800-lecie parafii św. Maurycego we Wrocławiu (1226-2026)
Homilia ks. abpa Tomasza Pety
Dnia 21 września 2025 r. odbyło się uroczyste otwarcie roku jubileuszowego parafii św. Maurycego we Wrocławiu, która obchodzi 800-lecie swojego istnienia. Na początku nastąpiło uroczyste wniesienie relikwii św. Maurycego przekazanych przez opata kanoników regularnych Jeana Carcelę z St. Mauritz, które otrzymał 24 czerwca 2025 r. w Szwajcarii proboszcz kościoła św. Maurycego we Wrocławiu ks. Janusz Gorczyca. Potem przedstawiciele władz i instytucji składali życzenia z okazji tego jubileuszu: odczytano list od prezydenta RP, przemawiał prezydent Wrocławia, przedstawiciele wojewody i sejmiku samorządowego, dyrektor Muzeum Narodowego, nauczyciele oraz księża.
Relikwie męczenników są przechowywane w klasztorze w Egun ufundowanym w 515 r. przez króla Zygmunta. Z tych relikwii zostala pobrana trzycentymetrowa kość i złożona w szkatułce przekazanej polskiemu proboszczowi. Dzięki temu około 1735 lat po męczeńskiej śmierci św. Maurycego jego szczatki znajdą się w kościele pod jego wezwaniem we Wrocławiu.
Penitencjaria apostolska wydała zezwolenie na uzyskanie odpustu zupełnego pod zwyczajnymi warunkami dla wszystkich wiernych, którzy nawiedzą kościół św. Maurycego we Wrocławiu w okresie od 21 września 2025 r. do 22 września 2026 r. i oddadzą się pobożnym rozmyślaniom i modlitwie lub będą uczestniczyć w obrzędach liturgicznych tam odprawianych.
Po Mszy św. wierni mogli wziąć udział w koncercie Arki Noego, który odbył się w obszernych ogrodach parafialnych tuż za kościołem. Mogli tam się posilić oraz zakupić pamiątki, książki, dewocjonalia. Bogaty program uroczystości został zaplanowany na cały rok. Zakończy się on we wrześniu 2026 r.
Drodzy uczestnicy tej jubileuszowej Mszy św. Drodzy kapłani na czele z waszym księdzem proboszczem Januszem i jego współpracownikami. Drodzy kapłani goście na czele z ks. kanclerzem kurii wrocławskiej. Czcigodni przedstawiciele władz państwowych, samorządowych, szkolnych. Wszyscy drodzy bracia i siostry.
Rozpoczynacie świętowanie 800-lecia istnienia waszej parafii. 8 wieków – tak dostojny jubileusz budzi szacunek i zachwyt. Myślę, że warto popatrzeć na wasz Jubileusz poprzez pryzmat historii całego Kościoła katolickiego, który ma już ponad 2 tysiące lat. Tak Pan Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne. Dzieło zbawienia dokonane przez Jezusa Chrystusa, ma swoją kontynuację. Bóg prowadzi Swe Dzieło poprzez założony przez Siebie Kościół. Święty Kościół katolicki to wielki dar Boga dla całego świata. To instytucja Bosko-ludzka. Kościół stanowią słabi, grzeszni ludzie, ale jednocześnie jest on święty, gdyż jego głową jest Bóg – Jezus Chrystus. Przypatrując się duchowemu bogactwu Kościoła, które w tej parafii jest obecne już od ośmiu wiekow, zwróćmy dziś uwagę na trzy skarby zawarte w Świętym Kościele. A mianowicie Msza św. – Eucharystia, świętość, czyli życie łaską Bożą, i trzecie – małżeństwo i rodzina.
Msza święta. W dokumentach II Soboru Watykańskiego czytamy, że Eucharystia jest szczytem, a jednocześnie źródłem życia chrześcijańskiego. Jest szczytem, kiedy oczyszczeni przez sakrament spowiedzi jednoczymy się z Bogiem. Jest źródłem wszelkich łask Bożych i sił, bo jak mówił Pan Jezus: Beze mnie niczego nie możecie uczynić.
