Mniej pieniedzy w naszych portfelach
Pożyczanie naszego własnego kredytu
Czytamy wiele w gazetach o „finansowaniu rządowym" i długu narodowym. Jakie jest znaczenie tych terminów?
Najlepiej może je wyjaśnić osobiste doświadczenie. „Kilka lat temu brałem udział w konferencji z prezydentem, kiedy wszedł minister skarbu i ze łzami w oczach wyraził wątpliwość, czy niezbędna pożyczka mogłaby być uruchomiona. Wtedy przyszło mi na myśl, jaką zdumiewającą sytuacją dla rządu jest pożyczanie pieniędzy z banków, których banki te nie mają, a potem przez ponowne ich zdeponowanie, pożyczanie tych samych pieniędzy bankom i płacenie im za to odsetek.
Skarb Stanów Zjednoczonych z powodu tak zwanego „długu narodowego" znajdował się w dużej mierze pod kontrolą wielkich domów bankowych kraju od czasu wojny domowej. Dług narodowy wynosi teraz [w roku 1935 – red.] nieco ponad 26 miliardów dolarów. Odsetki od długu narodowego sięgają około 750 milionów dolarów rocznie.
Otóż całkowity kapitał, nadwyżka i nie podzielone zyski we wszystkich bankach Stanów Zjednoczonych są mniejsze niż 7 miliardów dolarów. Całkowita suma pożyczek prywatnych zaciągniętych we wszystkich bankach wynosi około 34 miliardy dolarów albo o 27 miliardów więcej niż banki mają do pożyczenia. W dodatku z 26 miliardów długu rządowego, 13 miliardów rząd pożyczył z banków. Państwo rozumiecie – banki mają tylko mniej niż 7 miliardów dolarów do pożyczenia. Pożyczyły one prywatnym przedsiębiorcom 34 miliardy albo o 27 miliardów więcej niż posiadają, a potem pożyczają jeszcze 13 miliardów dolarów rządowi, nie wziętych z niczego na tym Bożym świecie, tylko z błękitnego nieba."1
Odpowiedzialność i gdzie ona spoczywa
Z pewnością wielką odpowiedzialność bierze na siebie grupa ludzi, którzy sprawują dyktaturę i kontrolę nad polityką monetarną narodu. Co więcej, gdy dyktatura ta dotyczy monopolu tworzenia i podaży pieniądza, wtedy kierowanie taką władzą, która wpływa na życie milionów, jest zadaniem wymagającym trochę mniej niż nadludzkiej mądrości. Życie każdego obywatela spoczywa w rękach tych, którzy kontrolują pieniądze. „Kontrola systemu monetarnego oznacza kontrolę cywilizowanej ludzkości."2 Uwaga Rotschilda: „Pozwólcie mi puszczać w obieg pieniądze kraju, a wtedy nie ważne jest dla mnie, kto ustanawia jego prawa", zawiera ważne dla ludzi spostrzeżenie.
Ponieważ pieniądze są środkiem wymiany dóbr, kontrola pieniędzy oznacza w praktyce kontrolę samego Bogactwa. Poza tym ta kontrola pieniędzy dotyczy równoległej władzy kierowania polityką i gospodarką, wpływając na cele ekonomiczne zarówno producentów jak i konsumentów.
„Mogąc teraz zdać sobie sprawę z tego, do jakiego stopnia pomyślność współczesnego społeczeństwa przemysłowego zależy od mądrej i bezinteresownej polityki pieniężnej, widzimy, że prawdziwymi władcami jakiegokolwiek kraju są ci, którzy posiadają władzę emitowania i ograniczania ilości pieniądza."3 W kołach bankowych i inwestorskich istnieje stary aksjomat, który mówi: „Potrzeba pieniędzy do robienia pieniędzy." Nieuniknionym wynikiem monopolu pieniądza jest koncentracja Bogactwa i Władzy w rękach tych, którzy są właścicielami monopolu i kierują nim. „Monopol kontroli systemu pieniężnego jest największym, nadrzędnym monopolem na świecie, jaki istnieje w dzisiejszych czasach."4
Postawa zdrowego rozsądku
Monopol pieniądza kontrolowany jest przez osoby prywatne. Ten fakt zasługuje na dokładne rozważenie. To, że prywatny system bankowy ma władzę tworzenia i niszczenia kredytu pieniężnego, który stanowi największą część naszej podaży pieniądza jest publicznie uznawane, ale robiące zakupy społeczeństwo najczęściej nie zdaje sobie sprawy z tego, jak jego portfele są w ten sposób okradane. A jednak jest to oczywisty fakt i musimy posługiwać się zdrowym rozsądkiem w naszej postawie wobec niego. Jak mówi Maurice Colbourne: „krytyka nie jest skierowana przeciwko tworzeniu pieniądza, ale przeciwko monopolowi władzy jego tworzenia, monopolowi utrzymywanemu przez banki."5
W tym miejscu musimy zrozumieć bardzo ważną sprawę. NIE KRYTYKUJEMY W JAKIMKOLWIEK SENSIE BANKIERÓW JAKO INDYWIDUALNYCH BIZNESMENÓW. Nade wszystko unikajmy złej woli w naszej postawie wobec tej kwestii. Znając fakty musimy oszacować je mądrze, żeby osiągnąć prawdziwą ocenę ich konsekwencji. Zgódźmy się więc, że bankierzy jako jednostki nie są w żaden sposób tak nieludzcy, żeby pragnąć złych skutków systemu, w którym pracują. Znamy wielu z nich – uczciwych, zdolnych ludzi. Nie są oni oczywiście podmiotem naszej krytyki. Są oni nie chcącymi ofiarami systemu, w którym pracują. A przepisy długu złotników kierują systemem.6
To szczególne defekty samego systemu bankowego kierują naszą uwagę. W tych defektach i ich konsekwencjach, dzięki którym władza pieniądza kontroluje każdą fazę naszego życia ekonomicznego, kryją się główne przyczyny naszego obecnego ubóstwa i cierpień. I te defekty muszą zostać naprawione zanim pieniądze będą mogły osiągnąć cel, dla którego zostały przeznaczone.
