Post Scriptum
Amerykańskie "wojny bankowe"
Czego musimy się strzec
W czasach Williama Jenningsa Bryana, papież Leon XIII mówił w ten sposób:
„Z jednej strony mamy do czynienia z partią, która ma władzę, ponieważ ma bogactwo; która ma w swoim ręku całą pracę i cały handel; która manipuluje dla swoich własnych korzyści i celów wszystkimi źródłami zaopatrzenia, a która jest silnie reprezentowana w organach samego państwa. Z drugiej strony mamy potrzebujący i bezsilny tłum, rozgniewany i cierpiący.
Zło powiększyła jeszcze żarłoczna lichwa, którą, aczkolwiek Kościół już nieraz potępił w przeszłości, ludzie jednak chciwi i żądni zysku uprawiają w nowej postaci… i tak oto garść możnych i bogaczy nałożyła jarzmo prawie niewolnicze niezmiernej liczbie proletariuszy."
Nasz kraj potrzebuje zasługującej na zaufanie grupy ludzi, którzy rzeczywiście będą rozumieli, w jaki sposób manipuluje się naszym pieniądzem i jakie istnieją rozwiązania, ponieważ, kiedy dojdzie do depresji, znajdą się ci, którzy przedstawią zaawansowane rozwiązania ustalone przez międzynarodowych bankierów.
Uważajmy na wezwania do powrotu do standardu złota. Dlaczego? To proste. Ponieważ nigdy przedtem tak wiele złota nie znajdowało się poza amerykańskimi rękami. I nigdy przedtem tak wiele złota nie znajdowało się w rękach międzynarodowych organizacji rządowych, takich jak Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Faktycznie Międzynarodowy Fundusz Walutowy posiada teraz więcej złota, niż jakikolwiek bank centralny.
Szwajcarzy znajdują się pod silną presją handlarzy pieniędzmi, którzy chcą, żeby pozbyli się oni swego złota. Jest to najprawdopodobniej albo wstęp do całkowitej demonetyzacji złota (jak przedtem srebra) albo do jego monopolu i remonetyzacji przez handlarzy pieniędzmi.
Dlatego powrót do standardu złota byłby w naszym przypadku prawie na pewno fałszywym rozwiązaniem. Jak mówiono w czasie Wielkiej Depresji: "Wierzyliśmy w złoto, ale złoto nas wykończyło."
Podobnie strzeżmy się jakichkolwiek planów związanych z regionalną lub światową walutą – jest to kolejny koń trojański międzynarodowych bankierów – oszustwo, żeby otworzyć narodowe bramy dla większej kontroli międzynarodowej.
Kształćmy naszych posłów. Potrzeba tylko kilku przekonywających członków parlamentu, żeby zwrócić uwagę pozostałych. Większość posłów po prostu nie rozumie systemu. Niektórzy rozumieją go, ale wpływa na nich to, że są właścicielami akcji bankowych lub bankowych udziałów PAC (Political Action Committees – Komitetów Akcji Politycznej), żeby lekceważyć to, nie zdając sobie sprawy z powagi swojego zaniedbania. Oczywiście obecnie istnieje mała szansa na znaczącą reformę monetarną. Ale jeżeli kiedykolwiek pojawi się taka szansa, być może w momencie kryzysu, otrzymają oni co najmniej informację, żeby uniknąć po prostu ugrzęźnięcia w inspirowanym przez bankierów zamieszaniu, jak czyniło to wielu uczciwych kongresmenów, zwolenników reformy w czasie Wielkiej Depresji.