Aby lepiej zrozumieć wartość Mszy św., przykazania kościelne zobowiązują nas pod grzechem ciężkim do uczestnictwa w niej w niedziele i święta obowiązkowe. Nie dlatego, żeby nam dokuczyć, utrudnić życie, ale po to, aby lepiej uzmysłowić nam straty, jakich doznajemy nie uczestnicząc w Mszy św., zwłaszcza niedzielnej i świątecznej. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus mówiła, że gdyby ludzie do głębi zrozumieli, czym jest Msza św., trudno byłoby się dostać do świątyni, tyle byłoby chętnych. Policja musiałaby kierować ruchem. A wiemy z praktyki, że wielu z nas ochrzczonych katolików nie zawsze pamięta o obowiązku Mszy św. niedzielnej, popełniając grzech ciężki, ale też może nie rozumiejąc do końca, ile tracą. Tak, moi drodzy, niedziela – dzień zmartwychwstania Pana Jezusa – jest najważniejszym dniem tygodnia, a najważniejszym wydarzeniem całego tygodnia jest niedzielna Msza św.
Największy procent uczestniczących we Mszy św. katolików jest w Nigerii. Ponad 90% katolików nigeryjskich jest obecnych w niedziele na Mszy św. Uczestnictwo na tak wysokim poziomie utrzymuje się mimo ciągłych ataków islamskich ekstremistów na chrześcijan. W ostatnim tylko roku zginęło w Nigerii 7 tysięcy chrześcijan, często podczas ataków. W Kazachstanie, kraju dziewięciokrotnie większym od Polaki jest zaledwie 100 kapłanów katolickich. Dostęp do Mszy św. nie jest więc tak łatwy jak w Polsce, np. we Wrocławiu. Kiedyś było jeszcze trudniej. Bywało, że katolicy w czasach Związku Radzieckiego przez dziesiątki lat nie widzieli kapłana. Nie mieli świątyń oczywiście, kaplic. W latach osiemdziesiątych nasz rodak mieszkający w północnym Kazachstanie, Józef Bulbaś, jeździł każdego tygodnia pociągiem ze swojego miasta Pietropawłowsk, do miasta Krasnoarmiejsk, 150 kilometrów w jedną stronę. Wyjeżdżał już w sobotę, aby pomagać w pracach porządkowych przy małym kościele, kaplicy przerobionej z domu mieszkalnego, a w niedziele uczestniczył we Mszy św. Tegoż dnia wracał do domu pociągiem, aby w poniedziałek iść do fabryki, gdzie pracował jako spawacz. Jednego tygodnia mówią mu znajomi: Jozefie, nie jedź do Krasnoarmiejska. Księdza w tę niedzielę nie będzie. Pojechał na Ukrainę odwiedzić swojego starego ojca. Ale Józef odpowiedział: Wiem, że księdza nie ma, ale Pan Jezus to jest. Pojechał jak zawsze, aby w sobotę popracować przy kaplicy, a w niedzielę z innymi wiernymi modlić się na Różańcu, przed Jezusem obecnym w tabernakulum.
I jeszcze jeden przykład z Kazachstanu, mówiący o szacunku i miłości do Pana Jezusa w Eucharystii. W Astanie, stolicy Kazachstanu – Astana po kazasku znaczy stolica – od 23 lat odbywa się wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu. W adoracji uczestniczy cała diecezja. Katolików jest mało, niecałe 200 tysięcy w całym kraju. Raz w miesiącu, raz na dwa miesiące przyjeżdża z każdej parafii delegacja, cztery, pięć osób, które adorują Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie podczas nocy. Każdy modli się w nocy około dwóch godzin i najdalsza parafia, która przyjeżdża na adoracje jest oddalona od stolicy w naszej diecezji o 850 kilometrów. Przyjeżdżający cenią sobie bardzo tę możliwość, by kilka godzin być przed Jezusem. Mówią, że w domu trudno byłoby im taki czas wygospodarować. To była Msza św. Eucharystia.
