że żywi się ofiarami". Podczas Wielkiego Postu w 1894 roku pościł tak surowo, że znalazł się na granicy wyczerpania i śmierci. Jego przyjaciel, biskup Torras i Bages, musiał interweniować, aby nakłonić go do zjedzenia czegoś. „Życie to miłość, a miłość to poświęcenie" – podkreślał Antoni. „Jeśli w domu panuje witalność, to dlatego, że ktoś się poświęca. Czasem jest to sługa". Wielka miłość do Boga i bliźniego, która przepełniała Antoniego, miała swoje korzenie w miłości do Krzyża. Gaudi wieńczył swoje dzieła, zarówno świeckie, jak i religijne, czteroramiennym Krzyżem, na którym często widniał akronim Świętej Rodziny: „JMJ" (Jezus, Maryja, Józef).

Dla wszystkich jest miejsce

 Gaudi zaprojektował kościół Świętej Rodziny jako syntezę doktryny katolickiej. Miał on przedstawiać Stworzenie świata, dzieło człowieka na ziemi, przejście z królestwa ciemności do Królestwa Światła, tajemnice życia Chrystusa, siedem sakramentów, siedem darów Ducha Świętego, błogosławieństwa, śmierć, czyściec, Sąd Ostateczny, Piekło i Niebo. Ta „katedra", o długości około 100 metrów, miała być zbudowana na planie krzyża łacińskiego, z pięcioma nawami i trzema fasadami. Nawy miały być rozdzielone skośnymi kolumnami, tworzącymi łuk paraboliczny. Wszystkie podpory miały zbiegać się ku środkowi, aby zapewnić budowli stabilność. Gaudí opracował tę innowacyjną technikę, aby osiemnaście zaprojektowanych przez niego wież, o wysokości około 110 metrów, mogło wytrzymać zarówno silne wiatry, jak i ruchy sejsmiczne. Dzieło Gaudíego miało być otwarte dla wszystkich: „Portal musi być wystarczająco duży" – wyjaśniał – „nie dla pojedynczego człowieka, ale dla całej ludzkości, ponieważ wszyscy mają miejsce w sercu swojego Stwórcy". 

„Gaudi" – zauważa Benedykt XVI – „pragnął zjednoczyć inspirację, która przyszła do niego z trzech ksiąg, którymi karmił się jako człowiek, jako wierzący i jako architekt: księgi natury, księgi Pisma Świętego i księgi liturgii. W ten sposób połączył rzeczywistość świata z historią zbawienia, opowiedzianą w Biblii i uobecnioną w liturgii. Uczynił kamienie, drzewa i ludzkie życie częścią kościoła, aby całe stworzenie mogło się zjednoczyć w chwale Boga, ale jednocześnie wyniósł święte obrazy na zewnątrz, aby przedstawić ludziom tajemnicę Boga objawioną w narodzeniu, męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. W ten sposób znakomicie przyczynił się do zbudowania naszej ludzkiej świadomości, zakorzenionej w świecie, a jednocześnie otwartej na Boga, oświeconej i uświęconej przez Chrystusa".

Na ogromnym placu budowy Świętej Rodziny Gaudi stworzył niezwykłe poczucie braterstwa. Nie istniał jeszcze system ubezpieczeń społecznych, a robotnicy pracowali do końca życia. W swojej dalekowzroczności architekt ustanowił system wzajemnej pomocy, w ramach którego niewielka część pensji każdego pracownika była potrącana na pensję robotnika, który zachorował. Robotnicy kochali go tak bardzo, że nazywali go „Ojcem", kiedy o nim mówili; Gaudi nigdy się o tym nie dowiedział. Jego dobroć była przysłowiowa. Pewnego dnia na plac budowy przyszedł rzeźbiarz po nieprzespanej nocy. Architekt powiedział mu: „Kiedy ciało potrzebuje snu, pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, jest odpoczynek". „Tak" – odpowiedział rzeźbiarz – „zrobię to, kiedy wrócę do domu". „Nie" – odparł Gaudi – „musisz to zrobić teraz". I rzeźbiarz musiał posłusznie wykonać polecenie. Mimo to ojcowska dobroć szła w parze z bardzo silnym poczuciem sprawiedliwości. Jeden z jego klientów nie chciał zapłacić mu należnych honorariów. Bez wahania Gaudi pozwał go do sądu; Po wygranej sprawie przekazał pieniądze klasztorowi. We współpracy z proboszczem zaprojektował i opłacił budowę szkoły dla dzieci murarzy i innych biednych rodzin z okolicy. „Biedni" – mawiał – „zawsze muszą znaleźć gościnę w Kościele, co jest wyrazem chrześcijańskiego miłosierdzia".