Mamy nadzieję, że wnieśliśmy użyteczny wkład w narodową debatę na temat reformy monetarnej. Trzeba tylko, by każdy spełnił swój obowiązek, zgodnie z jego miejscem w życiu. Niech Bóg przyniesie nam światło, by pomóc zreformować nasz kraj i nas samych. Mówimy nas samych, ponieważ ostatecznie szerokie rzesze ludzi są wprowadzane w coraz to większą depresję przez nagromadzenie światowego bogactwa w rękach coraz mniejszej liczby ludzi. Ludzie będą ulegali pokusie, by stać się podobnymi do swoich ciemiężycieli, samolubnych i chciwych. Pamiętajmy raczej o ostrzeżeniu, by nie stracić widzenia większych rzeczy. Papież Pius XI tak to ujął:
"Po co dochody ludziom, którym bardziej roztropna dystrybucja i użycie bogactwa daje możliwości zdobycia nawet całego świata, jeśli przez to cierpią oni na utratę swoich własnych dusz?
Jakie korzyści przyniosłoby uczenie ich zdrowych zasad ekonomicznych, jeżeli pozwalają się opanować przez samolubstwo, przez rozpasaną i nikczemną chciwość, a'słysząc przykazania Boże, robią wszystko odwrotnie?'"
POST SCRIPTUM
OBIERANIE CEBULI
Jeśli zaakceptuje się ogromną rolę konspiracji w historii, wtedy metafora pomoże nam wyjaśnić perspektywę wybraną dla "Władców pieniądza". Obserwowanie współczesnej historii, gdy pokazuje się istnienie i znaczenie ukrytych, tajnych grup i motywy ich działania, jest podobne do obierania cebuli. Każdy poziom nie może być zrozumiany dopóki następny, głębszy poziom nie zostanie przedstawiony i tak dalej, aż do samego sedna. Nie można po prostu widzieć powierzchni lub zewnętrznej warstwy i rozumieć.
Faktycznie prof. Carroll Quigley1, makrohistoryk z Georgetown, zaproponował tę metaforę w swojej książce Tragedy and Hope, A History of the World in Our Time (Tragedia i nadzieja. Historia świata w naszych czasach). Daje on tam (s. 580 i n.) przykład czterech poziomów motywacji dla brytyjskich stosunków z Niemcami w latach 1938-39 poprzedzonych jeszcze przez piąty:
"Zazwyczaj motywy stają się bardziej mgliste i mniej tajne, kiedy przenosimy naszą uwagę z najtajniejszych kręgów [brytyjskiego] rządu na zewnątrz. Tak jak byśmy patrzyli na warstwy cebuli, możemy dostrzec cztery punkty widzenia:
- antybolszewicki w centrum,
- stronników "świata trzech bloków" blisko centrum,
- zwolenników 'uspokojenia' i
- grupę 'pokój za wszelką cenę' na pozycji peryferyjnej."
Każdy z tych poziomów był rzeczywiście tylko maską lub przykrywką odkrywaną przez następny, głębszy poziom, żeby ukryć motywacje uważane za odrażające dla Brytyjczyków, którzy byli okłamywani i manipulowani na rzecz wzrastających mniejszych, bardziej ukrytych, silniejszych grup o bardziej egoistycznych i moralnie obrzydliwych motywach działania.
Podobnie Chrystian G. Rakowski2, członek-założyciel systemu komunistycznego w ZSSR podczas przesłuchania przez stalinowskiego agenta G. B. Kuzmina w 1938 r. poinformował go, że nie znał on [Kuzmin] głębszych poziomów pod rządami komunizmu:
"Widzę, że jesteś zaznajomiony tylko z elementarnym marksizmem, tzn. tym demagogicznym, potocznym... To, co ci powiem jest całkowicie poufne. Przy zastosowaniu marksizmu otrzymasz te same wyniki, jak ze starożytnymi religiami ezoterycznymi. Ich wyznawcy musieli znać tylko to, co było najbardziej podstawowe... i w ten sposób pobudzano ich wiarę... zarówno w religię, jak i w działalność rewolucyjną. Nie... marksizm, zanim staje się systemem filozoficznym, ekonomicznym i politycznym, jest spiskiem rewolucyjnym."
