W poprzednim artykule wykazano, że prostym rozumowaniem można udowodnić istnienie Boga, a właściwie rozumiana nauka nie tylko nie zaprzecza istnieniu Boga, ale je potwierdza. Musi istnieć pierwsza przyczyna; świat nie może być dziełem przypadku.

Innymi słowy, wiara i rozum nie są ze sobą sprzeczne, ponieważ ich przedmiotem jest prawda. Jak napisał święty Jan Paweł II na samym początku swojej encykliki Fides et ratio, w 1988 roku:

„Wiara i rozum (Fides et ratio) są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego, aby człowiek poznając Go i miłując mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie (por. Wj 33, 18; Ps 27 [26]".

Istotnie, kontynuuje św. Jan Paweł II, cechą charakterystyczną człowieka od samego początku cywilizacji jest zadawanie sobie następujących pytań: „Kim jestem? Skąd przybyłem i dokąd zmierzam? Dlaczego istnieje zło? Co jest po tym życiu?". Jedną rzeczą jest uznanie, że Bóg istnieje, ale kim jest ten Bóg? Czy jest to energia, siła kosmiczna, czy też osoba, istota obdarzona rozumem, z którą można nawiązać osobisty związek? A jak potwierdza wiara chrześcijańska, czy jest to jeden Bóg w trzech osobach?

To jest wyzwanie, któremu dzisiaj Kościół musi stawić czoło, w tak zwanej „nowej ewangelizacji": ignorancja i obojętność większości ludzi, istnienie narodów, które były już chrześcijańskie, ale teraz wydają się odrzucać Boga i Jego Kościół w ogóle. To, co kiedyś wydawało się oczywiste, dziś już takie nie jest: jeśli cofniemy się o kilkadziesiąt lat, to nadal większość ludzi praktykowała swoją wiarę i chodziła do kościoła, ale dziś praktyka religijna (chodzenie do kościoła) waha się od 1 do 5 proc. populacji.

Czy powinniśmy być zaskoczeni? Faktem jest, że większość ludzi nie pogłębia swojej wiary lub nie podejmuje żadnych wysiłków, aby się jej nauczyć. I tak rozwijają wszelkiego rodzaju uprzedzenia wobec Kościoła, nie wiedząc, że jest to konieczne do ich wiecznego zbawienia, nie wiedząc nawet, że mają duszę, która potrzebuje Bożej pomocy do zbawienia.

Problem ateizmu

W dokumencie Soboru Watykańskiego II Gaudium et spes (radość i nadzieja) o Kościele i świecie tego czasu, w paragrafie 19, dotyczącym ateizmu, można przeczytać:

„Osobliwą rację godności ludzkiej stanowi powołanie człowieka do uczestniczenia w życiu Boga. Człowiek już od swego początku zapraszany jest do rozmowy z Bogiem: istnieje bowiem tylko dlatego, że Bóg stworzył go z miłości i wciąż z miłości zachowuje, a żyje w pełni wedle prawdy, gdy dobrowolnie uznaje ową miłość i powierza się swemu Stwórcy. Jednakże wielu współczesnych nam ludzi nie dostrzega tej wewnętrznej i żywotnej łączności z Bogiem albo ją wyraźnie odrzuca, tak że ateizm należy zaliczyć do najpoważniejszych spraw doby obecnej i poddać go staranniejszym badaniom.

„Wyrazem ateizm oznacza się zjawiska różniące się bardzo między sobą Kiedy bowiem jedni przeczą wyraźnie istnieniu Boga, inni uważają, że człowiek w ogóle nic pewnego o Nim twierdzić nie może (To jest agnostycyzm.); a inni znów zagadnienie Boga poddają badaniu taką metodą, żeby ono wydało się bez sensu...

  Inni znów tak sobie Boga wymyślają, że twór ten, odrzucany przez nich, żadną miarą nie jest Bogiem Ewangelii. Inni nie przystępują nawet do zagadnień dotyczących Boga, ponieważ zdają się nie odczuwać niepokoju religijnego i nie pojmują, dlaczego mieliby troszczyć się o religię.  (Jest to obojętność, która powoduje, że ludzie mówią: „Jezus czy Kościół, mnie to nie obchodzi!"). Nierzadko poza tym ateizm rodzi się z namiętnego protestu przeciw złu w świecie (Niektórzy rzeczywiście potykają się o to rozumowanie: „Jeśli Bóg istnieje i jest dobry, to dlaczego jest zło i cierpienie na świecie?". Odpowiedź zobaczymy nieco dalej w tym artykule).