Teraz świętość. Życie łaską. Drugi skarb, który niesie ze sobą założony przez Pana Jezusa Kościół to świętość – życie w łasce Bożej. Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty. Pan Bóg zaprasza każdego człowieka do przyjaźni ze Sobą już tutaj na ziemi i przygotowuje mu szczęśliwą wieczność. Ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, co przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. Jesteśmy grzeszni, ale Pan Jezus nas odkupił. Na chrzcie św. omył nas z grzechu pierworodnego i wlał w nas życie Swoje, życie Łaski. W ciągu całego naszego życia odpuszcza nam grzechy w sakramencie pokuty. Nigdy się nami nie zniechęca. Człowiek został stworzony nie dla grzechu, nie dla zła, ale dla dobra. Popatrzmy na trzy przykładowe postacie świętych. Pierwsza to patron tej parafii, święty Maurycy. Święty z III wieku, z północnej Afryki, step w Egipcie. Często przedstawiają go z czarną twarzą. Był dowódcą legionu rzymskiego. W 287 roku cesarz zażądał złożenia ofiar pogańskim bogom. Oficjalna religia w Imperium Rzymskim. Maurycy i wszyscy jego legioniści, ponad 6000 osób, byli chrześcijanami, katolikami. Jeśli nie złożycie ofiar bogom, czeka was śmierć. Legion Maurycego stanowił silę, 6000 żołnierzy. Można było stawiać opór, bronić się. Jeden z dowódców, doradców Maurycego powiedział jednak: „Składaliśmy przysięgę cesarzowi. Nie możemy teraz zbrojnie wystąpić przeciw jego legionom. Jesteśmy jednak chrześcijanami i nie możemy składać ofiar bożkom. Jedynym wyjściem jest oddać życie za Jezusa. Ścinano głowy każdego dziesiątego na oczach pozostałych, licząc na to, że się wystraszą. Wszyscy przyjęli jednak śmierć. Działo się to na terytorium dzisiejszej Szwajcarii. Miejscowość nosi nazwę Saint Mauritz, Święty Maurycy, gdzie od 515 roku jak słyszeliśmy już dzisiaj, znajduje się tam wspólnota zakonna, najstarszy działający bez przerwy klasztor katolicki na świecie. Liczy już 1510 lat. To właśnie stamtąd wasz ksiądz proboszcz, ksiądz kanonik Janusz przywiózł w czerwcu relikwie św. Maurycego. Święty Maurycy i 6000 jego towarzyszy uczą nas, że Pan Bóg jest największą wartością, najważniejszą i że zawsze powinien być na pierwszym miejscu w naszym życiu.
Drugą osobą świętą, którą chcemy dzisiaj wspomnieć to urodzona we Wrocławiu Edyta Stein. Urodziła się w 1891 roku w rodzinie niemieckich Żydów. W młodości przeżyła kryzys wiary. Ukończyła studia, stała się wykładowcą akademickim, znanym w całej Europie. Przełomem w jej życiu stała się lektura autobiografii świętej Teresy, wielkiej Hiszpanki, odnowicielki zakonu karmelitanek. Edyta będąc w gościach u swych znajomych natrafiła jakby przypadkowo na tę autobiografię św. Teresy. Nie mogła się oderwać od tej lektury. Kiedy zakończyła książkę, zamknęła ją i powiedziała: „To jest prawda". Kupuje katechizm katolicki i samodzielnie poznaje prawdy wiary. Chrzest przyjmuje w wieku 31 lat. Kilka lat później staje się siostrą karmelitanką w klasztorze w Kolonii. Po dojściu Hitlera do władzy, siostry bojąc się o jej życie, była bowiem Żydówką, wysyłają ja do klasztoru w Holandii. Tam zostaje jednak odnaleziona przez Gestapo, aresztowana i przywieziona do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Umiera śmiercią męczeńską 9 sierpnia 1942 roku w wieku 51 lat. Święty Jan Paweł II ogłosił ją patronką Europy wraz ze Szwedką, świętą Brygidą i Włoszką, świętą Katarzyną ze Sieny. Podczas aresztowania w Holandii oficer Gestapo pokazał siostrze Benedykcie, Edycie Stein, paszport, który dawał jej możliwość wyjazdu do Stanów Zjednoczonych. Oficer ten powiedział: „Hitler szanuje ludzi nauki. Możecie wyjechać do Stanów Zjednoczonych, ale warunek – dobrze trzeba mówić o Hitlerze". Edyta popatrzyła mu prosto w oczy i głośno powiedziała: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Efektem tej rozmowy był natychmiastowy wyjazd do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz i śmierć.