Przypominamy sobie podobne oszustwo wobec Amerykanów w czasie wojny w Zatoce Perskiej, kiedy to ówczesny prezydent Bush (senior) przedstawił, na przestrzeni czasu, pięć zupełnie różnych, sprzecznych powodów, dla których istniała konieczność pójścia Amerykanów na wojnę z Irakiem do Arabii Saudyjskiej, zaczynając od absurdalnego twierdzenia, że trzeba było bronić demokracji w Kuwejcie (despotycznym, antydemokratycznym emiracie).
Kiedy kilku polityków i dziennikarzy zakwestionowało tę logikę, Bush przeskoczył po prostu na następny, głębszy poziom motywacji, mając bez wątpienia nadzieję, że to wystarczy, ale musiał tak przeskakiwać pięć razy, zanim politycy ci otrzymali wystarczający obraz, żeby zaprzestać dalszego kwestionowania.
Ale prezydent Bush nigdy nie ujawnił poziomu, który odkrył prof. Quigley na stronie 324 swojej książki, piątej motywacji stosunków anglo-niemieckich wspomnianych powyżej – światowej ekonomicznej i politycznej dominacji najwyższych międzynarodowych bankierów, handlarzy pieniędzmi. To, że Bush tego nie uczynił musiało oznaczać, że takie było jego zadanie, jeżeli nie więcej.
Tę warstwę cebuli przedstawiliśmy w skrócie w tym opracowaniu, z ograniczeniami, o których wspomnieliśmy powyżej.
Lecz, żeby nie wprowadzać w błąd czytelnika, musimy stwierdzić, że wciąż istnieją głębsze poziomy, każdy bardziej przewrotny. Istnieją znakomite książki, które zapuszczają się na głębsze poziomy. Faktycznie najlepsza książka zwraca się do najgłębszego poziomu, sedna, i ujawnia ostateczny spisek:
"Nie dotyczy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich.
Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko... Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu!..."
List do Efezjan 6:12-13, 18
Z tej porady Apostoła możemy wywnioskować,: że siła zła jest tylko powierzchowna, ponieważ ulegnie ono porażce, jeżeli odpowiednio mu się przeciwstawimy; że to, co jest widoczne nie jest tym, co jest prawdziwe; że współczesne czasy zdominowane są przez Szatana i ta walka z piekłem nie może być podjęta z powodzeniem tylko przez ludzi, nawet najbardziej inteligentnych; i że w końcu dobro zwycięży, dzięki Bożej mocy.
Jakkolwiek, wyjąwszy to ostateczne zwycięstwo i w braku nadzwyczajnej interwencji Boskiej, musimy stwierdzić, że zadanie reformy monetarnej (lub nawet szerzej reformy politycznej) w dzisiejszych warunkach, które są spowodowane przez siły, z ponad 300 latami rozpędu na ich korzyść, jest zadaniem prawie niemożliwym do osiągnięcia.
Hilaire Belloc odnotował ten fakt w 1936 r., kiedy warunki dla reformy były dużo bardziej sprzyjające niż dzisiaj:
"Gdyby reforma monetarna była'zupełnie'niemożliwa do osiągnięcia, nie warto byłoby tracić sił i atramentu na to. Ona nie jest'zupełnie'niemożliwa do osiągnięcia, a co najmniej, nie jest zupełnie niemożliwe zapoczątkowanie zmiany. Ale szanse na odbudowę sprawiedliwości ekonomicznej w społeczeństwie, które przez długi czas nabrało praktyki i przyzwyczajenia do niewolniczego długu, są trudniejsze niż jakiekolwiek inne zadanie polityczne.
Nie wiem nawet, czy będzie możliwe zapoczątkowanie zmiany. Mocno wątpię, że możliwe jest dzisiaj zasianie z powodzeniem nawet małych sadzonek powrotu do sprawiedliwości ekonomicznej na Zachodzie.
