Jocelyne Fecteau-Gagnon, wielka apostołka MICHAELA z Saint-Odilon, Quebec, napisała tych kilka słów hołdu dla pani Tardif

Mała Thérèse, w bardzo młodym wieku 9 lat, została oświecona wielkością Kredytu Społecznego Douglasa jeszcze przed założeniem naszego czasopisma. Bardzo inteligentna, siadała obok swojego taty, aby przysłuchiwać się gorącym dyskusjom na temat Kredytu Społecznego. Jej ojciec, mój i wielu innych, zostało pozyskanych dla Sprawy po wizycie pana Louisa Evena w St-Odilon. Jak często nam powtarzała, było to ziarno jej wyjątkowego powołania w Ruchu MICHAELA.

Wiele pięknych rzeczy powiedziano o życiu naszej drogiej emerytowanej dyrektorki, ale chciałabym podkreślić, jak bardzo jestem dumna z mojej „młodszej siostry" z St-Odilon i że miałam, jako wzór w pięknym dziele MICHAELA, tę wielką pokorną damę, zawsze skromną i niezwykłego poświęcenia.

Od pierwszych lat pełnoetatowego pielgrzyma w Dziele MICHAELA poświęciła się apostolatowi od drzwi do drzwi, a także jako sekretarz ruchu. Zawsze łagodna i skromna, stała się bezwzględna i biczowała ostrym piórem, kiedy musiała potępić oszustów z Wielkiej Finansjery, którzy utrzymywali ludy ziemi w skrajnym ubóstwie. To było tak, jakby Chrystus wypędzał przekupniów ze świątyni.

Thérèse Tardif pisała bardzo dobrze i byłam z niej bardzo dumna, ponieważ nawet jeśli nie zrobiła wielkich studiów, artykuły podpisane przez nią w MICHAELU i Vers Demain były zawsze nienagannie właściwe.

Dała nam przykład życia zjednoczonego z Jezusem przez Maryję. Dobry Bóg jest dobry, życie jest piękne! Tak, życie Thérèse było piękne, ściśle zjednoczone z Jezusem i w doskonałej zgodności z Wolą Bożą. Często powtarzała: „Dobry Bóg jest dobry", bo wszystko, co robiła, robiła pod okiem Boga. To, co powiedziałam, kiedy zmarł mój drogi ojciec, odnosi się również do pani Thérèse: Pokazałaś nam, jak żyć i jak umierać. Odeszła tak, jak żyła, pogodna, wewnętrznie zjednoczona z Jezusem, w ramionach Matki Maryi, którą tak bardzo kochała.

Była już bardzo stara, uczęszczała na sesje studyjne w Rougemont i była tak zainteresowana i urzeczona, że można by pomyśleć, że po raz pierwszy słyszy prawdy o Kredycie Społecznym Douglasa. W krajach obfitości nikomu nie powinno brakować artykułów pierwszej potrzeby, mówiła ze szlochem w głosie. Można powiedzieć, że żyła pełnią miłości, bo cierpienia bliźniego bardzo ją raniły.

Prośmy Ją, aby pozwoliła nam zrozumieć Dzieło MICHAELA tak, jak Ona je rozumiała, i dumnie podążajmy za Nią w walce z tym wadliwym i skorumpowanym systemem finansowym, a przede wszystkim, idąc za Jej przykładem, nie pozostańmy obojętni na cierpienia innych.