Dlatego w takiej genezie ateizmu niemały udział mogą mieć wierzący, o ile skutkiem zaniedbań w wychowaniu religijnym albo fałszywego przedstawiania nauki wiary, albo też braków w ich własnym życiu religijnym, moralnym i społecznym, powiedzieć o nich trzeba, że raczej przesłaniają, aniżeli pokazują prawdziwe oblicze Boga i religii". (Innymi słowy, ateizm jest często spowodowany złym świadectwem samych katolików, co jest sprzeczne z nauką Jezusa).

W rzeczywistości duża część wyznawców ateizmu (ci, którzy zaprzeczają istnieniu Boga) lub agnostycyzmu (ci, którzy twierdzą, że nie można nic wiedzieć o Bogu) czyni to z ignorancji, podobnie jak można przeczytać w Liście św. Judy: Ci zaś [temu] bluźnią, czego nie znają (por. 1, 10).

Katechizm Kościoła Katolickiego

Dlatego pilne i pierwszorzędne znaczenie ma zdobycie przez wszystkie katolickie domy Katechizmu Kościoła Katolickiego, opublikowanego w 1992 r. — bez wątpienia największego dziedzictwa, jakie św. Jan Paweł II pozostawił Kościołowi. Projekt kierowany przez kardynała Josepha Ratzingera trwał 6 lat i obejmował zespół 12 kardynałów i biskupów. Katechizm obejmuje wszystko, w co katolik musi wierzyć i praktykować. Wynika z czterech tradycyjnych podziałów zawartych w Katechizmie Soboru Trydenckiego: wyznanie wiary (Credo), sprawowanie misterium chrześcijańskiego (siedem sakramentów), życie w Chrystusie (10 przykazań) i modlitwa chrześcijańska (Modlitwa Pańska). Istnieje skrócona wersja tego katechizmu, w formie pytań i odpowiedzi, zwana Youcat.

W pogłębieniu wiary mogą pomóc także rekolekcje fundamentalne (o podstawach wiary). Ten artykuł jest oparty na jednych z takich rekolekcji, w których niedawno uczestniczył personel biura MICHAELA.

Studiując ten katechizm, możemy dojść do wniosku, że Bóg uczynił wszystko z miłości i że cały plan Boży można wytłumaczyć tą logiką miłości. Św. Jan określa Boga tym jednym słowem: „Bóg jest miłością" (1 J 4, 8). Bóg nie musiał stwarzać świata ani ludzi; zrobił to z miłości. Chce dzielić się z nami swoją radością — a nawet swoim boskim życiem. Ponieważ Bóg jest miłością, jest jednym Bogiem w trzech osobach: nie może być samotny. Wiedzą Boga o sobie jest Słowo — Syn, a tą miłością Ojca do Syna jest Duch Święty. Jezus powiedział: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy" (J 10, 30).

W Katechizmie Youcat pierwsze pytania i odpowiedzi brzmią następująco:

1. Po co jesteśmy na ziemi?

Jesteśmy na ziemi, aby poznać i kochać Boga, zgodnie z Jego wolą czynić dobro i pewnego dnia pójść do nieba.  

2. Dlaczego Bóg nas stworzył?

Bóg stworzył nas z wolnej i niesamolubnej miłości.

5. Dlaczego ludzie przeczą istnieniu Boga, skoro przecież mogą Go poznać swoim rozumem?

Poznanie niewidzialnego Boga jest wielkim wyzwaniem dla ludzkiego ducha. Wielu broni się przed tym. Niektórzy nie chcą poznać Boga, dlatego że musieliby wówczas zmienić swoje życie. Kto mówi, że pytanie o istnienie Boga jest bezsensowne, bo nie ma na nie odpowiedzi, nie podejmuje żadnego wysiłku.