Wiem jednak z pewnością, że w braku takiej zmiany, nasze opanowane przez lichwę społeczeństwo musi nieodzownie skończyć na odnowieniu niewolnictwa. Wybór leży pomiędzy reformą i odbudową sprawiedliwości ekonomicznej z jednej strony a niewolnictwem, publicznym czy prywatnym, z drugiej. Trzeciej możliwości nie ma."
Pisząc o obecnym stanie Ameryki Arthur Gurudas zauważa:
"Ameryka istnieje dzisiaj w strefie zmierzchu, nie jest ani demokracją ani republiką, ale nie jest też państwem policyjnym. Ameryka stała się elitarną oligarchią."
Od czasów Belloca światło dalej słabnie, a zmierzch ustępuje ciemniejszej nocy.
***
Appendix A
PIĘĆ AMERYKAŃSKICH "WOJEN BANKOWYCH"
Historycy zasadniczo dobrze znają "Wojnę Bankową" pomiędzy prezydentem Andrew Jacksonem i Nicholasem Biddle, szefem Drugiego Banku Stanów Zjednoczonych. Jakkolwiek głęboki dramat i kluczowe znaczenie tej walki, które sprawiły, że Jackson, kiedy został zapytany, co było jego największym osiągnięciem, odpowiedział: "Zabiłem bank", zostały zignorowane lub zminimalizowane.
Ta "Wojna Bankowa", jak ją nazwano, była faktycznie czwartym z pięciu takich zmagań, przeciwstawiających intrygantów, pociągających za sznurki wysokiej finansjery tym stosunkowo niewielu amerykańskim mężom stanu i patriotom, takim jak William Findley, James Madison, Thomas Jefferson i Andrew Jackson3, którzy uznali poważne niebezpieczeństwo, jakie dla Republiki stanowiło oddanie władzy finansowej rządu w służbę prywatnych, partykularnych korzyści. W grę wchodziło to, kto tworzy i kontroluje amerykańskie pieniądze: rząd, czy prywatna grupa ludzi (z nieodłącznym niebezpieczeństwem tyranii).
Powyższe daty są nieco arbitralne, ponieważ, jak w przypadku wszystkich wojen, wiele pomniejszych wydarzeń i okoliczności poprzedzało bardziej dramatyczne i godne uwagi główne wypadki. Ustaliliśmy daty, które rozpoczynały główne fazy konfliktów lub kończyły je – zwykle formalnymi ustawami rządu, nawet jeśli nie były one chronologicznie pierwsze lub ostatnie.
Zatem początek Pierwszej Amerykańskiej Wojny o Bank Centralny ustaliliśmy na rok 1764 – rok uchwalenia Ustawy Walutowej (Currency Act), która zapoczątkowała napiętą i pełną narastającej przemocy fazę konfliktu pomiędzy Bankiem Anglii, a instytucjami wprowadzającymi w obieg Amerykańskie Świadectwa Kolonialne (American Colonial Scrip), włączając niektóre rządy kolonialne, co Ben Franklin uznał za główną przyczynę Wojny Rewolucyjnej. Deklaracja Niepodległości rozwiązała nie samą wojnę, ale odpowiedź Kolonii na Ustawę Walutową – została ona formalnie odrzucona, tak jak i rząd brytyjski, który uchwalił ją i próbował narzucić. Yorktown (1781) i będący jego rezultatem Traktat Paryski (Treaty of Paris) (1783) były po prostu rozwiązaniem.
Daty drugiej, trzeciej i czwartej Amerykańskich Wojen o Bank Centralny są łatwe do ustalenia, dzięki ustawowym dekretom zakładającym Centralny Bank Ameryki, a następnie dzięki uchyleniu lub wygaśnięciu tych dekretów.