Gaudi miewał jednak napady złości, wyrażane uszczypliwymi słowami. „Z moim temperamentem" – oznajmił – „nie mam wyboru i muszę mówić, co widzę. Oczywiście, to rani ludzi". Dodał: „Moja siła woli pozwoliła mi pokonać wszystkie przeszkody, z wyjątkiem jednego – poprawy mojego temperamentu". Nie powstrzymało go to jednak od bycia radosnym i lubowania się w żartach.

Blisko niego

Pewnego dnia, podczas wizyty w szpitalu, Gaudi, w towarzystwie rzeźbiarza, został przedstawiony przez siostrę zakonną biednemu umierającemu człowiekowi, który nie miał rodziny. Obaj mężczyźni pozostali przy chorym, szepcząc mu modlitwy do ucha, aż do jego ostatniego, spokojnego tchnienia. „Poświęcenie tego umierającego" – mawiał architekt – „sprawiało, że myślałem o Świętej Rodzinie obok niego. Wpadłem na pomysł, by przedstawić tę scenę w krużgankach kościoła". Na miejscu stworzył szkic: Dzieciątko Jezus w ramionach Matki, pochylające się z uśmiechem, by pogłaskać umierającego, i święty Józef u stóp łóżka, kontemplujący tę scenę.

Gaudi wykorzystywał zdolności każdego. „Praca jest owocem współpracy, którą można budować tylko na miłości. Architekt musi wykorzystać całą wiedzę i umiejętności swoich kolegów. Musi rozwijać indywidualne cechy każdego z nich. Musi integrować, sumując wysiłki wszystkich i wspierając ich, gdy zaczynają się zniechęcać. W ten sposób pracuje się z radością i pewnością siebie, która odzwierciedla pełne zaufanie organizatora. Musi wiedzieć, że nie ma ludzi bezużytecznych. Każdy jest pożyteczny według własnych możliwości. Trzeba po prostu odkryć zdolności każdego". Również w swoich projektach budowlanych Gaudi lubił łączyć gruz, skrawki metalu, rzeczy, które wydawały się bezużyteczne. Pielęgnował również miłość do dobrze wykonanej pracy i dążył do perfekcji: „Zazwyczaj, gdy ludzie coś robią, a praca jest już wystarczająco dobra, nie myślą o sposobach na jej ulepszenie, lecz zadowalają się obecnym rezultatem. To błąd. Kiedy praca dąży do perfekcji, trzeba wprowadzać ulepszenia, aż stanie się idealna". Wyjaśniał, z własnego doświadczenia, że pierwsza próba rzadko kończy się sukcesem. Dlatego, gdy ktoś chciał mu narzucić terminy, odpowiadał: „Mój klient się nie spieszy". W rzeczywistości uważał za swojego jedynego klienta samego Pana. Niemniej, jeśli zauważył błąd w pracy któregoś ze swoich współpracowników, poprawiał go z wielką delikatnością, mówiąc na przykład: „Nie zrozumieliśmy się dobrze. Spróbujemy ponownie".