Rozdział VI
Brak siły nabywczej wynikający z cen
Jak dotąd zajmowaliśmy się głównie pieniędzmi. „Praktycznie cała siła nabywcza rodzi się w formie kredytu i chociaż może być ona zmieniona w gotówkę, kiedy przechodzi przez ręce czy to biednych ludzi, którzy nie mają rachunków bankowych, czy ludzi bogatych, którzy potrzebują kieszonkowego, odzyskuje ona formę kredytu, który zostanie zniszczony."7
Widzieliśmy, że pierwszym podstawowym defektem naszego systemu monetarnego jest sztuczny brak pieniędzy wynikający z monopolu ich podaży i tworzenia ich jako długu. Drugi defekt jest bardziej subtelny i, w miarę możliwości, nawet bardziej katastrofalny niż pierwszy, gdyż dotyczy on bezpośredniej relacji pieniędzy do dóbr. Jego dokuczliwość jest odczuwana w każdej kieszeni, od żebraka do milionera, bo dotyczy cen, jakie musimy płacić za dobra, których potrzebujemy do życia.
Powszechnie zgadzamy się, że naszym kłopotem nie jest nadprodukcja, ale ograniczona konsumpcja, która wynika z chronicznego braku siły nabywczej. Musimy uważnie odnotować słowo „chroniczny", ponieważ w jakimkolwiek momencie ilość pieniędzy w naszych kieszeniach jest, w obecnym systemie monetarnym, ograniczona tak, żeby była niewystarczająca do kupienia całej produkcji przemysłowej.
Dlaczego tak jest? Przypomnijmy sobie znowu nasz obraz wystawy sklepowej, przez którą patrzyliśmy na wielki amerykański sklep bogactwa. Kiedy weszliśmy do sklepu, byliśmy pod wrażeniem miliona różnych towarów oferowanych na sprzedaż i roli, jaką Nauka odgrywa w ich wyprodukowaniu.
Kiedy patrzymy na towary w tym sklepie, nie możemy nie zauważyć tego, że każdy artykuł wystawiony na sprzedaż ma metkę z ceną. Skąd się biorą te ceny? One są produkowane, tak jak towary są produkowane. Odnajdujemy w sklepie dwa równoległe procesy produkcyjne przebiegające razem. Pierwszym z tych procesów jest strumień prawdziwych, widocznych towarów, artykułów bogactwa, których potrzebujemy i pragniemy. Drugim jest prawie niewidoczny strumień liczb w formie CEN. I te dwa strumienie – towary i ceny – płyną razem obok siebie, łącząc się w oknie wystawowym sklepu jako towary na sprzedaż z dołączonymi do nich cenami. Mając ten obraz w myśli zobaczmy, jak ceny zostały dołączone do towarów.
Siła nabywcza i ceny
Każda fabryka jest czymś więcej, niż tylko producentem towarów. Dobra, które produkuje muszą być sprzedane za cenę. Cena, za którą są sprzedawane musi pokrywać wszystkie koszty związane z ich produkcją. Z punktu widzenia pieniędzy zatem, każda fabryka produkuje nie tylko towary, ale także ceny. A więc dla każdego produkowanego artykułu, produkowana jest także cena.
Otóż, skąd my, kupujący i konsumenci, bierzemy pieniądze, żeby zrównoważyć ceny towarów, które chcemy kupić? W warsztacie bogactwa spotykamy dwa strumienie płynące razem, pierwszy – strumień realnych towarów i drugi – równoległy strumień cen przypisanych do tych towarów. Żeby dokończyć obraz musimy dodać trzeci i ostatni strumień biletów pieniężnych.
Strumień realnych towarów i strumień cen wypływają z systemu produkcyjnego. Także wszystkie bilety pieniężne, za które kupujemy towary, pochodzą z systemu produkcyjnego. Otrzymujemy je – społeczność kupująca – jako zarobki, wynagrodzenia, dywidendy i zyski. Sumę wszystkich tych naszych wypłat nazywamy „krajową SIŁĄ NABYWCZĄ".
Ten dochód osobisty, pochodzący z systemu produkcyjnego w zamian za wykonane usługi, jest jedynym funduszem zakupu, który naród posiada jako kupujący. Są to wszystkie pieniądze, które naród jako zbiór kupujących otrzymał, żeby kupić wartość wyrażoną w cenach, którą naród jako zbiór producentów wytworzył.
Zatem nasze dochody zależą od produkcji. Oczywiście otrzymujemy więcej pieniędzy, kiedy kraj zwiększa produkcję i mniej, kiedy ekonomia zwalnia bieg. Ale najważniejszą rzeczą, która nas interesuje, jest porównanie, w danym okresie, ilości biletów pieniężnych przedostających się z przemysłu do kupującego narodu z cenami tworzonymi w sklepie w tym samym okresie. Gdyby pieniądze otrzymywane przez Kupującą Amerykę były zawsze równe cenom tworzonym przez Produkującą Amerykę, wtedy moglibyśmy kupić wszystkie towary, które możemy wyprodukować. Moglibyśmy być może dyskutować na temat rozprowadzania biletów, ale na pewno mielibyśmy ich wystarczającą ilość, żeby kupić naszą całkowitą produkcję.
(cdn)