Piąta i być może ostatnia Amerykańska Wojna o Bank Centralny została formalnie rozpoczęta przez uchwalenie Ustawy o Banku Narodowym (National Banking Act) w 1863 r. (chociaż można również przyjąć rok 1861, początek Wojny Domowej) i, zależnie od oceny sytuacji, albo trwa do dzisiaj, albo została zakończona, kiedy prezydent Wilson podpisał Ustawę o Rezerwie Federalnej (Federal Reserve Act) 23 grudnia 1913 r. o godzinie 18.02, ustanawiając w ten sposób Piąty Amerykański Bank Centralny – zwodniczo nazywany Systemem Rezerwy Federalnej (Federal Reserve System).
***
Appendix B
WSTĘP DO ZASAD REFORMY MONETARNEJ
Po co planować modelową reformę ustawodawstwa, kiedy w dzisiejszych okolicznościach mamy bardzo małą szansę, lub jej nie mamy w ogóle, na wprowadzenie takiej reformy? Laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, Milton Friedman, przedstawia dwa powody:
"... warto dyskutować na temat radykalnych zmian, nie w oczekiwaniu tego, że będą one natychmiast przyjęte, ale z dwóch innych powodów. Jednym jest skonstruowanie idealnego celu, tak że te wielkie zmiany mogą być oceniane przez to, czy przekształcają one struktury instytucjonalne w kierunku ideału, czy też oddalają je od niego."
Podobnie papież Jan Paweł II przytacza inne kryterium oceny propozycji reformy ekonomicznej:
[przez] "oznaczenie jej zgodności lub rozbieżności z nauczaniem Ewangelii..."
Friedman kontynuuje:
"Drugi powód jest zupełnie odmienny. Jest nim to, że jeśli powstanie kryzys wymagający radykalnych zmian lub ułatwiający je, będą dostępne rozwiązania, które zostały uważnie rozwinięte i w pełni przebadane."
Dalej, współczesna historia obfituje w przykłady, gdzie dialektyka heglowska została zastosowana do celów politycznych i ekonomicznych, żeby osłabić rządy lub manipulować nimi w kierunku zmian sprzecznych z dobrem publicznym. Metoda ta zwykle związana jest ze sztucznym (tzn. chłodno wykalkulowanym) rozpoczęciem pewnego rodzaju konfliktu po starannym uzależnieniu części społeczeństwa, która mogłaby albo zatrzymać, albo wprowadzić planowane zmiany, po których następuje kryzys (np. ekonomiczne czy polityczne anomalia, takie jak krach na giełdzie w 1929 r., czy kryzysy paliwowe w latach 1974 i 1979), który jest potem "objaśniany" przez kontrolowane mass media, żeby skierować odpowiedzi na kryzys na wcześniej zaplanowane tory i daleko od właściwych odpowiedzi, takich jak uważne analizy przyczyn i karne oskarżenie przestępców. (Manipulacja prywatnymi/psychologicznymi celami powoduje podobny wzór działania, emocji i porady). Orwell zauważył to w "1984":
"W rządzeniu pospólstwem niepokoje nie mogą zostać odsunięte. Dlatego muszą być kanalizowane i kultywowane."
(cdn)
* Informacje tu przedstawione zaczerpnięte zostały z kasety video zatytułowanej „Władcy pieniądza" (The Money Masters). Za zezwoleniem autorskim zamieszczamy fragmenty kolejnej części komentarza do tego filmu.
Następujący cytat z wypowiedzi Davida Rockefellera, ówczesnego prezesa banku Chase Manhattan, na spotkaniu grupy Bilderberg w czerwcu 1991 r. w Baden-Baden w Niemczech (w spotkaniu tym uczestniczył ówczesny gubernator Bill Clinton) ilustruje wspomnianą wyżej kontrolę mediów:
"Jesteśmy wdzięczni `Washington Post`, `New York Times`-owi, `Time Magazine` i innym ważnym publikacjom, których dyrektorzy uczestniczyli w naszych spotkaniach i respektowali swoje przyrzeczenia dyskrecji przez prawie czterdzieści lat." I dalej kontynuował wyjaśnienia: "Byłoby dla nas niemożliwe rozwinięcie naszego planu dla świata, gdybyśmy byli wystawieni na światło dzienne."