I trzeci przykład świętego życia. Błogosławiony ks. Władysław Bukowiński, nasz rodak, który nosi tytuł Apostoła Kazachstanu. Władysław Bukowiński urodził się w 1904 roku w Imperium Rosyjskim w Berdyczowie. Po I Wojnie Światowej, kiedy jak mówiono, Polska wybuchła, rodzina przyjechała na Ojczyzny łono. Władysław ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, a następnie wstąpił do seminarium duchownego. Księdzem został w 1931 roku. Przez pięć lat pracował w diecezji krakowskiej jako wikariusz, a w 1936 roku poprosił ks. kardynała Sapiehę, aby mógł pojechać na Wschód do diecezji Łuck. Była to najdalej na wschód wysunięta diecezja przedwojennej Polski. W Związku Radzieckim szalał wtedy bezbożny ateizm. W Łucku ks. Władysław Bukowiński był wykładowcą w seminarium duchownym i proboszczem katedry. Wraz z wybuchem II Wojny Światowej rozpoczęła się długa droga krzyżowa ks. Władysława. W sumie w radzieckich więzieniach i obozach koncentracyjnych spędził ponad 13 lat. Przeżył nawet swoje rozstrzelanie. Kiedy w 1941 roku Niemcy zaatakowali Związek Radziecki, ksiądz Władysław wraz z kilkoma tysiącami innych osób przebywał w więzieniu, już w Łucku. I wtedy Rosjanie słysząc zbliżający się front niemiecki postanowili w ciągu jednej nocy rozstrzelać wszystkich więźniów i rozstrzelano wszystkich, około 3000 osób, z wyjątkiem ks. Władysława. Padające bowiem ciała rozstrzeliwanych przygniotły ciało księdza Władysława. Wyczołgał się spod trupów i pobiegł na plebanię. Potem były kolejne aresztowania, więzienia i obozy. Jak mówiłem ponad 13 lat spędził w tych obozach i więzieniach. Po śmierci Stalina ks. Władysław wyszedł z obozu w Dżeskaganie w Kazachstanie. W Karagandzie rozpoczął szukać katolików. Tam też 20 lat duszpasterzował z dwuletnią przerwą na kolejne więzienie. Msze św., sprawowanie sakramentów i katecheza odbywały się pod osłoną nocy w prywatnych domach. Stał się kolejny cud w jego życiu, bo ksiądz Władysław wyprosił u władz radzieckich obywatelstwo Związku Radzieckiego. Był przecież obywatelem polskim. To obywatelstwo pozwoliło mu zostać wśród katolików, którzy nie mogli wyjechać ze Związku Radzieckiego i którzy rekrutowali się z zesłańców rożnych narodów. Najwięcej było Niemców, w Kazachstanie było ponad milion Niemców w tamtym okresie. Najwięcej było Niemców i Polaków. Polaków było 60 tysięcy. To była deportacja z 1936 roku, bo ci, którzy byli wysłani w czasie II wojny światowej, to albo tam umarli, albo wrócili, bo mieli obywatelstwo polskie. A ci z 36. roku żyli nad granicą przedwojenną z Polską i żeby granicę oczyścić, Stalin ich wysłał, 60 tysięcy ludzi do Kazachstanu w 1936 roku. I tym właśnie ks. Władysław Bukowiński służył. Kilkakrotnie ks. Władysław Bukowiński jeździł do Polski, aby odwiedzić swych bliskich. Wówczas w Krakowie zaprzyjaźnił się z kardynałem Karolem Wojtyłą, który namówił go do spisania swojej posługi w Kazachstanie. Dzięki temu powstała piękna książka „Wspomnienia z Kazachstanu". Dostępna jest w Polsce. Bardzo zachęcam do przeczytania, bardzo głęboki, ciekawy materiał.
Ksiądz Władysław był schorowanym człowiekiem. Krewni namawiali go do pozostania w Polsce, kiedy ich odwiedził. Odpowiedział wówczas: „Gdy tam umrę, to nawet mój grób będzie mówił o Panu Bogu". Krewni pojechali nawet z prośbą do księdza Prymasa Wyszyńskiego, aby wpłynął na księdza Władysława, by ten pozostał w Polsce. Ksiądz Prymas miał odpowiedzieć: „Zostawcie go w spokoju".
