XVII Światowy Dzień Młodzieży w Toronto • lipiec 2002 r. 

"Wy jesteście solą ziemi... Wy jesteście światłem świata"

Wielkie miasto przygotowywało się do tego tygodnia co najmniej od roku. I rzeczywi­ście  był on zupełnie niepowtarzalny. Takie dni zapisują się na trwałe nie tylko w sercach ludzi, ale i w historii miasta. Każdego dnia czuło się obecność nie tylko setek tysięcy go­ści z ponad 170 krajów, czuło się obecność tego najważniejszego Gościa, dla którego zje­chali się młodzi ludzie z całego świata. Przy­jechali wspólnie się modlić, wyznawać swoją wiarę w Chrystusa, i spotkać się ze sobą.

Wielkie miasto jest w stanie wchłonąć kil­kaset tysięcy ludzi (na Dni Młodzieży przyje­chało ok. 400 tys. osób) i nawet nikt nie mógłby tego zauważyć. Toronto jest najwięk­szym wielokulturowym miastem w Ameryce Pół­nocnej. Tu rzeczywiście można spotkać ludzi z całego świata. Oni tu żyją, mieszkają i często wspólnie pracują. I jest to też miasto ludzi młodych.

Mieszanina wielu kultur wytwarza zupeł­nie inną jakość, inne społeczeństwo. Jest to społeczeństwo zmieszane w tyglu globalizacji. Tak być może ktoś sobie wyobrażał przy­szłych mieszkańców Ziemi, mówiących jed­nym językiem, wychowanych na tych samych wzorach zachowań, kultury i tzw. wartości. W tym planie ujednolicenia świata nie zapo­mniano o religii. Ta nowa religia ma zwalczyć te "zużyte, przestarzałe". A przede wszystkim ma zwalczyć wiarę katolicką.

A tu tymczasem widzimy zupełnie coś in­nego. Tłumy młodych ludzi, którzy przyby­wają zewsząd i nie lękają się. Manifestują swoją wiarę otwarcie i po prostu. W takim zlaicyzowanym globalnym kotle jest to mocne uderzenie. Szczególnie tu, w Kanadzie, gdzie destrukcyjna działalność "nowych praw czło­wieka" ("prawo" do aborcji, eutanazji, do "małżeństwa" homoseksualnego, itd.), nagła­śnianych głównie przez ate­istyczne media, do­prowadziła do tego, że w najbardziej katolic­kiej prowincji tego kraju, Quebeku, kościoły świecą pustkami.

W Kanadzie mieszka 12 milionów katoli­ków, ale w Mszy św. uczestniczy nie więcej niż 5-10% spośród nich. Jakże zaskakująco wyglądają przy tym polskie Msze św., gdzie kościoły są tu zawsze wypełnione wiernymi.

Tak właśnie było podczas Światowych Dni Młodzieży, które zaczęły się we wtorek 23 lipca, a zakończyły Mszą św. W Downsview Park w niedzielę 28 lipca. Polskie kościoły pełne były młodych Polek i Polaków, którzy przyjechali tu z Polski, Kanady, Stanów Zjed­noczonych i innych krajów. Większość uczestników przybywała do Toronto w nie­dzielę i poniedziałek poprzedzające spotkanie. Międzynarodowe lotnisko im. Lestera B. Pear­sona pękało w szwach, chociaż ma ono tu trzy terminale. Pasażerowie niektórych samolotów musieli oczekiwać na wyjście z nich po wylą­dowaniu po kilkadziesiąt minut, bo wszystkie rękawy były zajęte.

Jednak część młodzieży przyjechała do Ka­nady wcześniej i nie wszyscy zaczynali swój pobyt od Toronto. Sporo gości przyjmowały inne miasta. Piękny program pobytu uczestni­ków spotkania zorganizowany został w Mont­realu. Niektórzy zaczynali swoją wizytę w Kanadzie od wschodniego wybrzeża, od pięk­nego Vancouver. Byli nawet tacy, którzy przemierzyli stamtąd całą Kanadę w drodze do Toronto. Wśród nich znajdowali się też Po­lacy.

Goście z różnych krajów mieli w różnych kościołach miasta swoje spotkania i czuwania. W polskiej dzielnicy Toronto, w samym jej sercu  przy głównej polskiej ulicy Roncesval­les, znajduje się kościół św. Kazimierza i św. Stanisława. To tam w całkowicie przebudo­wanym i przygotowanym specjalnie na spo­tkanie budynku plebani mieściło się polskie biuro Światowych Dni Młodzieży. Tam też mieszkało przez cały czas swego pobytu w Toronto kilku polskich  biskupów z prymasem Józefem Glempem. W kościele św. Kazimie­rza codziennie rano odbywały się katechezy dla młodzieży prowadzone przez księży bi­skupów. Śpiew grup rozlegał się w kościele przy wszystkich okazjach. Niedaleko przy tej samej ulicy znajduje się angielski kościół ka­tolicki, w którym z kolei codziennie spotykała się grupa młodzieży z Japonii.