Droga, która kosztuje 

 Po przedwczesnej śmierci swojej młodej siostrzenicy w 1912 roku, a następnie ojca, Gaudí zauważył: „Nie mam już nic. Teraz mogę całkowicie oddać się kościołowi Świętej Rodziny". Mieszkał sam w swoim domu w Parku Güell, a następnie w październiku 1925 roku przeniósł się na plac budowy Świętej Rodziny. Ubierał się nędznie. Jego oszczędna dieta składała się głównie z suszonych owoców i mleka koziego z cytryną. Wszystkie swoje honoraria przeznaczał na budowę bazyliki. Gdy kryzys gospodarczy dał o sobie znać, zaczął żebrać, aby móc płacić swoim robotnikom, krok, który kosztował go wiele. Pewnego dnia biedna kobieta dała mu pesetę, znikomą sumę, którą z radością wrzucił do kościelnej kasy. Innego dnia, gdy czekał pod balkonem, chroniąc się przed deszczem, przechodzień wziął go za prawdziwego żebraka i dał mu jałmużnę w wysokości dwóch peset. Poszli tą samą drogą. Ubóstwo Gaudiego doprowadziło do pewnych pomyłek. Podczas wizyty infantki Izabeli w Świętej Rodzinie, Gaudi pojawił się na miejscu, a strażnicy królewscy, widząc tego mężczyznę tak ubogo ubranego, odepchnęli go. Jego współpracownicy wykrzyknęli: „Jacy głupi są ci strażnicy!". „Nie" – odpowiedział Gaudi – „oni po prostu wykonują swoją pracę". Czasami mylono go z zakrystianem, a on pokornie podawał plan nabożeństw. Pewnego dnia były prezydent Republiki Federalnej Hiszpanii, Francesc Pi i Margall, przybył odwiedzić Świętą Rodzinę. Zszedł do krypty, która była już używana do nabożeństw, a Gaudi uprzejmie podał mu wodę święconą. Pan Pi, antyklerykał, udawał, że go nie widzi, ale Gaudí nalegał: „Panie Francesc, proszę". Pi i Margall zaskoczył nawet samego siebie, gdy na oczach wszystkich pięknie przeżegnał się znakiem krzyża.

Innego dnia odwiedził go rektor Uniwersytetu w Salamance, Miguel de Unamuno, wielki pisarz, który stał się udręczonym agnostykiem. Dotarłszy przed fasadę Narodzenia, usianą chrześcijańskimi symbolami, rzucił architektowi: „Ty, człowieku tak inteligentny, wciąż wierzysz w takie rzeczy!". Gaudí nie zareagował. Chwilę później rozległ się dźwięk dzwonów na modlitwę „Anioł Pański". Gaudí przerwał rozmowę, zdjął kapelusz i bez najmniejszego skrępowania, zaczął się pobożnie modlić, po czym powiedział: „Chwała Bogu! Życzę wam wszystkim dobrej nocy!". 

Zwiedzający budowlę, podziwiając tę samą fasadę, ozdobioną mnóstwem obrazów natury, wykrzyknął: „To pieśń dla natury!". „Tak" – odpowiedział Gaudí – „ale raczej powiedz » na cześć Stworzenia« !". Gaudí był ostro krytykowany za ornamentykę inspirowaną florą i fauną w swoich pracach. Usprawiedliwiał się, wskazując, że wszystkie te rośliny i zwierzęta były ukazane pełne życia i ruchu – tworzyły naturę, tworząc w ten sposób dwór oddający chwałę swojemu Stwórcy. 

Antoni codziennie uczęszczał na mszę i pogrążał się w lekturze Ewangelii, z której czerpał inspirację do postaci zdobiących Świętą Rodzinę. Kiedy cytował Ewangelię, wszyscy byli pod wrażeniem, nawet niewierzący. Dla niego „człowiek bez religii jest człowiekiem okaleczonym. Aby dobrze wykonywać pracę, trzeba najpierw kochać, a dopiero potem opanować technikę". Zafascynowany śpiewem gregoriańskim, uczęszczał na kurs w Pałacu Muzyki w Barcelonie. Zapytany o powód swojego zainteresowania, odpowiedział: „Przyjeżdżam tu, żeby uczyć się architektury!". Chóry Świętej Rodziny zaprojektowano tak, aby mogły pomieścić około 3000 śpiewaków, gdyż architekt był przekonany, że przyszłość należy do Kościoła. Wiedział, że wszelka mądrość i wysiłki człowieka, by zbliżyć się do Boga, znajdują swój cel w Chrystusie. Jego architektura jest olśniewającym świadectwem tego przekonania – wykorzystuje echa innych tradycji i kultur, jako podstawę, na której spoczywa Krzyż. Kiedy oprowadzał zwiedzających po placu budowy, jego wyjaśnienia stanowiły doskonałą wykładnię doktryny chrześcijańskiej. Wielu wyznawców różnych religii, zwłaszcza buddyzmu i szintoizmu, nawróciło się na katolicyzm po zetknięciu się z Gaudim lub jego dziełem.