Kwestia zła

Odpowiedzią na powyższe pytanie, a mianowicie, dlaczego Bóg, który jest dobry, pozwala na istnienie zła, jest po prostu wydobycie z niego większego dobra – tajemnica, która jest oczywiście poza naszym zrozumieniem i którą tylko Bóg może zrozumieć. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy, numery od 309 do 313, pod tytułem „Opatrzność a zgorszenie zła":

„Aniołowie i ludzie – stworzenia rozumne i wolne –muszą zdążać do swego ostatecznego przeznaczenia przez wolny wybór, a przede wszystkim przez miłość. Mogą więc błądzić. Istotnie, popełnili oni grzech. W ten właśnie sposób zło moralne weszło w świat; jest ono nieporównanie większe od zła fizycznego. Bóg w żaden sposób, ani bezpośrednio, ani pośrednio, nie jest przyczyną zła moralnego. Dopuszcza je jednak, szanując wolność swego stworzenia, i w sposób tajemniczy potrafi wyprowadzić z niego dobro:

Bóg wszechmogący... ponieważ jest dobry w najwyższym stopniu, nie pozwoliłby nigdy na istnienie jakiegokolwiek zła w swoich dziełach, jeśli nie byłby na tyle potężny i dobry, by wyprowadzić dobro nawet z samego zła" (św. Augustyn).

Można więc niekiedy odkryć, że Bóg w swojej wszechmocnej Opatrzności może wyprowadzić dobro ze skutków zła, nawet moralnego, spowodowanego przez Jego stworzenia: ‚Nie wyście mnie tu posłali'– mówi Józef do swoich braci – ‚lecz Bóg... Wy niegdyś knuliście zło przeciwko mnie, Bóg jednak zamierzył to jako dobro, żeby sprawić... że przeżył naród wielki'(Rdz 45, 8; 50, 20).

Z największego zła moralnego, jakie kiedykolwiek mogło być popełnione, z odrzucenia i zabicia Syna Bożego, spowodowanego przez grzechy wszystkich ludzi, Bóg, w nadmiarze swojej łaski (zob. Rz 5, 2), wyprowadził największe dobro: uwielbienie Chrystusa i nasze Odkupienie. Zło nie staje się jednak mimo to dobrem.

Święty Paweł napisał: „Wiemy, że Bóg we wszystkim działa dla dobra tych, którzy Go miłują". Św. Katarzyna ze Sieny powiedziała „tym, którzy wywołują zgorszenie i buntują się przeciwko temu, co ich spotyka": „Wszystko pochodzi z miłości, wszystko jest przeznaczone dla zbawienia człowieka. Bóg nie czyni nic bez tego celu".

Bóg, stwarzając mężczyznę i kobietę, wiedział, że będą grzeszyć, ponieważ dał im wolność. Ale w swojej miłości Bóg nie opuścił człowieka w grzechu i śmierci, posłał na ziemię swojego Syna, będącego obrazem Ojca, czyniąc w ten sposób widzialnym Boga niewidzialnego (Kol 1,15). Dlaczego Syn Boży stał się człowiekiem i zgodził się umrzeć na krzyżu? Z miłości do każdego z nas.

Jeśli grzech przyszedł przez Adama, Jezus jest nowym Adamem, który przyszedł, aby zbawić nas od grzechu. W Księdze Rodzaju jest napisane, że Ewa wyszła, została wyciągnięta z boku Adama. Na krzyżu Kościół, oblubienica Chrystusa, wyszedł z boku Jezusa, kiedy został przebity włócznią, i wypłynęła woda i krew. Jezus jest głową Kościoła, a wszyscy ochrzczeni są ciałem Kościoła, jego członkami. Jeśli Kościół jest Oblubienicą, Jezus jest Oblubieńcem. Podczas Mszy św. przed Komunią kapłan mówi: „Błogosławieni, którzy są wezwani na ucztę Godów Baranka!" (Ap 19, 9). Jezus jest Barankiem, Oblubieńcem. Święty Ambroży opisuje również przyjęcie Komunii Świętej jako pocałunek Oblubieńca.

Gorąco zachęcamy do czytania i studiowania Katechizmu, który naprawdę zawiera skarb pełen bogactw do medytacji.