Miasto było pełne młodzieży. Widać ich było wszędzie. Na ulicach, w tramwajach, au­tobusach, w metrze. Uczestnicy spotkania otrzymywali specjalne karty, które uprawniały ich m.in. do bezpłatnego korzystania ze środ­ków komunikacji miejskiej. (Wszystko to było wliczone w koszty udziału w Dniach Mło­dzieży, które każdy musiał pokryć przed przyjazdem do Kanady.) Karty te zawieszało się na szyi. Każdy otrzymywał też charaktery­styczny, specjalnie zaprojektowany na Świa­towe Dni Młodzieży plecak,  zakładany  przez jedno ramię. Właśnie  te plecaki były znakiem rozpoznawczym spotkania w Toronto. Wszyscy je nosili. Wszędzie pełno było młodych ludzi z plecaczkami zawierającymi logo Dni Młodzieży (przedstawiamy je powyżej). We wtorek 23 lipca nastąpiło uroczyste otwarcie Światowych Dni Młodzieży. Odbyło się ono na Terenach Wy­stawowych w Toronto, gdzie po raz pierwszy zebrała się młodzież przybyła z tak wielu kra­jów. Biskupi odprawili uroczystą Mszę św. Te wielkie zgromadzenia młodzieży były też ol­brzymią operacją wymagającą porządku, sprawdzania każdej wchodzącej osoby, wyda­wania tysięcy posiłków, dla tych grup, które wykupiły karty wstępu łącznie z wyżywie­niem. Po zakończeniu Dni miejscowa policja oświadczyła, ze zdumieniem, że nie wydarzyło się w ich czasie nic złego. Było to jeszcze jedno świadectwo niezwykłej atmosfery, jaką przywieźli do miasta młodzi katolicy.

Papież przybył do Kanady po raz trzeci. Pierwsza pamiętna wizyta odbyła się w 1984 r. Tym razem był tylko w Toronto. Po powitaniu przez premiera Kanady na lotnisku Papież udał się na Wyspę Truskawkową na jeziorze Simcoe ok. 80 km na północ od Toronto. Spę­dził tu dwa dni (środę i piątek). Właści­cielami 45 akrowej wyspy są Ojcowie Bazy­lianie i tu w ich rezydencji przebywał w wol­nym czasie. Te dwa dni były jedynymi dniami jego urlopu w tym roku. Odbył tu m.in. rejs po jeziorze i przyjął obiadem przedstawicieli młodzieży biorącej udział w Światowych Dniach.

W środę Polacy mieli swój dzien. W Parku Stulecia (Centennial Park) odbywały się kon­certy zespołów z Polski, m.in. Tomka Kamińskiego i Magdy Anioł. Wieczorem odprawiona została Msza św., koncelebrowana przez ks. Prymasa i biskupów polskich. Wzgórze w parku zapełnione było naszymi rodakami z Polski, USA i Kanady. Przybyło ponad 30 ty­sięcy ludzi. Jak zauważył kardynał Glemp w swojej homilii było to pierwsze tak wielkie spotkanie Polonii i rodaków z kraju w czasie Mszy św. Z Polski przyjechało ponad 4 tysiące młodych ludzi.  

Pierwsze spotkanie Papieża z młodzieżą i entuzjastyczne jego powitanie odbyło się na Exhibition Place w Toronto we czwartek. Jest to miejsce do­rocznej kanadyjskiej wystawy narodowej, wielki teren nad je­ziorem Ontario stykający się z głównym centrum miasta. Oj­ciec Święty był wypoczęty, pe­łen energii, radości i pokoju. 400 tysięcy ludzi z miłością przyjmowało jego słowa: "Człowiek został stworzony dla szczęścia. Wasze pragnie­nie szczęścia jest więc uzasad­nione. Chrystus ma odpo­wiedź na Wasze oczekiwanie. Żąda on od Was, byście Mu zaufali. Prawdziwa radość jest zdobyczą, której nie osiąga się bez długiej i trudnej walki. Chrystus ma tajemnicę zwycięstwa".  

Na każdym spotkaniu z Papieżem setki flag łopotało nad głowami młodych. Najwięcej było flag polskich. W piątek na ulicach cen­trum wielkiego miasta odprawiona została Droga Krzyżowa. Tysiące ludzi nie mogło się pomieścić. Chrystus dźwigał Swój krzyż w pobliżu drapaczy chmur.

Wreszcie nadeszła kulminacja. Sobotnie czuwanie z Papieżem i główna Msza św. w niedzielę. Niektórzy koczowali na dawnych terenach wojskowych podzielonych teraz na sektory już od piątkowego wieczoru. Przyszli, żeby zająć lepsze miejsca w swoich sektorach. W sobotę Park Downsview zapełniał się przez cały dzień młodzieżą. Występował Tomek Kamiński. Kiedy przybył Papież witały go owacje w różnych językach.. Kanadyjczycy i Amerykanie skandowali: John Paul II we love You! (Dżon Pol tu łi law ju), Polacy: Ko­chamy Ciebie!, Wlosi: Giovanni Paulo!, Hisz­panie: Juan Pablo Secundo, te quiero todo el mundo! (Janie Pawle II cały świat Cię kocha!).

I znowu mocno brzmiało orędzie Chry­stusa w ustach Papieża. Musicie budować cy­wilizację miłości, sprawiedliwości i solidarno­ści. Papież udał się na spoczynek, a młodzież czuwała do rana. Można było skorzystać z sa­kramentu pojednania, ustawiono tu 200 konfe­sjonałów i księża spowiadali nawet w nocy. Młodzi nie spali, niektórzy tańczyli i śpiewali. Rano przeszła nad parkiem ulewa i ci, którzy spali musieli zwijać spiwory. Padało jeszcze, kiedy Papież rozpoczął swoją homilię do pra­wie miliona ludzi. Ale za chwilę zerwał się potężny wiatr i po kilku minutach wyjrzało słońce. Papież mówił, że największym "źródłem nieszczęścia jest złudzenie odkrywania życia poprzez wykluczenie Boga", a "żadna trudność i żaden strach... nie są w stanie całkowicie stłumić nadziei, która odwiecznie tryska w młodych sercach. Nie pozwólcie umrzeć nadziei, oprzyjcie na niej swoje życie!"