Zgodnie z jego wolą

Wieczorem 7 czerwca 1926 roku, około godziny 18:00, Gaudí został potrącony przez tramwaj, gdy opuszczał plac budowy. Wzięty za żebraka, został przewieziony do Szpitala Świętego Krzyża, prowadzonego przez siostry zakonne, które służyły ubogim. Tam otrzymał Ostatnie Namaszczenie. Kiedy jego prawdziwa tożsamość stała się znana, najwybitniejsze zespoły medyczne zaoferowały pomoc, ale było już za późno. 10 czerwca Gaudí zmarł, w ubóstwie, tak jak pragnął, wypowiadając ostatnie słowa: „Boże mój, Boże mój!". Jego pogrzeb był okazją do wielkiej publicznej żałoby, podczas której władze cywilne i kościelne spotkały się z najprostszą ludnością. Został pochowany w krypcie „swojego" kościoła, w kaplicy Matki Bożej z Góry Karmel. Jego proces beatyfikacyjny jest w toku, a wielu wiernych otrzymało łaski za jego wstawiennictwem.

Gaudí nigdy nie wierzył, że sam dokończy dzieła: „Nie chciałbym dokończyć budowy kościoła. To nie byłoby stosowne… Budowa kościoła to modlitwa w czasie. Musimy pozostawić przyszłym pokoleniom możliwość wychwalania Boga w jego budowie i w innych stylach". I często mawiał: „To święty Józef dokończy ten kościół". W rzeczywistości Święta Rodzina, którą papież Benedykt XVI podniósł do rangi bazyliki mniejszej, wciąż nie została ukończona.

Podczas uroczystości poświęcenia Papież wskazał na fundamentalny aspekt tego dzieła: „[Gaudí] zrealizował jedno z najważniejszych zadań naszych czasów: przezwyciężył podział między świadomością ludzką a świadomością chrześcijańską, między życiem w tym doczesnym świecie a otwartością na życie wieczne, między pięknem rzeczy a Bogiem jako pięknem". I dodał: „Poświęciliśmy tę świętą przestrzeń Bogu, który objawił się i oddał nam w Chrystusie, aby ostatecznie stać się Bogiem wśród ludzi… Kościół sam w sobie jest niczym; jest powołany, by być znakiem i narzędziem Chrystusa, w całkowitym posłuszeństwie Jego autorytetowi i w całkowitej służbie Jego posłannictwu. Jedyny Chrystus jest fundamentem jedynego Kościoła. On jest skałą, na której zbudowana jest nasza wiara. Budując na tej wierze, starajmy się razem ukazywać światu oblicze Boga, Który jest miłością i Jedynym, Który może odpowiedzieć na nasze pragnienie spełnienia. Oto wielkie zadanie, które przed nami stoi: pokazać wszystkim, że Bóg jest Bogiem pokoju, a nie przemocy, wolności, a nie przymusu, harmonii, a nie niezgody".

Oby Bóg uczynił nas wszystkich, zgodnie z naszą pozycją w życiu, twórcami piękna i pokoju, świadkami Prawdy, którą jest Chrystus, abyśmy mogli być nazwani dziećmi Bożymi!

Dom Antoine Marie, O.S.B.

Niniejszy artykuł został przedrukowany za zgodą Opactwa Clairval we Francji, które co miesiąc publikuje duchowy biuletyn o życiu świętego w języku angielskim, francuskim, włoskim lub holenderskim. Adres pocztowy: Dom Antoine Marie, Abbeye Saint-Joseph de Clairval 21150 Flavigny-sur-Ozerain, Francja. Strona internetowa: http://www.clairval.com