Zmarł w Karagandzie w 1974 roku. Jego beatyfikacja odbyła się tamże w Karagandzie w 2016 roku. Ksiądz Władysław był świadkiem i uczestnikiem wielkich prześladowań Kościoła katolickiego w Związku Radzieckim, rozstrzeliwania kapłanów i wiernych świeckich, więzienia milionów ludzi w obozach koncentracyjnych, burzenia świątyń. On świadek tych tragicznych wydarzeń mówił jednak: Prześladowanie Kościoła nie jest największą zbrodnią. Gorsze jest zabranianie dzieciom i młodzieży kontaktu z Bogiem. Przeszkadzanie w tym kontakcie z Bogiem jest gorsze niż prześladowanie Kościoła Świętego, mówił ks. Władysław Bukowiński.
Dziś, kiedy w Polsce zmagamy się o kształt polskiej szkoły i w całości o chrześcijańską, katolicką wizję Polski, to te słowa błogosławionego księdza Władysława Bukowińskiego brzmią jak wielkie proroctwo i ostrzeżenie. Rzeczą najstraszniejszą jest niszczenie dusz dzieci i młodzieży.
I trzeci skarb, wartość, którą nam niesie Kościół. Mówiliśmy już o łasce Bożej, o świętości. I teraz małżeństwo i rodzina. Trzeci skarb, który ukazuje nam Kościół Święty, życie małżeńskie, rodzinne. Każda rodzina, a żadna zapewne nie jest wolna od mniejszych lub większych trudności, jest cudem Bożym. Każda rodzina jest cudem Bożym. Zauważmy, że kiedy Bóg postanowił stać się człowiekiem dla naszego zbawienia, wybrał życie w rodzinie. Pan Jezus począł się od Ducha Świętego i narodził się z Maryi Dziewicy. Ale zarówno Maryję jak i świętego Jozefa, swego opiekuna, czcił jako swych rodziców. Moi drodzy, Siostra Łucja, jedna z trójki dzieci, którym objawiła się Matka Boża w Fatimie w 1917 r. Siostra Łucja zmarła w 2005 r. w wieku 98 lat. I owa siostra Łucja powiedziała jednemu z kardynałów, że ostatnia walka, którą wypowie szatan Panu Bogu, to będzie walka z rodziną, z małżeństwem. Dziś te diabelskie zakusy widzimy na każdym kroku. Siły ciemności dysponując wielkimi fortunami finansowymi i środkami masowego przekazu zaczynają głosić na całym świecie, że nie ma już tylko dwóch płci, mężczyzny i kobiety. Niektórzy naliczyli już 56 płci. Że nie ma rodziny, że nie rodzimy się mężczyzną i kobieta, że płeć można wybrać, że płeć można zmieniać, że życie ludzkie nie jest świętością od poczęcia do naturalnej śmierci, że to średniowieczny pogląd, że trwałe wierne małżeństwo jest czymś przestarzałym. Idąc tą drogą człowiek upadłby niżej niż zwierzęta, które pozbawione wolnej woli nie mogą przecież zmieniać płci, nie mogą abortować swego potomstwa, nie mogą dokonywać żadnych moralnych wyborów, nie stosują eutanazji.
Człowiek może pozostać człowiekiem, co więcej, może być dzieckiem Boga jedynie wtedy, gdy będzie posłuszny Bożemu prawu. Zachowamy wówczas takie wartości jak małżeństwo, rodzina, ojciec i matka, babcia i dziadek, świętość życia, nienaruszalna od poczęcia do naturalnej śmierci.
Drodzy bracia i siostry, ze skarbca Kościoła wybraliśmy dzisiaj zaczynając nasz wspaniały Jubileusz parafii świętego Maurycego, wybraliśmy trzy skarby: Eucharystię - Msza święta, świętość – życie w łasce i cud życia rodzinnego. Te i inne skarby Kościół święty nam przekazuje i uczy o nich i uczyć będzie aż do końca świata. Jest bowiem tylko jedna prawdziwa droga do szczęścia i tu i w wieczności. Jezus Chrystus. Powiedział poeta. Dusza jak ptak szuka chleba, a ten chleb to wielki Bóg. Jedna jest tylko droga do nieba, do potępienia tysiące dróg. Jedna jest tylko droga do nieba. Jezus Chrystus i Jego święty Kościół. Panie Jezu, dziękujemy Ci za Twój Kościół święty. Dziękujemy Ci za 800 lat istnienia tej wspólnoty parafialnej. Niech przeżywany obecnie jubileusz odnowi w każdym z nas przyjaźń naszą i naszych rodzin z Jezusem. Amen.
Abp Tomasz Peta
Metropolita diecezji Astana w Kazachstanie


